Dzisiaj potrzebne są każde środki na zbrojenia; jeżeli proponowane przez Narodowy Bank Polski pieniądze pojawią się na stole, to bardzo dobrze, natychmiast je spożytkujemy – mówiła w czwartek Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. unijnego programu SAFE.
Prezes Narodowego Banku Polskiego Adama Glapiński przedstawił w środę informacje dotyczące finansowania zapowiedzianej wcześniej przez niego i prezydenta Karola Nawrockiego propozycji tzw. „polskiego SAFE 0 proc.” - czyli wykorzystania na obronność zysków ze wzrostu wyceny złota. Według prezydenta, propozycja ta ma stanowić alternatywę dla unijnego programu dozbrajania SAFE. W Sejmie został już złożony dotyczący „SAFE 0 proc.” prezydencki projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych.
Sobkowiak-Czarnecka podkreśliła w czwartek w Radiu Zet, że rząd „ani trochę nie wyklucza skorzystania z pieniędzy”, o których mówił prezes NBP. - Jak tylko się pojawią do dyspozycji, to z pewnością je spożytkujemy (…) Jeżeli są pieniądze na stole, bardzo dobrze. Dzisiaj potrzebne są każde środki na zbrojenia – powiedziała pełnomocniczka rządu.
Zaznaczyła, że sama lista rezerwowa zakupów ze strony wojska, która nie zmieściła się w ramach unijnego programu SAFE, jest na 80 miliardów złotych, a - jak dodała – jest to tylko lista zakupów w przemyśle europejskim, a właściwie w polskim przemyśle zbrojeniowym. - Są jeszcze do zrealizowania zakupy poza Polską. Jest do spłaty pożyczka koreańska ministra Błaszczaka i pożyczka amerykańska ministra Błaszczaka – mówiła nawiązując do kontraktów zawartych gdy szefem MON był polityka PiS, obecnie szef klubu tego ugrupowania Mariusz Błaszczak..
Sobkowiak-Czarnecka dodała, że kwestia środków na dozbrojenie polskiej armii „to nie jest zagadnienie o tym, czy pan prezes Glapiński kupi, sprzeda złoto, czy cokolwiek”. - Zagadnienie jest o tym, czy są dzisiaj na stole inne dostępne pieniądze tu i teraz na zbrojenia, niż unijny SAFE. Nie ma, ja tych pieniędzy nie widzę – podkreśliła.
Również wiceszef MON Cezary Tomczyk odnosząc się w czwartek do „polskiego SAFE 0 proc.” powiedział w Polsat News, że po zapoznaniu się z projektem ustawy dotyczącej tej propozycji, okazuje się, że „król jest nagi”. - Po pierwsze nie jest to 0 proc., a po drugie, jest to 0 zł, bo tam nie ma żadnego źródła finansowania. My jesteśmy oczywiście w każdy sposób otwarci, tylko żądamy jakichkolwiek konkretów - powiedział Tomczyk.
Odnosząc się do słów Glapińskiego, że NBP może sprzedać na giełdzie w Londynie część swoich zasobów złota, a nadwyżkę wynikającą z różnicy między ceną zakupu a ceną sprzedaży przeznaczyć na zbrojenia, Tomczyk zaznaczył, że rezerwy złota są „dobrem Rzeczypospolitej” oraz „żelazną rezerwą na wypadek wojny”. - Wiemy, że jest to operacja polegająca na właściwie kreatywnej księgowości po to, żeby wyprodukować trochę pustego pieniądza, trochę złota sprzedać. Przecież to jest manewr jednak raczej z takich republik bananowych, nikomu nie ujmując, niż z poważnego kraju w centrum Europy - powiedział wiceszef MON.
Natomiast - dodał - unijny program SAFE jest inicjatywą wynegocjowaną podczas polskiej prezydencji w UE, będącą „gotowym instrumentem”, na który oczekuje polsko wojsko. - Z drugiej strony mamy tę ustawę (prezydencki projekt), która jest niedookreślona, jest bez konkretów, wiemy, że zawiera pożyczki. (...) To jest jakaś mglista przyszłość, która może się przerodzić w coś ciekawego lub nie, ale tam żadnych konkretów nie ma - ocenił Tomczyk.
Sobkowiak-Czarnecka zadeklarowała w czwartek, że będzie „do końca” przekonywała prezydenta w sprawie unijnego programu SAFE. - Żyjemy w takim momencie, że te pieniądze po prostu dzisiaj na rozwój wojska są potrzebne – powiedziała pełnomocniczka rządu.
Potwierdziła jednak, że zapowiadanym we wtorek przez premiera Donalda Tuska „planem B” na wypadek weta prezydenta do ustawy wdrażającej unijny SAFE będzie prawdopodobnie uchwała rządu. - My cały czas, właściwie 24 godziny na dobę, pracujemy nad planem B, bo zadanie jest jasne, żeby nie stracić tych pieniędzy - podkreśliła.
Jednocześnie zaznaczyła, że kwota przyznana Polsce przez Komisję Europejską w ramach SAFE wynosząca 43,7 mld euro nie zmieniła się i „czy jest ustawa, czy nie ma ustawy, to jest niezmienne”.
Podkreśliła też, że zadłużenie się przez Polskę wymagałoby ustawy i ratyfikacji „pod warunkiem, że jest to pożyczka międzynarodowa, czyli od innego kraju”. Dodała, że pożyczka pochodzi z Komisji Europejskiej, a same pieniądze jest „taniej pożyczać w momencie, kiedy to KE pożycza je na rynkach międzynarodowych, niż gdyby to robił polski rząd”.
- To my zaproponowaliśmy takie rozwiązanie (…). Nie ma to w związku z umowami z nie wiadomo kim - podkreśliła.
Polska ma być największym beneficjentem unijnego programu SAFE - polski rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 mld euro (prawie 200 mld zł.) w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność. Według deklaracji rządu 89 proc. środków z SAFE ma trafić do polskich firm zbrojeniowych. Pieniądze mają zostać przeznaczone na realizację potrzeb wojska, wsparcie Policji i Straży Granicznej oraz ochronę cyberprzestrzeni.
Prezydent ma czas na podjęcie decyzji ws. ustawy wdrażającej program SAFE do 20 marca. (PAP)
nl/ iwo/ mok/


PAP
12.03.2026 / 10:40