Rosja nie wypowiedziała po uchwaleniu konstytucji 3 maja wojny Rzeczpospolitej. Byłoby to uznaniem jej za suwerenne państwo, a nie rosyjski protektorat. Ze strony Moskwy wojna 1792 roku była więc „operacją specjalną”
Niemal 20 lat zajęło tzw. obozowi refom przygotowanie dokumentu (i ruchu), który realnie mógł stanowić początek głębokich, systemowych zmian w Rzeczpospolitej. Konstytucja z 3 maja 1791 roku była zresztą czymś więcej, niż tylko dokumentem. Poza swoim rewolucyjnym (jednak nie w sensie francuskim) charakterem, był to wielki projekt polityczny, cywilizacyjny i społeczny – jednoczący siły, które miały rzeczywisty wpływ na sytuację w kraju. Zresztą tylko dzięki ich sprawczości i osobistemu zaangażowaniu króla – zjawisko w skali świata niesłychane – udało się precyzyjnie zaplanować i przeprowadzić spisek, dzięki któremu, z celowym naruszeniem procedur, uchwalono dokument dla Polski zbawienny.
Atak na praworządność
Konstytucja, jak wiadomo, „przeszła” dzięki izolowaniu posłów stronnictwa moskiewskiego, niezaproszeniu ich na obrady i wykorzystaniu wielkanocnych sejmowych ferii. To także w imię „praworządności” Moskwa cały ruch reformatorski wraz z jego koronnym dokumentem zaatakowała. Sytuacja Rzeczpospolitej wyglądała bowiem tak, że od lat 23 państwo było rosyjskim protektoratem a od lat 19 – państwem, którego część powierzchni i ludności zabrały sobie państwa ościenne. I Rozbiór, orkiestrowany przez Rosję, zaowocował również okrzepnięciem silnego, sprawczego i dobrze opłacanego stronnictwa popierającego moskiewskie interesy w Polsce. Często zresztą stronnictwo to brało na sztandary nowoczesność i oświecenie – zupełnie inaczej niż jedyny polski zbrojny ruch antyrosyjski, jakim była dwie dekady wcześniej „wsteczna” politycznie, religijnie, obyczajowo i społecznie konfederacja barska. Warto przypomnieć, że zaprzyjaźniony z Katarzyną Wolter, ówczesny lider europejskiej opinii, opisywał Polaków jako lud ciemny i niesamodzielny, który potrzebuje oświecenia z zewnątrz. Z kolei francuska Encyklopedia drukowała Wykład Praw pruskiego ministra von Hertzberga pełen podobnych tez wzbogaconych o wykład historycznego prawa Brandenburgii do Wielkopolski.

Nowa nadzieja
Do I Rozbioru doszło z wielu przyczyn, jednak przyczyną kluczową była niemożność Rzeczpospolitej do obrony własnych granic, do prowadzenia skutecznej wojny obronnej. Nawet gdyby sejmowy opór Tadeusza Reytana i innych przyniósł jakiekolwiek praktyczne rezultaty, nie było armii, która mogłaby obronić jakąś antyrozbiorową postawę. Tymczasem Konstytucja, poza postanowieniami przywracającymi państwu podmiotowość, ustalała powołanie prawdziwej, stutysięcznej armii. W dodatku sytuacja międzynarodowa była najbardziej sprzyjająca od lat – Rosję wiązała wojna z Turcją i Szwecją, z Prusami udało się podpisać sojusz (a w 1789 roku nawet nabyć od nich broń) a cesarz Austrii nic przeciw majowej konstytucji nie miał a nawet ją popierał. Było oczywiste, że na przyjęciu nowej Ustawy Rządowej najbardziej straci Rosja i jej zagraniczne interesy.
Moskwa wierzy łzom
Dlatego to właśnie Rosja zaatakowała Konstytucję zbrojnie. Niedługo radykalnie zmienił się układ sił w Europie. Zmarł cesarz Leopold II, rewolucyjna Francja wypowiedziała wojnę Austrii, która, mając siły związane na froncie zachodnim, nie podjęłaby ewentualnego konfliktu z Rosją w obronie polsko-litewskiej konstytucji. Na samym początku roku 1792 Rosji udało się zakończyć wojnę z Turcją, caryca mogła więc wszystkie siły poświęcić „przywracaniu porządku” za zachodnią granicą. Już w kwietniu w Petersburgu zorganizowano wymierzone w Rzeczypospolitą sprzysiężenie, które w połowie maja przedstawiono jako „konfederację targowicką”. W imię praworządności, przeciwko zamachowi stanu, jakim w istocie było uchwalenie Konstytucji 3 Maja, jej sygnatariusze prosili imperatorową o wypełnienie powinności gwarantki ustroju Rzeczpospolitej. W akcie, spisanym zresztą przez szefa kancelarii feldmarszałka i głównodowodzącego armii Cesarstwa, księcia Grigorija Potiomkina, targowiczanie domagali się rosyjskiej interwencji zbrojnej, na co caryca łaskawie przystała. 18 maja 1792 roku stutysięczna armia rosyjska ruszyła na Rzeczpospolitą.
Entuzjazm (zamiast) wojska
W ciągu roku, który minął od uchwalenia Ustawy Rządowej, nie udało się oczywiście powołać planowanej stutysięcznej armii. Kraj dysponował niecałymi 70 tysiącami nowych żołnierzy. Dowództwo nad nimi objął młody austriacki kawalerzysta – Józef Poniatowski, bratanek króla. Do kraju ściągali doświadczeni dowódcy – Tadeusz Kościuszko, Michał Wielhorski, Józef Zajączek, Jan Henryk Dąbrowski. Podczas wojny dowodzili błyskotliwie, doprowadzili do kilku spektakularnych zwycięstw (Zieleńce, Dubienka, Markuszów), jednak „ostrzelanych” dowódców wciąż było zbyt mało. Podobnie, jak doświadczonej kawalerii, która podczas wojny z Rosją radziła sobie wyjątkowo źle. Imperium natomiast wysłało do walki doświadczonych weteranów wojny tureckiej.

Gra o wszystko
Wojna w obronie konstytucji była w istocie wojną o wszystko – o suwerenność, samostanowienie, niepodległość i przyszłość państwa. Jej uczestnicy doskonale zdawali sobie z tego sprawę. W imię tego przekonania Józef Zajączek przyjmował rozkazy od nielubianego Józefa Poniatowskiego a ten z kolei wystąpił przeciw stryjowi po przystąpieniu tegoż do konfederacji targowickiej. 24 lipca, w chwili przystąpienia Stanisława Augusta, króla i naczelnego wodza, do Targowicy i wydania rozkazu o złożeniu broni, wojna w obronie konstytucji praktycznie się skończyła. Podobnie, jak obowiązywanie Konstytucji 3 maja i polsko-litewska państwowość. Józef Poniatowski dwa dni później pokonał Rosjan pod Markuszowem i był to ostatni akord wojny. Pół roku później Rosja i Prusy podpisały II Rozbiór.
Nowe czasy, nowa kuchnia
Nie będzie wiele przesady w twierdzeniu, że Ustawa Rządowa mogła latami powstawać przy stole, podczas obiadów czwartkowych (zważywszy skład zapraszanych gości) i innych okazji, którym towarzyszyła królewska gościna. Dochodzenie do konstytucji było procesem, jedynie jej uchwalenie – rewolucją. Nad kuchnią Stanisława Augusta czuwał Paul Tremo, przybyły z Niemiec Francuz, który pozostał z królem aż po abdykację i śmierć w Petersburgu. To Tremo był „twarzą” zmiany charakteru polskiej kuchni bogatej w stronę lekką, redukcjonistyczną, niemal ascetyczną. To on był (zgodnie zresztą z gustami obu biorących udział w tej historii Poniatowskich – stryja i bratanka) orędownikiem potraw warzywnych, sałat, świeżych jarzyn i ograniczonej liczby składników dania przy częstej, niemal całkowitej eliminacji przypraw. Warzywny składnik, masło, sól i krótkotrwała obróbka termiczna – to znak rozpoznawczy Tremona. Tak właśnie zbudowany jest prościutki przepis na sezonową, majową zupę ze świeżego szczawiu, który podaję modyfikując opracowanie historyka kuchni, Jarosława Dumanowskiego.

Składniki:
500 g świeżego młodego szczawiu
1 litr bulionu mięsnego lub warzywnego
½ kostki masła
Sposób przygotowania:
- Szczaw starannie opłukać pod zimną wodą
- Oderwać z liści twardsze elementy
- Drobno posiekać
- W głębokim rondlu udusić posiekany szczaw na maśle (na wolnym ogniu)
- Zalać gorącym bulionem
- Zagotować, gotować na wolnym ogniu przez 15 minut
To podstawowy przepis królewskiego kuchmistrza. W naszych czasach, w których zupę szczawiową często gotujemy z ziemniakami i cebulą, dobrze jest pamiętać o (co najmniej) możliwości dodania kwaśniej śmietany, soli i jajka na twardo.


Łukasz Modelski
18.05.2023 / 00:00