Wybierz kontynent

Przydacz: Krytyka postawy niektórych państw europejskich nie może dotyczyć i nie dotyczy postawy Polski i polskiego żołnierza

Krytyka postawy niektórych państw europejskich nie może dotyczyć i nie dotyczy postawy Polski i polskiego żołnierza, a próba wykorzystywania tej tematyki do ataku na Prezydenta RP jest zachowaniem niegodnym i cynicznym - podkreślił w piątek prezydencki minister Marcin Przydacz.

Fot. Piotr Nowak

Wcześniej w poniedziałek szef MSZ Radosław Sikorski zamieścił na X wpis sugerujący, że po słowach prezydenta USA Donalda Trumpa, Karol Nawrocki powinien upomnieć się o honor polskich żołnierzy.

W środę podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos prezydent USA krytykował NATO i stwierdził, że jego kraj nie czerpie żadnych korzyści z sojuszu. W czwartek w wywiadzie dla FOX News Trump przyznał, że NATO nie jest już „ulicą jednokierunkową”. Trump powtórzył jednocześnie, że ma wątpliwości, czy sojusznicy przyszliby Ameryce z pomocą i bagatelizował pomoc NATO podczas wojny w Afganistanie, która była jedynym w historii przypadkiem wykorzystania artykułu 5. o wzajemnej obronie.

- Tak naprawdę, nigdy niczego od nich nie żądaliśmy. Wiecie, powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu albo Sudanu, i tak zrobili. Pozostali trochę z tyłu, trochę poza linią frontu. Ale byliśmy bardzo dobrzy dla Europy i wielu innych krajów - mówił prezydent USA. - To musi być droga dwukierunkowa i (...) teraz to naprawdę działa w obie strony - ocenił Trump.

W piątek wicepremier i szef MSZ napisał na X: „Zwierzchnik sił zbrojnych na pewno upomni się o honor naszych żołnierzy”. Do wpisu dołączył zdjęcie Karola Nawrockiego i Donalda Trumpa z ich niedawnego spotkania w Davos. Później dodał kolejny wpis, w którym podkreślił, że zna Afganistan z młodości, bo był tam także jako szef MON i MSZ.

„Prowincja Gazni, gdzie służył nasz kontyngent, na pusztuńskim południu, była frontowa, 7/10 na afgańskiej skali trudności i niebezpieczeństw. Nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy” - podkreślił Sikorski.

W piątek wieczorem sprawę skomentował na X szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.

„Polscy żołnierze wielokrotnie udowadniali, że służbę dla Ojczyzny mają głęboko w sercach. Wykazywali się odwagą i poświęceniem w wielu miejscach, na całym świecie” - napisał Przydacz. Podkreślił, że prezydent USA Donald Trump podczas ostatniej rozmowy z prezydentem Karolem Nawrockim „mówił pięknie o ich duchu, odwadze, sprawności i determinacji”. Jak zauważył, Trump nazwał polskich żołnierzy „great warriors” a samą Polskę - „modelowym sojusznikiem”.

Zaznaczył, że „wtedy, gdy inni wykazywali się koniunkturalizmem i opieszałością, Polska wypełniała swoje zobowiązania sojusznicze”.

„Krytyka postawy niektórych państw europejskich nie może dotyczyć i nie dotyczy postawy Polski i polskiego żołnierza. A próba wykorzystywania tej tematyki do ataku na Prezydenta RP - Zwierzchnika Sił Zbrojnych jest zachowaniem niegodnym i cynicznym. Zwłaszcza kiedy robią to ministrowie Rządu Rzeczypospolitej” - ocenił Przydacz.

W piątek na słowa Trumpa zareagował też wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że Wojsko Polskie ramię w ramię z sojusznikami brało udział m. in. w misjach w Afganistanie i Iraku. Dodał, że ofiara polskich żołnierzy nigdy nie zostanie zapomniana i nie może być umniejszana. Jak dodał, „tragiczne momenty, kiedy ginęli nasi żołnierze pokazały, że w obronie bezpieczeństwa międzynarodowego, bezpieczeństwa Polski jesteśmy gotowi zapłacić najwyższą cenę”. „Ta ofiara nigdy nie zostanie zapomniana i nie może być umniejszana. Polska to wiarygodny i sprawdzony sojusznik i nic tego nie zmieni” - oświadczył Kosiniak-Kamysz.

Art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, mówiący o wspólnej obronie i reakcji na atak na jedno z państw członkowskich, został do tej pory uruchomiony raz - przez USA po zamachach z 11 września 2001 r. W następnych latach sojusznicy USA zaangażowali swoje wojska w wieloletnie misje m.in. w Iraku i Afganistanie, wspierając Amerykanów w tzw. wojnie z terroryzmem. Siły USA na Bliskim Wschodzie otrzymały także wsparcie ze strony Wojska Polskiego.

Przez prawie 20 lat w misji w Afganistanie brało udział ponad 33 tys. polskich żołnierzy i pracowników resortu obrony narodowej; poległo lub zmarło 43 polskich żołnierzy i jeden pracownik cywilny, który był ratownikiem medycznym. W misji w Iraku, między 2003 a 2008 rokiem brało udział ponad 15 tys. polskich żołnierzy; zginęło 22 z nich. (PAP)

wni/ par/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj