Szef KPRP Zbigniew Bogucki zwracając się szefa MS, prokuratora generalnego Waldemara Żurka, oświadczył, że wyłącznie prezydent wyraża zgodę na odwołanie zastępców Prokuratora Generalnego. Każda inna próba pozbawienia funkcji zastępców prokuratora generalnego będzie przestępstwem - podkreślił.
Na wtorkowej konferencji prasowej szef KPRP przekazał, że wcześniej tego dnia prezydent Karol Nawrocki spotkał się z zastępcami Prokuratora Generalnego. KPRP podała, że w spotkaniu z prezydentem wzięli udział: Robert Hernand, Tomasz Janeczek i Krzysztof Sierak.
Według Boguckiego, sytuacja w wymiarze sprawiedliwości i prokuraturze - w jego ocenie przede wszystkim przez działania szefa MS Waldemara Żurka - jest „bardzo zła”. Jak dodał, pojawiają się informacje o tym, że przygotowywana jest „próba odwołania, a właściwie bezprawnego usunięcia z urzędu uchwałami, czy różnego rodzaju opiniami” zastępców Prokuratora Generalnego.
Według szefa KPRP, zgodnie z przepisami, to prezydent wyraża zgodę na odwołanie tych prokuratorów. Zauważył, że to „ustawowe, wyłączne uprawnienie prezydenta RP, które wynika z art. 14 ustawy o prokuraturze”. - Każda inna próba pozbawienia funkcji któregokolwiek z zastępców Prokuratora Generalnego będzie jawnym bezprawiem, będzie przestępstwem. I to przesłanie kieruję przede wszystkim do pana ministra Żurka - oświadczył Bogucki.
Zdaniem Boguckiego, obecnie zastępcy PG - powołani jeszcze za poprzednich rządów, gdy resortem sprawiedliwości kierował Zbigniew Ziobro - nie mogą wykonywać swoich obowiązków i są ofiarami pewnego rodzaju „mobbingu”.
Szef KPRP wskazał też, że spotkanie Nawrockiego z zastępcami PG wpisuje się w ciąg spotkań z innymi przedstawicielami „szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości” - z prezesami Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego, z KRS czy sędziowskimi rzecznikami dyscyplinarnymi. Jak powiedział, podczas tych spotkań prezydent uzyskiwał informacje o „bardzo złych sygnałach, które płyną z wymiaru sprawiedliwości” w związku z działaniami rządu.
- Obraz jawi się bardzo źle. (...) Mamy do czynienia z władzą, która ostentacyjnie i w zaplanowany sposób próbuje zniszczyć polski wymiar sprawiedliwości, w wielu wymiarach jego funkcjonowania - ocenił Bogucki.
Zwrócił uwagę m.in. na sytuację w KRS i niedawno zawetowaną przez prezydenta przygotowaną przez rząd nowelizacją reformującą ten organ. Bogucki podkreślił, że obecnie obowiązujące przepisy z 2017 roku nie zostały nigdy formalnie zakwestionowane, poza wymiarem politycznym i publicystycznym.
Według rządzących, którzy przygotowali nowelizację ustawy o KRS, status sędziów wyłonionych przez KRS wybraną na mocy obecnych przepisów jest wątpliwy, dlatego konieczna jest reforma Rady, dotycząca m.in. wybierania jej składu przez sędziów, a nie - jak obecnie - Sejm. - Odpowiedzialność za przewlekłość spada na prezydenta. To on będzie musiał stanąć i powiedzieć obywatelom, dlaczego procesy za Ziobry zostały wydłużone. Oczywiście ja nie ustąpię w doprowadzeniu do przywrócenia organów konstytucyjnych obywatelom. My mamy plan B i ten plan B będziemy realizować – mówił PAP minister Żurek po zawetowaniu nowelizacji ustawy o KRS przez prezydenta.
Później szef MS wyjaśniał, że ten „plan B” miałby m.in. polegać na tym, że sędziowie spotykając się na oddolnych zgromadzeniach we wszystkich sądach wybraliby spośród siebie 15 osób, które zostałyby formalnie zgłoszone do KRS. - A większość demokratyczna w parlamencie uszanowałaby ten wybór - mówił Żurek. O możliwości takiej procedury wcześniej informowało m.in. sędziowskie stowarzyszenie „Iustitia”.
Szef KPRP przypomniał we wtorek, że w ostatnim czasie marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty uruchomił proces naboru tzw. sędziowskich członków do KRS na mocy przepisów z 2017 roku. Bogucki stwierdził, że rządzący „musza się zdecydować”. - Albo nie uznają tej ustawy, i wtedy ten nabór nie może być przeprowadzony, albo zgodnie z decyzją marszałka Sejmu przeprowadzą ten wybór, a wtedy musi się on dokonać w oparciu o te przepisy, które są zapisane w ustawie (z 2017 r. - PAP) - zaznaczył Bogucki.
- Państwo polskie to nie jest folwark jednego stowarzyszenia, partii czy nawet koalicji. Państwo polskie to są podstawy ustrojowe zapisane w konstytucji i ustawy, które przeszły pełen proces legislacyjny. Jeżeli jakimś stowarzyszeniom wydaje się, że będą realizować korporacyjne interesy swoich członków, i będą działały absolutnie bez podstawy prawnej, to nie ma tutaj zgody pana prezydenta - zadeklarował Bogucki.
Szef KPRP powtórzył, że zawetowana nowelizacja reformująca KRS była „skrajnie niekonstytucyjna”. Jak mówił, na problemy z nią związaną wskazywali w procesie legislacyjnym przedstawiciele SN, KRS, PKW, NSA czy legislatorzy senaccy.
Zawetowana przez prezydenta nowelizacja ustawy o KRS przewidywała, że wybór 15 sędziów-członków KRS zostanie dokonany w bezpośrednich i tajnych wyborach - organizowanych przez PKW – przez wszystkich sędziów w Polsce, a nie jak obecnie przez Sejm. Do nowej KRS mogliby kandydować sędziowie z co najmniej 10-letnim stażem orzeczniczym i 5-letnim w danym sądzie, co otwierało drogę także części sędziów awansowanych po 2017 r. Zmianę przepisów krytykował PiS, a rząd - w tym MS - przekonywał, że nowela uczyni KRS konstytucyjną.
Szef Kancelarii Prezydenta odniósł się także do wtorkowych wydarzeń w Sądzie Najwyższym, gdzie część sędziów - ci wyłonieni do SN przed 2018 r. - nie pojawiła się na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN, zebranym w celu wyłonienia 5 kandydatów na stanowisko nowego Pierwszego Prezesa SN, powodując tym samym brak kworum. Według Boguckiego, takie działanie ze strony sędziów to uchylanie się od ich obowiązków i jest postawą antypaństwową.
- To są ci sami sędziowie, którzy np. w Izbie Karnej podejmują rozstrzygnięcia, które uchylają wyroki w bardzo poważnych procesach o zbrodnie i nie biorą za to żadnej odpowiedzialności. To są ci sami sędziowie, którzy dzisiaj odwracają się od Rzeczypospolitej mówiąc, że nie będą uczestniczyć w wyborze pierwszego prezesa; ci sami, którzy nie chcą przestrzegać wyroków TK i nie uznają prerogatyw prezydenta - ocenił Bogucki.
Sędziowie SN, którzy nie przyszli na wtorkowe zgromadzenie w oświadczeniu zamieszczonym w mediach społecznościowych przez jednego z nich - sędziego Włodzimierza Wróbla - podkreślili, że zgromadzenie to „zwołała osoba powołana na urząd Pierwszego Prezesa SN z naruszeniem Konstytucji RP i ustawy o Sądzie Najwyższym”, zaś z uwagi na udział w zgromadzeniu sędziów powołanych do SN „po przeprowadzeniu dotkniętymi wadami postępowań”, to nie stanowi ono Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN. (PAP)
mml/ mja/ par/


PAP
24.02.2026 / 18:40