Przywódcy koalicji chętnych - państw wspierających Ukrainę w obronie przed agresją Rosji - oświadczyli we wtorek, że przyjmują z zadowoleniem wysiłki USA w sprawie rozmów pokojowych. Rozmowy te jednak - jak dodali - muszą angażować wszystkie zainteresowane strony, gdy w grę wchodzą ich interesy.
W komunikacie opublikowanym przez Pałac Elizejski podkreślono, że spotkanie liderów koalicji odbyło się w czwartą rocznicę pełnowymiarowej inwazji rosyjskiej na Ukrainę. W naradzie w formacie wideokonferencji uczestniczyło ponad 30 przywódców, w tym premier RP Donald Tusk. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wziął w niej udział osobiście, a dołączyli do niego w Kijowie: liderzy państw nordyckich, bałtyckich, Chorwacji, Unii Europejskiej.
„Przywódcy ponowili swoje niezachwiane zaangażowanie na rzecz wspólnych działań w celu osiągnięcia sprawiedliwego i trwałego pokoju, zgodnie z zasadami Karty Narodów Zjednoczonych. Potwierdzili, że granice międzynarodowe nie mogą być zmieniane siłą” - głosi komunikat.
Uczestnicy spotkania wezwali Rosję, by zaangażowała się w rozmowy i zgodziła się na „całkowite bezwarunkowe zawieszenie broni”. Potwierdzili, że opowiadają się za zwiększeniem presji gospodarczej na Moskwę m.in. poprzez dalsze sankcje, działania przeciwko rosyjskiej flocie cieni i dezorganizację rosyjskich sieci finansowych.
Oświadczenie głosi, że przywódcy potwierdzili rolę koalicji chętnych w zapewnieniu gwarancji bezpieczeństwa, w tym poprzez siły wielonarodowe „przy wsparciu Stanów Zjednoczonych”.
Koalicja, której inicjatorami są Francja i Wielka Brytania zrzesza państwa gotowe uczestniczyć w gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy - mających odstraszać Rosję przez kolejną inwazją - w razie, gdy dojdzie do zawieszenia broni w wojnie.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ mal/


PAP
24.02.2026 / 18:40