Szef MSZ Radosław Sikorski, odnosząc się w czwartek do prezydenckiej propozycji „SAFE 0 proc.", zaznaczył, że jest to propozycja sprzedaży lub zastawienia części polskich rezerw złota i - jak podkreślił - w każdym razie byłaby to spekulacja na cenie tego kruszcu. Europejski SAFE jest bezpieczniejszy - ocenił.
Prezydent Karol Nawrocki i prezes NBP Adam Glapiński przedstawili w środę propozycję „polskiego SAFE 0 proc.”. W odróżnienia od unijnego programu „polski SAFE” miałby być finansowany z pomocą NBP. Glapiński mówił wówczas, że alternatywa dla SAFE „nie będzie wiązała się z żadnymi odsetkami finansowymi” oraz że bank centralny nie planuje sfinansować propozycji z „żadnej części rezerw” NBP - gdyż ich przekazanie byłoby wbrew prawu - natomiast „środki, które zostaną wykreowane, zostaną przekazane tak, jak każe prawo” Funduszowi Wsparcia Sił Zbrojnych.
Politycy rządzącego obozu podkreślają, że propozycja ta nie może nie może być alternatywą wobec unijnego program; musi być uzupełnieniem.
Sikorski, odnosząc się w czwartek na platformie X do propozycji prezydenta, ocenił, że „prezydencki Safe 0 proc. to propozycja sprzedaży lub zastawienia części polskich rezerw złota.”
„Jeśli cena złota ma spaść, to faktycznie czysty zysk ale jeśli wzrośnie, to ryzyko dużej straty. W każdym razie byłaby to spekulacja na cenie złota. Europejski SAFE jest bezpieczniejszy” - ocenił szef MSZ.
Polska jest największym beneficjentem unijnego programu pożyczek SAFE - może z niego pozyskać ok. 43,7 mld euro, czyli prawie 200 mld zł. Według deklaracji rządu, 89 proc. środków z SAFE ma trafić do polskich firm zbrojeniowych. Pieniądze mają zostać przeznaczone na wzmocnienie bezpieczeństwa Polski. Chodzi o realizację potrzeb wojska, wsparcie Policji i Straży Granicznej oraz ochronę cyberprzestrzeni. Prezydent ma czas na podjęcie decyzji ws. programu SAFE do 20 marca.(PAP)
wni/ ugw/


PAP
05.03.2026 / 14:40