Rosja początkowo nie była zainteresowana dzieleniem się z innymi własnym protektoratem. I rozbiór Polski, choć podpisany w Petersburgu, był przede wszystkim wynikiem akcji dyplomatycznej Prus.
Dziś zaskakuje, jak gładko się to wszystko toczyło i z jakim wyprzedzeniem plan rozbioru przygotowano. Że powołano ponadpaństwowy fundusz służący temu celowi, że generał Zachar Czernyszew przedstawił imperatorowej plan oderwania części terytorium Polski już w roku 1763 i że dziewięć lat później granice zaboru rosyjskiego poprowadzono dokładnie po liniach, które on wykreślił.
Na słup
6000 dukatów, które Stanisław August pobrał ze wspólnej kasy Rosji, Austrii i Prus, żeby przekupić posłów sejmu rozbiorowego, to wcale nie było tak dużo. W 1772 roku można było za tę kwotę nabyć plus-minus 28 niewielkich szlacheckich dworków na prowincji. Więc to nie fortuna, a chętnych do podziału sporo. Rosyjski ambasador Stackelberg swoim ulubionym i najbardziej przydatnym agentom, Ponińskiemu i Gurowskiemu, wypłacał wtedy po 2400 dukatów rocznie. No, ale to specjaliści, a tam chodziło po prostu o głosy.
Zresztą król miał powody do satysfakcji. Może i głosy sejmikowe były tanie, ale spłata jego długów już nie. W dodatku Stanisław August musiał sobie gratulować sprytnego wymanewrowania Rosjan (przede wszystkim) oraz Prusaków i Austriaków: znacznie zawyżył bowiem kwotę swoich długów, które państwa ościenne miały spłacić. Polski król zastosował metodę „na słup” – ambasadorowie trzech mocarstw wypłacali sumy na pokrycie rzekomych długów osobom przed Stanisława Augusta podstawionym. Pieniądze trafiały do niego. Co więcej, polski władca otrzymał od mocarstw rozbiorowych wysokie odstępne (zwane indemnizacją, czyli odszkodowaniem) za powstrzymanie się od rozdawania starostw.
Francuskie rady
Można powiedzieć, że państwa zaborcze postąpiły racjonalnie. Sytuacja międzynarodowa poniekąd przypominała tę sprzed wybuchu I wojny światowej. Przedłużająca się wojna rosyjsko-turecka, z konfliktu dwóch imperiów mogła, dzięki sojuszom stron walczących, przerodzić się nagle w wojnę na skalę europejską. Rosja w wojnie z Portą radziła sobie dobrze, spoglądała ku Wołoszczyźnie i Mołdawii – będącym od XVI stulecia języczkiem u wagi konfliktów w tej części świata. Niepokoiło to Austrię z jej bałkańskimi interesami. Habsburska interwencja w obronie Turcji wisiała w powietrzu, Prusy z kolei, związane sojuszem z Rosją, ruszyłyby jej w sukurs. Niebezpiecznie.

Rozwiązanie znaleźli praktyczni Francuzi. Całkiem słusznie uznali oni, że skoro w okolicy, której dotyczy konflikt, leży kraj pozbawiony armii i niemogący się bronić, to może skonfliktowane strony zadowoliłyby się częścią jego ziem? Turcja otrzymałaby trochę południowych ziem Rzeczypospolitej, Austria – cześć pruskiego Śląska, a Prusy, jako zadośćuczynienie – polską Warmię i część Kurlandii. Rosji wersalski plan nie przewidywał, państwo polsko-litewskie już wtedy uważano w Petersburgu za rosyjski protektorat, dlaczego więc Rosja miałaby się nim dzielić? Rozwiązanie proste i polubowne, można powiedzieć.

Fryderyk II jednak miał inny plan. Ani nie chciał (słusznie) rozstawać się z częścią Śląska, ani osłabiać sojuszu z Rosją. Nie stać go było na prowadzenie wojny, ale kusiła idea poszerzonego „korytarza”, czyli połączenia Brandenburgii z Prusami (właściwymi, tymi ciągnącymi się od Kwidzynia po Kłajpedę). I to król Prus (a właściwie „król w Prusach”, tych – do niedawna – Książęcych) był motorem I rozbioru.
Użyteczni konfederaci
Początkowo ani Rosja, ani Austria nie były podobnym działaniem zainteresowane. Pierwsza już realizowała tu swoje interesy, druga roiła raczej o rozbiorze Turcji. W dodatku wszystkie dwory zdawały sobie sprawę, że w 70. latach XVIII wieku aneksja części jakiegoś, uznanego międzynarodowo kraju, nie przejdzie tak łatwo. Że Europa będzie zadawała pytania. A może i podejmie jakieś działania? Jednak Fryderykowi II przyszły w sukurs wydarzenia w Rzeczypospolitej.
Konfederacja Barska, którą w końcu stłumiła rosyjska interwencja, okazała się być na rękę wszystkim przyszłym zaborcom. Rosja postanowiła zabezpieczyć własne interesy, bezsilny Stanisław August (w dodatku porwany przez konfederatów), pozbawiony autorytetu we własnym kraju, okazywał się niewystarczający jako gwarant gładkiej realizacji rosyjskich interesów. Jego brat, Kazimierz Poniatowski z kolei, zagrożony (krótkotrwale) przez konfederatów w swym zamku w spiskiej Starej Lubowli, poprosił Austriaków o zajęcie starostwa spiskiego. Ci pojawiali się na Spiszu i Podhalu, oficjalnie zaprowadzając kordon sanitarny mający teoretycznie chronić Węgry. Był rok 1769. Austriacy już z południowych ziem Rzeczypospolitej nie wyszli. Wspomniany generał Czernyszew przekonał w tym czasie imperatorową, że Rosja powinna inkorporować część Inflant Polskich i Wielkiego Księstwa (na terenie dzisiejszej Białorusi) a Prusaków – że prócz polskich Prus, należy im się również polska Warmia. Najdłużej opierająca się Austria rozsmakowała się w Spiszu, a kiedy okazało się, że zarówno Prusy, jak i Rosja nie mają nic przeciw temu, by Habsburgowie przyłączyli do ziem węgierskich tereny aż po Zbrucz, ze Lwowem łącznie, ostatecznie przystała na rozbiór.
Teraz trzeba było tylko wytłumaczyć Europie, że akcja trójki oświeconych monarchów leży w jej interesie. Tym już zajęli się spin doktorzy Prus i Rosji. Pruski minister Ewald Friedrich von Hertzberg przekonywał do brandenburskich praw do Wielkopolski (od XIII wieku!), a Katarzyna Wielka osobiście zadbała, by ten element historiografii pojawił się w modnej we wszystkich postępowych kręgach „Encyklopedii”. Mogła też liczyć na lojalność osobistego przyjaciela – Woltera, który był w tej sprawie wyjątkowo płodny. I tu również Konfederacja Barska nie jest bez znaczenia – jej antyrosyjski zwrot był dla pisarza mniej ważny nawet niż jej katolicki charakter, z którym w publicystyce rozprawiał się z zaciekłością. Francuz przejął właściwie funkcję porte-parole idei rozbiorowej i wyjaśnił ją Europie (choć podobno niedługo później żałował tego).

Trzej przeciw większości
W lutym roku 1772 w Petersburgu Prusy i Rosja zawarły tajny układ w sprawie rozbioru Polski. Na początku sierpnia dołączyła Austria. 5 sierpnia podpisano traktaty rozbiorowe, a 18 września rządy trzech państw zaborczych (których wojska były już w granicach Rzeczypospolitej) poinformowały króla i Senat o fakcie rozbioru i zażądały… zwołania Sejmu dla jego ratyfikacji. Opinii międzynarodowej tłumaczono rozbiór troską o powstrzymanie polskiej anarchii (przecież porwano króla!).
Pierwszy rozbiór Polski.
Na początku roku następnego król i Senat rozesłali do rządów Europy noty z prośbą o interwencję i… już. Król jedną ręką owe noty podpisywał, drugą – rozdawał łapówki posłom mającym ratyfikować rozbiór. Rosja, Prusy i Austria obstawały bowiem przy wymogu praworządności. Nie chodziło o zabór, ale o dobrowolną, ratyfikowaną przez legislatywę, cesję części terytorium państwa na rzecz innych państw. 30 września 1773 roku Sejm ową cesję niemal jednogłośnie ratyfikował. Rzeczpospolita utraciła 4,5 miliona mieszkańców i 211 tysięcy kilometrów terytorium. Starań państw ościennych o utrzymanie rządów prawa w Rzeczypospolitej nie zrozumieli zaledwie trzej posłowie. Warto wymienić ich nazwiska: Stanisław Bohuszewicz, Samuel Korsak i Tadeusz Reytan.
Pałac na pociechę
Rok 1772 – do III rozbioru jeszcze tyle czasu! Królewskie długi tymczasowo spłacone, właśnie ruszyła przebudowa Pałacu na Wyspie w warszawskich Łazienkach. Dominik Merlini i Jan Chrystian Kamsetzer pracują szybko, królewska willa w nowym kształcie jest gotowa zaledwie kilka miesięcy, w roku, w którym Sejm ratyfikował rozbiór. Od roku 1794 Stanisław August będzie traktował Pałac jak letnią rezydencję. To właśnie tam, w jadalni na parterze jednego ze skrzydeł, od 1784 roku będą się odbywać obiady czwartkowe.

Będzie za nie odpowiadał osobisty kucharz Stanisława Augusta, przybyły z Berlina Francuz, Paul Tremo. Kuchmistrz, który zostanie przy królu aż do jego śmierci w Petersburgu, proponuje kuchnię nowoczesną – lekką i prostą. Jak „sałata włoska”.
Sałata włoska wg Paula Tremo
Składniki:
Główka sałaty
Szklanka czarnych oliwek
Szklanka dużych kaparów
Pół szklanki cebulek marynowanych
3-4 jajka
2 niewielkie buraki
10 filecików anchois
1 seler
1 cytryna
Sposób przygotowania:
- Sałatę opłukać, wysuszyć i porwać
- Jajka ugotować na twardo
- Buraki obrać, umyć i ugotować do miękkości, podobnie postąpić z selerem
- Kapary poprzekrawać wzdłuż na pół
- Fileciki opłukać i wysuszyć
- Sałatę ułożyć w misce
- Jajka drobno posiekać i posypać nimi sałatę
- Buraki i selera pokroić w szesnastki, ułożyć na sałacie
- Fileciki rozłożyć na wierzchu sałaty
- Całość obsypać oliwkami i cebulkami
- Skropić sokiem z cytryny


Łukasz Modelski
05.08.2026 / 15:00