Niewątpliwie następuje degradacja zdolności wojskowych Iranu - powiedział w sobotę szef MSZ Radosław Sikorski, proszony o ocenę obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Podkreślił, że od strony wojskowej koalicja amerykańsko-izraelska ma dużą przewagę, ale - jak zaznaczył - spotyka się z dużymi wyzwaniami.
W sobotę odbyła się konferencja Sikorskiego, ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego oraz wiceszefa MON Cezarego Tomczyka po spotkaniu zespołu koordynacyjnego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie. Sikorski i Tomczyk byli proszeni o ocenę obecnej sytuacji militarnej w regionie.
Sikorski ocenił, że niewątpliwie następuje degradacja zdolności wojskowych Iranu. Wskazał na „olbrzymie ataki chociażby na flotę irańską, ale także na miejsca składowania broni”. - Od strony wojskowej koalicja amerykańsko-izraelska ma dużą przewagę. Ale też i ona, i jej sojusznicy w rejonie Zatoki Perskiej, spotykają się z wyzwaniami związanymi z tzw. efektorami, czyli mówiąc prosto, z rakietami różnych systemów czy to przeciwlotniczych czy przeciwrakietowych - powiedział.
Tomczyk z kolei podkreślił, że dokładne cele operacji nie zostały upublicznione przez stronę amerykańską, co - jak ocenił - zostawia spory margines dla samej administracji amerykańskiej co do nakreślenia tych celów i ewentualnego zakończenia operacji. - Niewątpliwie eliminacja kluczowych liderów, zniszczenie potencjału militarnego - o czym wspomniał pan premier - widzieliśmy też te spektakularne filmy, które pokazywały zniszczenie floty irańskiej. Więc ta operacja się dzieje, nie widać deeskalacji. Póki co horyzont jej zakończenia będzie zależał od strony izraelskiej i amerykańskiej - powiedział. Dodał, że jest za wcześnie na dalsze prognozy, a Polska koncentruje się na zabezpieczeniu polskich obywateli w regionie.
Sikorski odniósł się także do doniesień o możliwym przekazywaniu przez Rosję stronie irańskiej danych o amerykańskich celach na Bliskim Wschodzie.
W piątek agencja Associated Press napisała, że takie doniesienia to pierwszy sygnał, który może świadczyć o tym, że Moskwa próbuje zaangażować się w trwający tam od niemal tygodnia konflikt zbrojny. Rosja dostarcza Iranowi informacje, które mogą mu pomóc w atakowaniu amerykańskich okrętów, samolotów i innych aktywów w regionie - podała AP, powołując się na dwóch urzędników, którzy znają dane amerykańskiego wywiadu w tej sprawie.
Amerykański wywiad nie wykrył, by Rosja wskazywała Iranowi, co ma robić z przekazywanymi mu informacjami. Jednak - jak zaznaczyła agencja AP - to pierwszy sygnał świadczący o tym, że Moskwa, która utrzymuje przyjazne stosunki z Teheranem, próbuje zaangażować się w wojnę, rozpoczętą w minioną sobotę przez USA i Izrael. Associated Press podkreśliła, że Biały Dom zbagatelizował te doniesienia. Jego rzeczniczka Karoline Leavitt powiedziała, że to nie ma znaczenia, bo amerykańskie siły i tak dziesiątkują irański reżim.
Jako pierwszy o rosyjskim wsparciu dla Iranu napisał dziennik „Washington Post”.
Sikorski zwracał uwagę na to, że Rosja dostarcza dane wywiadowcze Iranowi do celowania w amerykańskie cele na Bliskim Wschodzie. - My się oczywiście solidaryzujemy z naszym sojusznikiem, składamy kondolencje rodzinom ofiar, amerykańskich żołnierzy, i mamy nadzieję, że administracja amerykańska wyciągnie wnioski z tego, co Rosja robi zagrażając ich siłom, także w kontekście ukraińskim - powiedział.
Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran w sobotę, 28 lutego. Dotychczasowe uderzenia koncentrowały się m.in. na niszczeniu potencjału militarnego Iranu oraz wyeliminowaniu kierownictwa państwa i sił zbrojnych, w tym najwyższego przywódcy Alego Chameneia oraz szeregu czołowych polityków i dowódców elitarnej formacji wojskowo-politycznej Iranu, czyli Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).
Izrael twierdzi, że w ciągu pierwszej doby operacji zrzucił na cele w Iranie około 1,2 tys. bomb. Według analizy Ośrodka Studiów Wschodnich duże tempo operacji, utrzymane w kolejnych dniach, sprawia, że jest to najintensywniejsza kampania powietrzna na świecie od wojny w Iraku w 2003 r.
Według organizacji Human Rights Activists News Agency (HRANA) po stronie irańskiej zginęło dotychczas 1172 cywilów, w tym 194 dzieci. W wyniku ataków ucierpiały m.in. szpitale, obiekty sportowe, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO pałac szachów Golestan oraz dwie szkoły.
Irańskie siły zbrojne nie są w stanie skutecznie przeciwstawić się amerykańskim i izraelskim atakom. W odpowiedzi Teheran rozpoczął bezprecedensowe pod względem skali uderzenia na cele w 11 państwach regionu: Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, na Cyprze, w Iraku, Izraelu, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Omanie, Syrii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Ataki te nie spowodowały jednak ani masowych ofiar, ani poważnych zniszczeń. Zginęło łącznie 28 osób, w tym sześciu amerykańskich żołnierzy i 12 izraelskich cywilów. Głównymi celami odwetu pozostają Izrael oraz amerykańskie instalacje wojskowe w regionie, a w mniejszym stopniu – miejsca związane z turystyką i biznesem w państwach Zatoki Perskiej, takie jak Dubaj. (PAP)
wni/ mark/


PAP
07.03.2026 / 16:20