Republikański senator Lindsey Graham powiedział w sobotę w Monachium premierom Danii i Grenlandii, że jeśli prezydent Donald Trump zechce „wziąć” Grenlandię, to to zrobi, a oni nie będą mogli wiele na to poradzić - podał we wtorek portal Puck. Bliski prezydentowi polityk miał przy tym używać wulgaryzmów.
Jak informuje portal do groźby miało dojść podczas sobotniego spotkania członków dwupartyjnej delegacji Kongresu z premierką Danii Mette Frederiksen oraz premierem Grenlandii Jensem-Frederikiem Nielsenem w kuluarach Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Według osób obecnych podczas rozmowy, Graham miał przyjąć konfrontacyjny ton wobec szefów rządów i „wyładować się” na nich.
„Sens jego wypowiedzi był taki, że jeśli prezydent Trump chce Grenlandii, to ją weźmie i niewiele mogą z tym zrobić” - napisał Puck. Rozmowa miała przy tym obfitować w wulgaryzmy. Jego zachowanie miało oburzyć innych członków delegacji. Senatorka Demokratów Elissa Slotkin miała nawet wyjść z sali w proteście.
Graham, który ma częste kontakty z Trumpem, już wcześniej wzbudził w Monachium konsternację, kiedy podczas wywiadu dla Politico na konferencji bagatelizował sprawę Grenlandii, pytając retorycznie „kogo k... obchodzi, do kogo należy Grenlandia?”.
Postawa polityka w Monachium była krytykowana przez jego kolegów z delegacji z obydwu partii, którzy zamierzali rozwiać niepokoje Europejczyków dotyczące Grenlandii. Politycy podkreślali w rozmowach z portalem, że starania Trumpa o przyłączenie wyspy wstrząsnęły europejskimi przywódcami i politykami w znacznie większym stopniu, niż się tego spodziewali.
- Szkody zostały wyrządzone. I część z nich jest nie do naprawienia - ocenił senator Demokratów Andy Kim. Senator Mark Kelly, który w styczniu odwiedził Grenlandię, opisywał z kolei, jak duży szok kryzys wokół Grenlandii wywołał na wyspie.
- To miało na nich ogromny wpływ. Dzieci są przestraszone. Otwierają okna, żeby wypatrywać nadlatujących samolotów i statków. To straszne - zaznaczył.
Trump w zeszłym miesiącu wycofał się ze swoich gróźb przejęcia Grenlandii po uzgodnieniu w Davos z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte „ram”, mających na celu zwiększenie obecności USA na wyspie. Następnie powołana została grupa robocza złożona z przedstawicieli Grenlandii, Danii i USA, która ma pracować nad amerykańskimi obawami dotyczącymi tego autonomicznego terytorium duńskiego.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/


PAP
18.02.2026 / 06:40