Wybierz kontynent

Grenlandzka parlamentarzystka: obecność wojsk na Grenlandii budzi nasz niepokój

Obecność nawet duńskich wojsk na Grenlandii niepokoi Grenlandczyków, ale jesteśmy silnym i elastycznym narodem, który przez ostatnie 70 lat dużo przeszedł – powiedziała w czwartek PAP grenlandzka polityczka Aki-Matilda Hoeegh-Dam. Na wyspie na prośbę Danii w środę wylądowali pierwsi żołnierze z państw europejskich.

Fot. EMIL HELMS

– Jeśli na Grenlandii jest wojsko duńskie, Stanów Zjednoczonych lub innego państwa, to my, Grenlandczycy, jesteśmy bardzo świadomi, że są to zagraniczne wojska – podkreśliła Hoeegh-Dam.

Polityczka, która w grenlandzkim parlamencie reprezentuje jedyną opozycyjną i niepodległościową partię Naleraq (ok. 25 proc. poparcia), a także zasiada w parlamencie Danii, spotkała się w czwartek w Kopenhadze z międzynarodowymi mediami, w tym PAP.

Zdaniem Hoeegh-Dam w związku ze zwiększoną obecnością wojska na Grenlandii, nawet jeśli dotyczy ona manewrów, konieczny jest bliski dialog z miejscową ludnością. – Uważam, że nasza wyspa jest tak duża, że powinno być możliwe przeprowadzenie ćwiczeń bez zbliżania się do mieszkańców. Zasługujemy na to, aby nie widzieć zagrożenia każdego dnia – zaznaczyła.

Jednocześnie Hoeegh-Dam zgodziła się, że Dania nie może samodzielnie zapewnić bezpieczeństwa Grenlandii. – Obecność wojsk europejskich na wyspie zmierzać będzie prawdopodobnie do zwiększenia odpowiedzialności NATO w tym regionie. W tej operacji (wojskowej) ważne jest, że ma ona charakter szkoleniowy – powiedziała.

Przyznała, że sytuacja na świecie zmienia się dynamicznie, a wyspa jest w centrum uwagi, co zwiększa odpowiedzialność jej narodu. – Poziom napięć w Arktyce wzrósł w szybkim tempie od niskiego do wysokiego(...) Rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi o Grenlandii mogą wpłynąć na to, jak międzynarodowy porządek będzie wyglądać w przyszłości – podkreśliła.

Parlamentarzystka zwróciła uwagę, że Grenlandczycy są silnym narodem i bardzo szybko adaptują się do zmieniających się warunków. – Przez 70 lat przeszliśmy drogę od kolonizacji (przez Danię), narodu bez obywatelstwa, do sytuacji, w której możemy mówić, że mamy swoje prawa w polityce zagranicznej – przypomniała.

W spotkaniu duńsko-grenlandzkiej delegacji z władzami USA w Waszyngtonie na temat amerykańskich roszczeń wobec Grenlandii w środę wzięła udział grenlandzka szefowa dyplomacji Vivian Motzfeldt. Dania przez lata prowadziła własną politykę zagraniczną odnośnie do Arktyki, co budziło irytację władz grenlandzkich.

Hoeegh-Dam słynie z walki o prawa Grenlandczyków, a w duńskim parlamencie zaczęła mówić po grenlandzku, co spowodowało konieczność zatrudnienia tłumaczy. Partia Naleraq popiera szybkie uniezależnienie się wyspy od Danii i ogłoszenie niepodległości, a także jest uważana za najbardziej proamerykańską siłę polityczną. Ostatnio jednak ta retoryka ucichła. – W trudnych czasach musimy trzymać się razem w sprawach międzynarodowych, choć różnimy się w sprawach wewnętrznych – podkreśliła.

Grenlandia, która jest terytorium zależnym od Danii, nie posiada własnej armii. Bezpieczeństwo zapewniają wyspie duńscy żołnierze, a na mocy porozumienia z Kopenhagą z lat 50., również wojska USA. Amerykanie na Grenlandii posiadają własną wojskową kosmiczną bazę Pituffik.

Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie mówił o konieczności przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. W ostatnim czasie spekulował, że jeśli USA nie przejmą kontroli nad Grenlandią, zrobią to Chiny albo Rosja. Odrzucał przy tym inne rozwiązania, takie jak zwiększenie tam obecności żołnierzy USA i proponowaną przez Niemcy misję państw NATO na wyspie. W niedawnym wywiadzie dla „New York Timesa” powiedział, że USA mogą być zmuszone do „wyboru” między Grenlandią a NATO.

Daniel Zyśk (PAP)

zys/ mal/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj