Wybierz kontynent

Biały Dom: Lutnick ma pełne poparcie prezydenta

Minister handlu Howard Lutnick jest bardzo ważnym członkiem zespołu i ma pełne poparcie prezydenta - zapewniła we wtorek rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Odniosła się w ten sposób do wezwań do dymisji ministra w świetle jego związków z Jeffreyem Epsteinem.

Fot. AARON SCHWARTZ / POOL

- Sekretarz (minister) Lutnick pozostaje bardzo ważnym członkiem zespołu prezydenta, a prezydent w pełni go popiera - powiedziała Leavitt podczas wtorkowego briefingu prasowego. Rzeczniczka odpowiedziała na pytanie dotyczące wtorkowego wystąpienia Lutnicka, który w Senacie przyznał, że wbrew swoim wcześniejszym deklaracjom o zerwaniu kontaktów z Epsteinem w 2005 r., spotkał się z nim na jego prywatnej wyspie w 2012 r., razem z żoną i dziećmi.

W ubiegłorocznym wywiadzie minister twierdził, że kiedy w 2005 r. odwiedził Epsteina w jego domu w Nowym Jorku, był tak zdegustowany, że postanowił nie utrzymywać z nim relacji. We wtorek powiedział, że - mimo dwóch innych spotkań z przestępcą seksualnym - nie miał z nim, tak naprawdę, żadnych kontaktów. Ujawnione dokumenty wskazywały jednak na liczne wspólne przedsięwzięcia Lutnicka z Epsteinem.

Do ustąpienia ministra wzywa m.in. republikański kongresmen Thomas Massie, autor ustawy o ujawnieniu akt Epsteina, a także wielu Demokratów.

Leavitt odniosła się też we wtorek do dokumentu mówiącego o tym, że Donald Trump zadzwonił w 2006 r. na policję w Palm Beach, wyrażając zadowolenie z faktu, że organy ścigania zajęły się Epsteinem. Trump miał wówczas mówić, że „wszyscy wiedzieli, że on (Epstein - PAP) to robił” i że „ludzie w Nowym Jorku wiedzieli, że jest ohydny”. Polecał też policji, by skoncentrowała się na partnerce Epsteina Ghislaine Maxwell, ponieważ jest „nikczemna”. Dokumenty te zdawały się przeczyć późniejszym słowom Trumpa, który utrzymywał, że nic nie wiedział o procederze prowadzonym przez Epsteina.

Rzeczniczka powiedziała, że nie wie, czy rzeczywiście doszło do takiej rozmowy z policją. Odmówiła też odpowiedzi na pytanie, czy Trump wykluczy ułaskawienie Maxwell, której prawnik obiecał, że jej zeznania oczyszczą Trumpa z podejrzeń.

- Powiem tylko, że prezydent zawsze zachowywał się konsekwentnie i wyrzucił Jeffreya Epsteina ze swojego klubu w Mar a Lago, ponieważ, szczerze mówiąc, Jeffrey Epstein był obleśny. W przeciwieństwie do wielu innych osób, których nazwiska znajdują się w tych aktach, prezydent Trump zerwał stosunki z Jeffreyem Epsteinem i przez lata był w tej sprawie szczery i transparentny - oznajmiła Leavitt.

Sam Trump wielokrotnie tłumaczył, że zerwał wieloletnią przyjaźń z Epsteinem, bo ten „kradł” mu masażystki, które pracowały w jego klubie na Florydzie.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ rtt/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj