Wybierz kontynent

Motocykliści: będziemy karani za wspólne wycieczki; MS: to przepisy analogiczne do ustawy o zgromadzeniach

Motocykliści obawiają się, że od czwartku będą karani za wspólne wyjazdy albo przypadkowe spotkania, gdy będzie ich więcej niż 10 pojazdów, a nie zgłoszą tego w samorządzie. - To przepisy analogiczne do tych, regulujących zgromadzenia obywateli - odpowiedział wiceszef MS Arkadiusz Myrcha.

Fot. Albert Zawada

W czwartek weszły w życie przepisy zaostrzające kary dla piratów drogowych. W znowelizowanym prawie jest również zapis, że motoryzacyjne spotkania liczące co najmniej 10 pojazdów będą musiały być zgłaszane urzędom gminnym. Jeżeli nie będzie takiego zgłoszenia, to jego organizator może zostać ukarany grzywną.„Gdy umówię się na motocyklową wycieczkę z pięcioma znajomymi i po drodze, np. na stacji benzynowej, spotkamy innych pięciu motocyklistów, zaczniemy rozmawiać, to policja będzie nas mogła potraktować, jako zgromadzenie i dostaniemy mandaty” - tak te przepisy interpretują motocykliści na forach internetowych.

„Zdarza się, że jednego dnia jedziemy grupą na kilkusetkilometrowy wyjazd. Czy musimy go zgłaszać w każdej gminie, przez którą przejeżdżamy?” - pytają.

Były policjant, ekspert ruchu drogowego Mariusz Sokołowski pytany o ten przepis i o to czy - szczególnie w przypadku motocyklistów - nie będzie on rodził wątpliwości interpretacyjnych zauważył, że osoby takie „muszą być świadome tego, że może to być łamaniem prawa”.

- Jeśli ileś osób umawia się na to, żeby spotkać się w danym miejscu, żeby wspólnie jeździć, to trzeba traktować to jako swoistego rodzaju imprezę, zlot, który powinien być wcześniej zarejestrowany. Trudno mówić o przypadkowym spotkaniu ponad 10 pojazdów w jednym miejscu. To kolejny sygnał dla tych, którzy chcą organizować wspólne przejazdy ogólnodostępnymi ulicami - ocenił.

Do tematu odniósł się w rozmowie z PAP poseł Konfederacji Barłomiej Pejo, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Wsparcia Motocyklistów.

Zaznaczył, że zapis w nowelizacji przepisów dotyczący karania za organizowanie spotkań więcej niż 10 osób bez zgłaszania tego nie dotyczą jedynie motocyklistów. - Oczywiście jest to absurd prawny. Jest wiele spotkań również samochodowych, chociażby pasjonatów aut i motocykli zabytkowych tzw. Moto Klasyki. One nie są organizowane jako impreza. To są nieformalne spotkania, skrzykiwane na portalach społecznościowych. Tylko tam nie ma 10 tylko 100 czy 150 - w większości bardzo ciekawych konstrukcyjnie - pojazdów, czasami przekraczających wiekiem 100 lat – zauważył.

Dodał, że trudno sobie wyobrazić, by miłośników motoryzacji ktokolwiek karał za to, że się spotkali, rozmawiają, wymieniają się opiniami, kultywują przepiękną pasję do motoryzacji, również tej polskiej. Poseł sam organizuje coroczne Ogólnopolskie Zloty Motocykli WSK i Innych w Świdniku, stolicy polskiego motocykla, gdzie z taśmy produkcyjnej zjechało 2 mln egzemplarzy kultowych „wuesek”.

Jego zdaniem, nie ma nic złego w tym, że ktoś spotyka się na stacji benzynowej, parkingu, nawet jeżeli będzie to grupa 20 czy 30 takich osób. - Przecież wyjazdy, zloty czy rajdy motocyklowe są często organizowane w grupie. Klub Motocyklowy Usarz, któremu przewodniczę od 10 lat we wrześniu, co roku organizuje rajd Odsieczy Wiedeńskiej. Jeździmy motocyklami do stolicy Austrii, na Kahlenberg, uczcić zwycięską bitwę Króla Jana III Sobieskiego. Jak będziemy tankować razem paliwo i po tym tankowaniu, wypijemy kawę przy motocyklu, to już będziemy karani mandatem? To są absurdy, które absolutnie niczego dobrego nie wprowadzają – powiedział. - Należy doceniać ludzi z pasją, chętnych do podróży, a nie karać ich za niewinność - dodał.

- Jeżeli ktoś na drodze czy na parkingu zachowuje się niezgodnie z prawem, to powinien być karany indywidualnie. Nie ma czegoś takiego jak odpowiedzialność zbiorowa – powiedział poseł Pejo.

Zapowiedział także, że w lutym tym przepisem zajmie się kierowany przez niego Zespół ds. Wsparcia Motocyklistów.

Zapytany o wątpliwości niektórych środowisk co do przepisu wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha powiedział, że są to rozwiązania analogiczne do przepisów regulujących kwestie zgromadzeń obywateli, gdzie zgromadzenie powyżej 15 osób wymaga zgłoszenia.

Zaznaczył, że nie każde przypadkowe, czy spontaniczne spotkanie osób jest jednocześnie zgromadzeniem w myśl ustawy. Zapowiedział, że tak samo będzie w przypadku spotkań motoryzacyjnych, bo zapisy noweli mówią o spotkaniach, które mają formę zorganizowaną i one będą wymagały zwykłego zgłoszenia czy poinformowania, że zbierze się grupa np. motocyklistów, czy kierowców samochodów.

Dodał, że chodzi o to, aby policja miała wiedzę, że do takiego typu spotkania dojdzie. (PAP)

mark/ mchom/ agz/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj