Wybierz kontynent

Leśkiewicz: w programie „polski SAFE 0 proc.” chodzi o wykorzystanie m.in. zysku wypracowanego z wykorzystaniem rezerw NBP

W programie „polski SAFE 0 proc.” chodzi m.in. o wykorzystanie zysku wypracowanego z wykorzystaniem rezerw Narodowego Banku Polskiego – mówił w czwartek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Tylko w ciągu ostatnich 30 miesięcy operacje inwestycyjne przyniosły NBP przychód na poziomie ponad 180 mld zł. - dodał.

Fot. Radek Pietruszka

Prezydent Karol Nawrocki i szef NBP Adam Glapiński przedstawili propozycję „propozycję polskiego SAFE 0 proc.”, która miałaby być alternatywą dla unijnego programu pożyczek na obronność. Glapiński mówił wówczas, że alternatywa dla SAFE „nie będzie wiązała się z żadnymi odsetkami finansowymi” oraz że bank centralny nie planuje sfinansować propozycji z „żadnej części rezerw” NBP - gdyż ich przekazanie byłoby wbrew prawu - natomiast „środki, które zostaną wykreowane, zostaną przekazane tak jak każe prawo” Funduszowi Wsparcia Sił Zbrojnych.

Pytany w czwartek w Polsat News o to skąd miałyby pochodzić pieniądze na finansowanie „polskiego SAFE” rzecznik prezydenta powiedzia, że „możemy skorzystać ze środków, które na podstawie inwestycji, czynionych w oparciu o rezerwy, mogą sfinansować program dofinansowania”.

- Narodowy Bank prowadził w ciągu kilku ostatnich lat bardzo przemyślaną i aktywna politykę związaną z inwestowaniem w rezerwy walutowe i rezerwy złota. Mamy prawie bilion złotych rezerw, które są zgromadzone w NBP (...) mamy 550 ton złota i rezerwy w różnych walutach, głównie w dolarach, euro, ale także innych. Tylko w ciągu ostatnich 30 miesięcy operacje inwestycyjne z wykorzystaniem rezerw, którymi dysponuje NBP przyniosły NBP przychód na poziomie ponad 180 mld zł. - powiedział Leśkiewicz.

Dodał, że chodzi o takie rozwiązanie, które „ma wykorzystać sam fakt posiadania rezerw przez NBP do tego, by móc sfinansować zakupy i dla polskiego wojska, i dla policji i dla innych służb mundurowych”. - To jest jeden z elementów tego rozwiązania - powiedział Leśkiewicz.

Dopytyny czy chodzi więc o zysk wypracowany przez rezerwy NBP walutowe i w złocie odpowiedział, że „oczywiście”. - To jest bazowanie na rezerwach, którymi dysponuje NBP - dodał.

Zaprzeczył, aby korzystanie z rezerw NBP w przedstawiony sposób było sprzeczne prawem, ponieważ – jak powiedział - mowa jest o wypracowanym zysku z rezerw, a nie o finansowaniu bezpośrednio z Narodowego Banku Polskiego.

- To jest jeden z elementów, nad którym chcemy pracować i chcemy rozmawiać o tym z polskim rządem, bo na pewno będzie to wymagało rozwiązań prawnych – powiedział rzecznik. Dodał, że według zapewnień prezesa NBP ze środków tych będzie można skorzystać „szybko, o ile szybko zostanie przeprowadzony stosowny proces legislacyjny”. Przypomniał również, że prezydent zapowiadał jeszcze w środę, że jeśli zajdzie taka potrzeba, sam wystąpi z inicjatywą ustawodawczą.

Zapytany, czemu takiego rozwiązania nie zaproponowano wcześniej, Leśkiewicz odpowiedział, że „to jest naturalne pytanie”. - No to warto by o to zapytać pana premiera, pana ministra finansów, którzy chcą postawić prezesa Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, zamiast z nim rozmawiać – powiedział rzecznik prezydenta. Dodał też, że NBP „jest instytucją apolityczną, niezwiązaną z żadną z opcji politycznych”.

Posłowie rządzącej koalicji, którzy w marcu 2024 r. złożyli w Sejmie wstępny wniosek o postawienie Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, zarzucają mu naruszenie konstytucji i ustaw, m.in. poprzez pośrednie finansowanie deficytu budżetowego w ramach skupu aktywów w pandemicznych latach 2020-2021, prowadzenie tego skupu bez „należytego upoważnienia” od Rady Polityki Pieniężnej i poprzez uchybienie nakazowi apolityczności prezesa NBP.

Według rzecznika prezydenta, jeśli zaproszenie do rozmów, które albo wystosowane zostało w środę, albo wysłane zostanie w czwartek rano, zostanie przyjęte przez premiera Donalda Tuska i wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, do spotkania zapewne dojdzie w „najbliższych dniach”. Dodał, że do rozmów zaproszony ma być tez minister finansów Andrzej Domański.

Leśkiewicz był też pytany, czy przedstawiona w środę propozycja nie jest – de facto – uzasadnieniem do weta prezydenta do ustawy dotyczącej wdrożenia unijnego programu pożyczek na obronność SAFE. - Nie, to nie jest uzasadnienie weta, to jest przedstawienie rządowi konkretnej propozycji – stwierdził rzecznik. Przypomniał, że nie ma jeszcze decyzji prezydenta, jeżeli chodzi o ustawę wdrażającą SAFE.

W środę prezydent Nawrocki zaznaczył, że pożyczki w ramach unijnegp programu SAFE mają być spłacane do 2070 roku. Wśród jego wad wymienił m.in. warunkowość wypłat środków podkreślając, że „zakres warunkowości zapisany w SAFE jest zagrożeniem dla stabilizacji i dla rozwoju polskich sił zbrojnych”.

Dodał też, że po analizie z prezesem NBP, czy analiz specjalistów „nie ma wątpliwości, że ze względu na stabilność rozwoju polskich sił zbrojnych, ze względu na kwestie finansowe, ze względu na kwestie prawne, „polski SAFE 0 proc. jest lepszy dla polskich sił zbrojnych, niż europejski SAFE z tymi obciążeniami, o których dyskutujemy w polskiej opinii publicznej”.

Zapewnił, że też środki z „polskiego SAFE” będą wydawane na to, co jest najbardziej potrzebne polskiej armii, bez „pewnych więzów”, którymi objęty jest SAFE.

O podpisanie ustawy wdrażającej SAFE wielokrotnie apelowali w ostatnich dniach do prezydenta przedstawiciele rządu. Według rządu większość pieniędzy z SAFE ma zostać przeznaczona na zakupy sprzętu wojskowego powstającego przede wszystkim w polskich zakładach. „Lista zakupów” została przygotowana - jak informuje MON - przez Sztab Generalny Wojska Polskiego i odpowiedzialną za zakupy sprzętu dla wojska Agencję Uzbrojenia.

W ramach unijnego instrumentu polski rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 mld euro w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność. Według deklaracji rządu, ponad 80 proc. pieniędzy ma zostać wydane w polskim przemyśle zbrojeniowym.

W swoim wniosku o pieniądze z SAFE, polskie MON zawarło łącznie 139 projektów, na których realizację mają one zostać przeznaczone. W minionym tygodniu rząd przedstawił dużą część z tych projektów, które obejmują najważniejsze produkty polskiej zbrojeniówki, jak przeciwlotnicze wyrzutnie Piorun, wozy bojowe piechoty Borsuk czy armatohaubice Krab; w planach ma być także m.in. zakup tankowców powietrznych produkowanych przez europejski koncern Airbus.(PAP)

nl/ mok/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj