Przedstawiciel USA ds. Handlu Jamieson Greer powiedział w niedzielę, że żaden kraj nie zamierza wycofać się z wynegocjowanych umów handlowych z USA mimo wyroku unieważniającego większość ceł. Minister finansów Scott Bessent powiedział natomiast, że o kwestii zwrotów pobranych ceł zdecydują sądy.
Greer i Bessent mówili w niedzielnych wywiadach telewizyjnych o sytuacji w relacjach handlowych po unieważnieniu przez Sąd Najwyższy USA ceł nałożonych przez prezydenta Donalda Trumpa na podstawie ustawy IEEPA, a także ogłoszeniu nowego 15 proc. globalnego cła na towary z całego świata.
Greer powiedział telewizji CBS, że mimo wyroku znoszącego cła stanowiące podstawę do negocjacji umów handlowych z największymi partnerami USA, w tym UE, żaden kraj nie zgłosił chęci odejścia od porozumień.
- Nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś przyszedł do mnie i powiedział, że umowa jest nieważna – powiedział Greer w pierwszym z kilku niedzielnych wywiadów. - Chcą zobaczyć, jak to się potoczy - dodał. Urzędnik powiedział, że rozmawiał już z przedstawicielami Unii Europejskiej na ten temat. Mimo to, Komisja Europejska w niedzielę wydała oświadczenie, że oczekuje od USA pełnej jasności co do dalszych zamiarów w obliczu wyroku SN.
KE stwierdziła, że obecna sytuacja nie sprzyja realizacji „sprawiedliwego, zrównoważonego i wzajemnie korzystnego” handlu i inwestycji transatlantyckich. Chodzi m.in. zapowiedziane przez Trumpa nowe dodatkowe globalne cło w wysokości 15 proc., które obowiązywać będzie przez 150 dni i które w efekcie zwiększy poziom ceł ponad określony w porozumieniu z UE poziom 15 proc.
Pytany o to, dlaczego Trump najpierw podpisał rozporządzenie wyznaczające nowe cło na 10 proc., a niecałą dobę później zwiększył stawkę do 15 proc. - maksymalnego poziomu przewidzianego przez ustawę, na którą się powołał - Greer odparł, że decyzja prezydenta odzwierciedlała „pilność sytuacji” i potrzebę zmniejszenia „ogromnymi nierównowagami handlowymi z innymi krajami”.
Zarówno on, jak i minister finansów Scott Bessent zapowiedzieli w niedzielnych wywiadach, że USA zamierzają zrekonstruować dotychczasowy reżim celny za pomocą uprawnień innych niż te zakwestionowane przez Sąd Najwyższy. Bessent zapowiedział, że wpływy z ceł w obecnym roku pozostaną na tym samym poziomie. Według urzędników, administracja Trumpa już prowadzi formalne postępowanie, które może posłużyć do nałożenia nowych taryf na produkty z Chin i Brazylii.
Komentując wypowiedzi Greera, szefowa Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde powiedziała CBS, że „niezupełnie” rozjaśniły one sytuacje. Zasugerowała, tak jak szereg ekspertów, że nowe cła również mogą okazać się nielegalne.
- Chcesz wiedzieć, jakie są przepisy i chcesz uniknąć konieczności wracania i ubiegania się o zwrot ceł. (...) Ludzie chcą robić interesy. Nie chcą wdawać się w procesy sądowe, pozwy sądowe. Mam więc nadzieję, że to się wyjaśni i zostanie to dostatecznie przemyślane, abyśmy, znowu, nie mieli kolejnych procesów, że te propozycje będą zgodne z Konstytucją i prawem - powiedziała Lagarde.
W rozmowie z telewizją ABC Greer powiedział, że nie spodziewa się, aby orzeczenie SN wpłynęło na planowane spotkanie Trumpa z przywódcą Chin Xi Jinpingiem 31 marca.
- Celem tego spotkania z prezydentem Xi nie jest walka o handel. Chodzi o utrzymanie stabilności, upewnienie się, że Chińczycy dotrzymują swojej części umowy i kupują amerykańskie produkty rolne, Boeingi i inne rzeczy – powiedział oficjel. - Nie sądzę, żeby to miało jakikolwiek wpływ na to spotkanie.
Minister finansów Scott Bessent zaznaczył z kolei w CNN, że spodziewa się, iż kwestia zwrotów pobranych nielegalnych ceł zostanie rozstrzygnięta w drodze sporów sądowych na niższym szczeblu. Jeszcze w piątek sugerował, że pieniądze nie zostaną zwrócone importerom.
- Będziemy przestrzegać ich decyzji, ale może minąć kilka tygodni lub miesięcy, zanim je usłyszymy – powiedział w niedzielę Bessent.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ zm/


PAP
22.02.2026 / 19:40