Wybierz kontynent

Nawrocki w Radrużu: odwracanie głowy przy ludobójstwie jest zachętą do kolejnego ludobójstwa

- Czy Druga Rzeczpospolita była rajem dla Ukraińców? Nie była, było wiele napięć, normalnych w skali mniejszości narodowych. Ale nikt żadnemu dziecku nie przykładał siekiery do głowy, nikt nie wbijał wideł w plecy. - pytał prezydent w Radużu i skonkludował: Czy Europa, świat, Polacy, Ukraińcy są gotowi dzisiaj powiedzieć, że Adolf Hitler był dobrym przywódcą i człowiekiem, bo walczył ze złym Stalinem? Albo Józef Stalin czy był dobrym przywódcą, bo walczył z Adolfem Hitlerem? Chcemy mówić tak – tak, nie – nie, zło jest złem, niemiecki narodowy socjalizm był złem, sowiecki komunizm był złem, ukraiński nacjonalizm był złem – i na te symbole się nie godzimy.

Radruż. Obchody Narodowego Dnia Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA.

– Pamięć, historia i prawda o ludobójstwie wołyńskim kształtują przyszłość – mówił Prezydent Karol Nawrocki podczas wizyty w Radrużu na Podkarpaciu, gdzie z rodzinami ofiar i mieszkańcami powiatu lubaczowskiego oddał hołd Polakom pomordowanym przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.

Podczas swojego wystąpienia Prezydent Karol Nawrocki przywołał słowa poety Zbigniewa Herberta, który pisał, że „niewiedza o zaginionych podważa realność świata”.

– Jesteśmy właśnie tutaj po to, aby realność i rzeczywistość, współczesnego i przyszłego świata wybrzmiała, bo nie zgadzamy się na to, aby zapomnieć o 120 tys. polskich cywilów, kobiet i dzieci pomordowanych w brutalny sposób przez ukraińskich nacjonalistów – mówił Prezydent RP.


Wskazał także, że wiedza i pamięć o tamtych strasznych wydarzeniach są po to, byśmy mogli myśleć o naszej przyszłości. Dlatego musimy „zadośćuczynić im naszą modlitwą, naszą pamięcią i wyciągnąć wnioski z ludobójstwa wołyńskiego”. – Jesteśmy tutaj po to, aby niewiedza o zaginionych nie podważyła rzeczywistości i realności świata w XXI wieku – podkreślił Karol Nawrocki.

Przypomniał, że symbolem tamtego okrucieństwa była „krwawa niedziela” z 11 lipca 1943 roku, choć już od lutego na polskich wsiach mordowano całe rodziny z wyjątkowym barbarzyństwem i determinacją. Na ziemi lubaczowskiej do pierwszego masowego mordu doszło wiosną 1944 roku.

– Mordowali brutalnie, barbarzyńsko, każąc córkom patrzeć jak ginie matka, synom jak ginie ojciec, matce jak ginie córka; wciąż używali gospodarskich narzędzi do tego, aby zabijać – dodał.

Prezydent Karol Nawrocki podkreślał, że skutki tamtych wydarzeń nadal odciskają piętno na wielu polskich rodzinach, w których wciąż obecne są ból i trauma.

– Doskonale to rozumiem, bo tym, którzy mówią o dzisiejszej geopolityce, o świecie wojny, którzy mówią o racji stanu, chcę przypomnieć, że śmierć 14–letniej Jadwigi Romanik w zakresie progu bólu, w zakresie tego, co przeżywali jej rodzice, w zakresie tego, co czuła w swoim sercu, gdy mordowali ją ukraińscy nacjonaliści, jest tą samą śmiercią, której dziś doświadczają 14–letni Ukraińcy z rąk bandytów Federacji Rosyjskiej – mówił Prezydent.

W czasie przemówienia Karol Nawrocki zwracał uwagę, że w granicach II Rzeczypospolitej Polskiej żyło ponad 5 mln Ukraińców, którzy mieszkali obok Polaków. – Było wiele napięć normalnych w skali mniejszości narodowych, ale nikt żadnemu dziecku nie przykładał siekiery do głowy. Nikt nie wbijał wideł w plecy. Były problemy, które są właściwe dla wszystkich mniejszości, były wówczas, są dzisiaj i będą w przyszłości, ale żyli obok siebie i żyli ze sobą – zauważył. 

 

Prezydent RP podkreślił, że u źródeł problemu leżała zbrodnicza ideologia OUN–UPA, która powstała w 1929 roku za sprawą „Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty”. – Był to antydekalog, bo (...) można było [w nim] przeczytać, że zbrodnia ma być metodą działania, że trzeba prowadzić do czystek etnicznych, a na ziemiach uznawanych przez ukraińskich nacjonalistów za ukraińskie, ten łan zboża miał być bez plew i bez chwastów – mówił, dodając, że w rozumieniu ukraińskich nacjonalistów byli nimi Polacy, Madziarowie i Żydzi. 

Jak dodał, to „doprowadziło do strasznego ludobójstwa wołyńskiego i zamknęło się w pewnej symbolice: czerwono–czarnej flagi”. – Nie chcemy jej widzieć w Polsce i zrobię wszystko, żeby nie było jej w Polsce. Wierzę, że polski parlament przyjmie moją ustawę - zaznaczył.

Karol Nawrocki podkreślił w przemówieniu, że byli również sprawiedliwi Ukraińcy, którzy pomagali swoim sąsiadom, dając świadectwo człowieczeństwa. Wielu z nich zostało również zamordowanych przez UPA. Zdaniem Prezydenta to właśnie oni powinni zostać uhonorowani w Narodowym Panteonie w Kijowie. 

– Historia jest jedyną wiedzą, którą wynosimy do budowania naszej przyszłości. A powtórzę jeszcze raz: fałszywa historia tworzy fałszywą politykę. My dziś nie oskarżamy całego narodu ukraińskiego, ale oskarżamy banderowską ideologię, tych którzy mordowali, ale też tych, którzy przywołują czerwono–czarne barwy w XXI wieku – podsumował.

Prezydent Karol Nawrocki_Pałac Prezydencki_Narodowy Dzień Pamięci o Polakach - Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA_11-07-2026 
Fot. Adam Guz KPRP 
***
Pełny zapis wystąpienia Prezydenta RP Karola Nawrockiego w Radużu
Drodzy Państwo, „niewiedza o zaginionych podważa realność świata” – są to słowa poety Zbigniewa Herberta. My jesteśmy właśnie tutaj po to, aby realność i rzeczywistość współczesnego i przyszłego świata wybrzmiała, bo nie zgadzamy się na to, aby zapomnieć o 120 tysiącach Polaków – cywilów, kobiet, dzieci pomordowanych w brutalny sposób przez ukraińskich nacjonalistów. Ta wiedza, ta prawda i ta pamięć jest po to, abyśmy mogli myśleć także o naszej przyszłości, abyśmy zadośćuczynili im naszą modlitwą, naszą pamięcią i wyciągnęli z ludobójstwa wołyńskiego wnioski dla naszej przyszłości. Jesteśmy tutaj po to, aby niewiedza o zaginionych nie podważyła rzeczywistości, realności świata w XXI wieku.

Dlatego w ten symboliczny dzień – 11 lipca – wspominamy dzisiaj wszystkie ofiary ukraińskich nacjonalistów, które zginęły i na Wołyniu, i na południu Polesia, i w Małopolsce Wschodniej, i na dzisiejszej pięknej ziemi lubaczowskiej. Wspominamy tych wszystkich, którzy 11 lipca 1943 roku szli do Boga, szli do kościołów w swoich miejscowościach na Wołyniu, szli, by w tę piękną, słoneczną niedzielę się pomodlić. Poprosić Boga o miłość, o miłosierdzie, o dobrą przyszłość, o dobrodziejstwa dla swoich rodzin, dla swoich bliskich, a spotkała ich 11 lipca brutalna śmierć. Narzędzia z gospodarstw domowych stały się narzędziami śmierci. To data symbol – „krwawa niedziela”. Choć mamy wszyscy, Drodzy Państwo, świadomość, że mówiąc o ludobójstwie wołyńskim, przywołujemy także wszystkie inne zbrodnie – te, które działy się już w lutym w roku 1943 w Parośli, i te, które dotknęły ziemi lubaczowskiej i Radruża, Waszej miejscowości, i Rutki, gdzie ukraińscy nacjonaliści zamordowali 62 osoby, w tym dziewięcioro dzieci i dziewięć kobiet. Tu mordowali z determinacją i z barbarzyństwem – całe rodziny, całe pokolenia. Mordowali i dziadka, i ojca, i syna z rodziny Jacków, z rodziny Rybów, z rodziny Zelików, z rodziny Romaników. Ta zbrodnia na ziemię lubaczowską przyszła później, po lipcu 1943 roku, bo wiosną roku 1944, ale to niczego nie zmieniło – wciąż mordowali brutalnie, barbarzyńsko, każąc córkom patrzeć, jak ginie matka, synom – jak ginie ojciec, matce – jak ginie córka. Wciąż używali gospodarskich narzędzi do tego, aby zabijać.

 

Drodzy Państwo, skala i barbarzyństwo tej zbrodni jest dziś tak głęboko z nami – przed chwilą oddając hołd ofiarom z rodzinami, usłyszałem po raz kolejny w swoim życiu, jak to głęboko jest dzisiaj we współczesnych polskich rodzinach, jaką traumę niosą rodziny polskie w XXI wieku. I doskonale to, Drodzy Państwo, rozumiem. Bo tym, którzy mówią o dzisiejszej geopolityce, o świecie wojny, którzy mówią o racji stanu, chcę przypomnieć, że śmierć czternastoletniej Jadwigi Romanik w zakresie jej progu bólu, w zakresie tego, co przeżywali jej rodzice, w zakresie tego, co czuła w swoim sercu, gdy mordowali ją ukraińscy nacjonaliści, jest tą samą śmiercią, której dziś doświadczają czternastoletni Ukraińcy z rąk bandytów Federacji Rosyjskiej. Czym te śmierci się różnią? Śmierć z wczoraj jest czymś łagodniejszym niż śmierć z jutra? Płacz i cierpienie rodzin, ból, upodlenie? Dlatego musimy mówić jasno, Drodzy Państwo: tak, pamięć, historia i prawda o ludobójstwie wołyńskim kształtuje przyszłość. Jesteśmy tu dla przeszłości, ale też dla przyszłości, tej, która jest tu z nami, dla naszych dzieci.

 

Ktoś spyta, jak to się stało, że sąsiad mógł mordować sąsiada, jak doszło do ludobójstwa wołyńskiego, jak to się w zasadzie wydarzyło? Kiedy w przedwojennej Polsce, przed rokiem 1939, w Drugiej Rzeczypospolitej mieszkało ponad pięć milionów Ukraińców, którzy byli obywatelami Rzeczypospolitej. W samym Radrużu, w tej pięknej miejscowości, z tak piękną XVI–wieczną cerkwią, wśród 3 tysięcy przedwojennych mieszkańców więcej było Ukraińców niż Polaków, obywateli Polski ukraińskiego pochodzenia. Żyli ze sobą – te 5 milionów 200 tysięcy osób – żyli tu w Radrużu obok siebie i ze sobą, potrafili żyć. Czy Druga Rzeczpospolita była rajem dla Ukraińców? Nie była, było wiele napięć, normalnych w skali mniejszości narodowych. Ale nikt żadnemu dziecku nie przykładał siekiery do głowy, nikt nie wbijał wideł w plecy. Były problemy, które są właściwe dla wszystkich mniejszości – były wówczas, są dzisiaj i będą w przyszłości. Ale żyli obok siebie i żyli ze sobą.

 

Wystarczy spojrzeć, Drodzy Państwo, na to, że w 1939 roku, gdy Polacy bronili się przed sowiecką zarazą Związku Sowieckiego, która ręka w rękę szła z niemieckimi narodowymi socjalistami, to w Wojsku Polskim wśród miliona polskich żołnierzy, którzy bronili się przed Niemcami i Sowietami, było ponad 100 tysięcy żołnierzy polskich ukraińskiego pochodzenia, powiedzielibyśmy dzisiaj: Ukraińców. Chcieli bronić Drugiej Rzeczypospolitej, uznając ją za swoją ojczyznę. Gotowi byli bić się z Sowietami i z Niemcami w mundurze Wojska Polskiego, tak jak gotowi byli mieszkać tu, na ziemi lubaczowskiej, obok Polaków i szukać porozumienia, dobrego sąsiedztwa.

Co się takiego stało, że ci sami ludzie, Drodzy Państwo, stali się regularnymi bandytami, mordercami i barbarzyńcami? Podglebiem była oczywiście ideologia – banderowska ideologia OUN–UPA, która powstała w roku 1929 za sprawą Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty. A powiedzielibyśmy, że był to „antydekalog”, bo już w roku 1929 można było w nim przeczytać, że zbrodnia ma być metodą działania, że trzeba doprowadzić do czystek etnicznych, a na ziemiach uznawanych przez ukraińskich nacjonalistów za ukraińskie ten „łan zboża miał być bez plew i bez chwastów”, a tymi plewami i chwastami byli i Polacy, i Madziarowie, i Żydzi. Ta ideologia rosła od roku 1929, a do tego znalazła sobie wspaniałego nauczyciela w postaci niemieckich nazistów – już wówczas UPA współpracowała z Abwehrą, po roku 1939 „Legion Suszki” był gotowy mordować Polaków, a rząd Jarosława Stećki wprost pisał: „Hitler jest dla nas wzorem, zrobimy z Polakami to samo, co Hitler zrobił z Żydami”. Tak, ta zła ideologia znalazła sobie złego nauczyciela. Dwanaście tysięcy funkcjonariuszy Ukraińskiej Policji Pomocniczej, zanim zaczęli mordować Polaków, gotowi byli do mordowania Żydów, jako część całego totalitarnego aparatu represji III Rzeszy po ataku Wehrmachtu na Związek Sowiecki. Jest ideologia nacjonalistyczna, antyludzka i jest nauczyciel w postaci niemieckiego nazizmu.

