Wybierz kontynent

Szef MSZ: polski ambasador jedzie na Grenlandię m.in. sprawdzić, czy nie ma tam potrzeby otwarcia konsulatu honorowego

Polski ambasador w Królestwie Danii udaje się na Grenlandię m.in. po to, by sprawdzić, czy nie ma potrzeby otwarcia tam polskiego konsulatu honorowego - poinformował wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski. Wcześniej zapowiedział, że ambasador uda się tam w najbliższych dniach.

Fot. Paweł Supernak

W piątek rano szef MSZ przekazał, że m.in. w związku z amerykańskimi zapowiedziami zajęcia Grenlandii na wyspę w najbliższych dniach uda się polski ambasador w Królestwie Danii, by na miejscu „zorientować się w sytuacji”.

Na konferencji prasowej po południu Sikorski doprecyzował, że zadaniem ambasadora podczas wizyty na Grenlandii będzie m.in. ustalenie sytuacji mieszkających tam Polaków oraz sprawdzenie, czy np. nie deklarują oni potrzeby otwarcia tam polskiego konsulatu honorowego. - Jeśli nasi rodacy na Grenlandii powiedzą, że przydałoby się coś takiego, to będziemy rozważać takich ruch - zapowiedział Sikorski.

Obecnie polska placówką w Kopenhadze kieruje charge d'affaires ad interim Ewa Dębska.

Donald Trump wielokrotnie mówił w ostatnich dniach o konieczności przejęcia Grenlandii. Spekulował m.in., że jeśli USA nie przejmą kontroli nad Grenlandią, zrobią to Chiny albo Rosja. Odrzucał przy tym inne rozwiązania, takie jak zwiększenie tam obecności żołnierzy USA i proponowaną przez Niemcy misję państw NATO na wyspie. W niedawnym wywiadzie dla „New York Timesa” powiedział, że USA mogą być zmuszone do „wyboru” między Grenlandią a NATO.

W środę w Waszyngtonie szefowie dyplomacji: Danii Lars Lokke Rasmussen i Grenlandii Vivian Motzfeldt rozmawiali w Białym Domu z wiceprezydentem USA J.D. Vance'em i sekretarzem stanu Markiem Rubio. Spotkanie odbyło się na wniosek Kopenhagi, która chce, by Trump zaprzestał gróźb zajęcia wyspy „po dobroci lub w trudniejszy sposób”.

Po rozmowach w Białym Domu Rasmussen i Motzfeldt przyznali, że nie przyniosły one zmiany stanowiska władz USA w sprawie chęci przejęcia wyspy, choć ich przedstawiciele zgodzili się na dalsze rozmowy. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt stwierdziła w czwartek, że obecność europejskich wojsk w Grenlandii nie wpłynie na proces podejmowania decyzji przez Trumpa, ani na sam cel pozyskania Grenlandii. Powiadomiła zarazem, że rozmowy grupy roboczej, której powstanie uzgodniono podczas środowej rozmowy wiceprezydenta i sekretarza stanu USA oraz szefów dyplomacji Danii i Grenlandii, będą się odbywać co dwa-trzy tygodnie.

W związku z zapowiedziami prezydenta Donalda Trumpa zajęcia Grenlandii, należącej formalnie do Danii, przez USA kilka państw europejskich, m.in. Szwecja, Norwegia, Niemcy, Holandia, Francja i Finlandia, poinformowało w środę i czwartek o wysłaniu swoich żołnierzy na wyspę (w różnej liczbie, tj. od jednego do kilkunastu oficerów) - wezmą udział w ćwiczeniach Operation Arctic Endurance, które potrwają do soboty. Premier Donald Tusk oświadczył w czwartek, że Polska nie planuje wysłać żołnierzy na Grenlandię.(PAP)

mml/ par/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj