Jeśli w Europie nie zareagujemy stanowczo na groźby USA o nałożeniu ceł, damy sygnał słabości – oświadczył w poniedziałek minister spraw zagranicznych Danii Lars Lokke Rasmussen, który złożył wizytę w Londynie.
– To Europa, a nie Dania odpowie na groźby cłami – podkreślił Rasmussen po spotkaniu z szefową brytyjskiej dyplomacji Yvette Cooper w rozmowie z duńskimi DR i TV2.
Rasmussen zaapelował o zachowanie spokoju. – Do 1 lutego pozostało dużo czasu – ocenił.
Według zapowiedzi prezydenta Donalda Trumpa z początkiem lutego USA wprowadzą 10-procentowe cła na osiem państw europejskich, które w ostatnich dniach wysłały na Grenlandię niewielkie grupy żołnierzy, by wzięły udział w kierowanych przez Danię ćwiczeniach „Arctic Endurance”. Cła miałyby dotknąć Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Holandię, Finlandię i Wielką Brytanię.
Zapowiedziane taryfy miałyby w czerwcu wzrosnąć do 25 proc. i obowiązywać - jak zapowiedział Trump - dopóki USA nie zawrą umowy w sprawie zakupu wyspy będącej autonomicznym terytorium Danii.
Rasmussen opowiedział się za kontynuacją realizacji ustaleń po ubiegłotygodniowych duńsko-grenlandzko-amerykańskich rozmowach w Waszyngtonie, czyli utworzenia wspólnej grupy roboczej ds. Grenlandii. – Trzymajmy się tego (rozmów grupy), a później zobaczymy, co z tego wyjdzie – podkreślił.
W Danii kontrowersje wzbudziła interpretacja rzeczniczki Białego Domu Karoline Leavitt, która stwierdziła, że grupa robocza ma zająć się technicznymi kwestiami przejęcia Grenlandii przez USA.
Rasmussen przypomniał, że w sporze ze Stanami Zjednoczonymi Dania i Grenlandia mają swoje „czerwone linie”, czyli nie zaakceptują sprzedaży wyspy ani nie pozwolą, aby to zależne dziś od Kopenhagi terytorium stało się częścią USA.
Dodał, że nie zgadza się z argumentacją Trumpa jakoby na Grenlandii zezwolono na inwestycje z Chin. – Wspólnie z Grenlandią sprawiliśmy, że nie doszły one do skutku – podkreślił.(PAP)
zys/ mal/


PAP
19.01.2026 / 23:00