Prezydent USA Donald Trump nie wykluczył w poniedziałek w rozmowie z dziennikiem „New York Post” wysłania do Iranu amerykańskich sił lądowych, „jeśli będzie to konieczne”.
- Nie wzdrygam się, jeśli chodzi o wysłanie sił lądowych. Każdy prezydent mówi: „Żadnych żołnierzy na miejscu nie będzie”. Nie mówię tego - oznajmił przywódca USA. Dodał, że bierze pod uwagę wysłanie żołnierzy „jeśli będą niezbędni”.
Trump powiedział też, że nie niepokoi go możliwość sięgnięcia przez Iran po terroryzm w odwecie na ataki. - Wyeliminujemy to. Nieważne. Tak jak jest ze wszystkim innym, wyeliminujemy to - zapewnił.
Przekazał, że podjął ostateczną decyzję o zaatakowaniu Iranu po czwartkowych rozmowach amerykańsko-irańskich w Genewie.
Trump powiedział „New York Post”, że uważa, iż podjął dobrą decyzję, i że popiera go większość Amerykanów. - Pozwolenie na to, by „szaleni ludzie” zdobyli broń jądrową, byłoby gorsze nawet od regionalnego konfliktu - argumentował.
Wcześniej w poniedziałek wysłania sił lądowych do Iranu nie wykluczył amerykański sekretarz obrony Pete Hegseth. - Nie jesteśmy w tej kwestii głupi. Nie trzeba tam wciągać 200 tys. ludzi i zostawać tam przez 20 lat. (...) Czy będziemy śmiali? Czy jesteśmy gotowi na zdecydowane działania? Absolutnie (tak) - zapowiedział szef Pentagonu.
Z badania Reuters/Ipsos wynika, że co czwarty Amerykanin popiera ataki na Iran, w których w sobotę zginął ajatollah Ali Chamenei. Około połowa uczestników sondażu, w tym jedna czwarta wyborców Republikanów, uważa, że prezydent USA Donald Trump zbyt chętnie wykorzystuje siłę militarną.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ rtt/


PAP
02.03.2026 / 17:40