 

To, Drodzy Państwo, doprowadziło do strasznego ludobójstwa wołyńskiego i zamknęło się także w pewnej symbolice czerwono–czarnej flagi, która nawiązywała do tego, co Niemcy nazywali „ziemia i krew” – czerwień i czerń. Pod tą czerwono–czarną flagą – której nie chcemy widzieć w Polsce i zrobię wszystko, żeby nie było jej w Polsce, i wierzę, że polski parlament przyjmie ustawę – to we fladze „Blut und Boden” zamknęła się i zamyka dziś cała ideologia ukraińskiego nacjonalisty, który mordował polskie kobiety i dzieci.

Drodzy Państwo, dziękując Wam za pamięć – Waszą lokalną i naszą polską pamięć – chcę też przypomnieć, że ukraińscy nacjonaliści mordowali także Ukraińców, tych sprawiedliwych Ukraińców, o których przed momentem rozmawiałem także z rodzinami i o których piszą polscy historycy. Tych, u których wygrywało człowieczeństwo, a nie ideologia, tych, którzy mówili, że muszą pomóc swojemu sąsiadowi, muszą wyciągnąć rękę. Nie chcieli, żeby wbijano w jego plecy widły, a jego dziecku rozbijano siekierą głowę. Byli tacy Ukraińcy i to oni powinni znaleźć się w Panteonie Narodowym w Kijowie, to ich mordowali upowcy, to pod czerwono–czarną flagą zabijano też sprawiedliwych Ukraińców. Mam nadzieję, Drodzy Państwo, że świat dostrzega, że ta ideologia nie tylko zabiła 120 tysięcy osób, ale także dziś nie ma dla niej miejsca nie tylko w Polsce, ale także w zjednoczonej Europie. To z całą pewnością nie są oddziały, to nie są bohaterowie, na których, Drodzy Państwo, Europa czeka.

 

Moi Kochani, historia jest laboratorium polityki – fałszywa historia tworzy fałszywą politykę, historia jest jedynym, co wiemy, jest jedyną odpowiedzią na fakty. W przyszłości są same znaki zapytania – chcemy przecież ją przewidywać, chcemy ją prognozować, tworzymy strategie, które mają odpowiedzieć na zapotrzebowanie przyszłości, ale tam wszędzie są znaki zapytania. Historia jest jedyną wiedzą, którą wnosimy do budowania naszej przyszłości, a powtórzę jeszcze raz: fałszywa historia tworzy fałszywą politykę.

 

My dziś nie oskarżamy całego narodu ukraińskiego, ale oskarżamy banderowską ideologię, tych, którzy mordowali, ale też tych, którzy przywołują czerwono–czarne barwy w XXI wieku. Na to po prostu nie można się, Drodzy Państwo, zgodzić, bo pochwała ludobójstwa albo odwracanie głowy przy ludobójstwie jest zachętą do kolejnego ludobójstwa. A mówienie, że Ukraińska Powstańcza Armia walczyła też – bo walczyła – z Moskalami i dlatego trzeba przywoływać czerwono–czarne barwy, stawia inne wyzwanie logiczne: czy Europa, świat, Polacy, Ukraińcy są gotowi dzisiaj powiedzieć, że Adolf Hitler był dobrym przywódcą i człowiekiem, bo walczył ze złym Stalinem? Albo Józef Stalin czy był dobrym przywódcą, bo walczył z Adolfem Hitlerem? Chcemy mówić tak – tak, nie – nie, zło jest złem, niemiecki narodowy socjalizm był złem, sowiecki komunizm był złem, ukraiński nacjonalizm był złem – i na te symbole się nie godzimy.

Moi Kochani, niech Pan Bóg da wieczny pokój i spokój wszystkim ofiarom ludobójstwa wołyńskiego, niech ma w opiece wspaniałe rodziny, niech Bóg da mądrość przywódcom świata i Polski, i Ukrainy, i całej Europy. Nie mylmy nigdy, Drodzy Państwo, pojednania z amnezją, pojednania z zapomnieniem. Potrzebujemy dzisiaj prawdy, pamięci dla lepszej przyszłości w XXI wieku – bez ludobójców i bez ludobójczych symboli.

Niech Bóg błogosławi Polsce. Niech żyje Polska.

Źródło: Kancelaria Prezydenta RP

Wideo:

Wystąpienie Prezydenta Karola Nawrockiego na YouTube

© PowiemPolsce.pl Redaktor

Zobacz więcej

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj