Pod hasłem Nowe strategie dla zdrowia. Czas na redefinicję celów i wyzwań odbył się w Katowicach XI Kongres Wyzwań Zdrowotnych, jedno z najważniejszych wydarzeń poświęconych ochronie zdrowia w Polsce. Uczestniczyło w nim łącznie 5500 osób, w tym 3500 stacjonarnie i ponad 300 prelegentów. W ponad 50 sesjach i debatach przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, administracji publicznej, środowiska medycznego, nauki, biznesu oraz organizacji pacjenckich rozmawiali o najistotniejszych wyzwaniach stojących przed systemem, w tym o demografii, finansach, nowych technologiach, zdrowiu publicznym i bezpieczeństwie.
Na przestrzeni jedenastu lat Kongres Wyzwań Zdrowotnych wyrósł na jedno z najważniejszych miejsc debaty o kondycji i przyszłości polskiej ochrony zdrowia. Każda kolejna edycja przyciąga coraz liczniejsze grono uczestników i ekspertów, co pokazuje, jak duże znaczenie mają dziś bezpośrednie spotkania, wymiana perspektyw i rozmowa prowadzona ponad podziałami instytucjonalnymi czy środowiskowymi.
„Dla nas ważny jest otwarty dialog, bezpośrednie spotkania i wspólne poszukiwania najlepszych rozwiązań. Rosnąca z roku na rok frekwencja potwierdza, że to rzeczywiście ma sens” - mówił Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP, otwierając wydarzenie.
„Od października bardzo dużo się zadziało. Podpisaliśmy ponad tysiąc umów z KPO i Funduszu Medycznego, a w całym kraju toczą się setki inwestycji w ochronie zdrowia. Już nie tylko rozmawiamy o zmianach, ale wdrażamy konkretne rozwiązania odpowiadające na wyzwania demograficzne i potrzeby starzejącego się społeczeństwa” - wskazała Jolanta Sobierańska-Grenda, ministra zdrowia.
Sesję otwarcia XI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych poprzedziła prezentacja wyników badania opinii publicznej przygotowanego na zlecenie Rynku Zdrowia Był to ważny punkt wprowadzający do dalszych debat, ponieważ pokazał społeczne spojrzenie na kondycję systemu ochrony zdrowia, oczekiwania wobec zmian oraz poczucie bezpieczeństwa zdrowotnego Polek i Polaków. Wyniki badania stały się punktem wyjścia do rozmowy o wyzwaniach prawnych, finansowych i organizacyjnych, z którymi mierzy się dziś ochrona zdrowia. Można się z nimi zapoznać na stronie: https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Wyniki-badania-dla-Rynku-Zdrowia-przytlaczajaca-wiekszosc-chce-zmian-w-zdrowiu-ale-nie-chce-placic,281688,1.html
Inauguracja w nowej formule
Inauguracja kongresu miała w tym roku nową formułę, opartą na bezpośredniej wymianie pytań i odpowiedzi między przedstawicielami kluczowych środowisk systemu a decydentami na temat finansowania ochrony zdrowia, reformy szpitali, kompetencji pracowników medycznych, a także wynagrodzeń. Uczestnicy debaty poruszyli również kwestie jakości leczenia, dostępu do innowacji, bezpieczeństwa lekowego, deregulacji oraz współodpowiedzialności za efekty zdrowotne pacjentów. Wypowiedzi pokazały, że choć perspektywy poszczególnych środowisk bywają odmienne, wspólnym mianownikiem pozostaje potrzeba większej przejrzystości, lepszego planowania i rozwiązań, które będą wzmacniać skuteczność całego systemu.
Dorota Korycińska, prezeska Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej, otworzyła pierwszą część rozmowy pytaniem o długofalową strategię wyjścia z kryzysu finansowego w ochronie zdrowia oraz o rzeczywistą współpracę międzyresortową. W odpowiedzi Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta, przypomniał skalę wzrostu publicznych nakładów na zdrowie w ostatniej dekadzie i podkreślił konieczność zbudowania trwalszego modelu finansowania.
„Kluczowe jest dziś stworzenie takiego mechanizmu finansowania systemu ochrony zdrowia, który będzie bezpieczny, stabilny i przewidywalny” - powiedział.
Kolejne pytania kierowały rozmowę w stronę źródeł pieniędzy i sposobu ich redystrybucji. Jakub Kraszewski, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, zwracał uwagę, że choć formalnie składka zdrowotna wynosi 9 proc., w praktyce system jest pełen wyjątków i preferencyjnych zasad. W jego ocenie warto rozmawiać zarówno o większym uszczelnieniu mechanizmu finansowania, jak i o rozwiązaniach premiujących zachowania prozdrowotne, na przykład udział w profilaktyce.
Z kolei Jolanta Sobierańska-Grenda, ministra zdrowia, przeniosła dyskusję na kwestię presji płacowej, pytając przedstawicieli środowiska o to, jakie narzędzia mogłyby ograniczyć jej skutki dla budżetów placówek finansowanych przez NFZ.
Ta część debaty wywołała jedną z najmocniejszych odpowiedzi strony społecznej. Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, podkreślał, że wzrost wynagrodzeń był konieczny, by zatrzymać kadry medyczne w kraju, a jednocześnie sprzeciwiał się uproszczonemu obrazowi lekarzy obecnemu w debacie publicznej.
„Ta emocja społeczna jest krzywdząca dla tych z nas, którzy pracują według ustawy o płacy minimalnej, którzy pracują w dużych instytutach badawczych” - zaznaczył. W innym punkcie swojego wystąpienia dopowiadał też, że środowisko jest zmęczone nieustannym sprowadzaniem rozmowy o systemie do kwestii zarobków lekarzy.
Silnie wybrzmiał również temat regulacyjnego przeciążenia systemu. Waldemar Malinowski, przedstawiciel Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, mówił, że zarządzający placówkami coraz częściej stają się administratorami przepisów zamiast realnymi menedżerami opieki. Ujął to jednoznacznie:
„Dyrektorzy szpitali stali się dziś bardziej administratorami systemu niż jego realnymi zarządzającymi” - skonkludował.
Filip Nowak, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, przekonywał, że system pozostawia świadczeniodawcom określoną elastyczność w dostosowywaniu oferty i profilu działalności, a podstawą przewidywalności finansowej nadal pozostają kontrakty z NFZ.
Punktem wyjścia do drugiej części sesji było pytanie o to, czy system ochrony zdrowia nie powinien silniej doceniać podmiotów oferujących wyższą jakość opieki i bardziej innowacyjne rozwiązania.
Artur Białkowski, prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej i prezes Medicover, zwrócił uwagę, że przy przyznawaniu nowych kontraktów i ocenie już istniejących większe znaczenie powinny mieć jakość świadczeń, efekty leczenia oraz jakość opieki nad pacjentem.
Do tego wątku odniósł się Daniel Rutkowski, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji:
„Powinniśmy odchodzić od takiego podejścia fee for service, w szczególności nakierowanego na to, żeby poszczególne procedury realizować, które być może zdarzają się z wyższą marżowością niż inne. Generalnie idziemy trochę w tym kierunku, to znaczy już raczkujemy, jeżeli chodzi o wyniki leczenia, jakość” - powiedział.
Kolejnym tematem był dostęp pacjentów do nowych technologii medycznych i czas potrzebny na tworzenie nowych świadczeń gwarantowanych.
Arkadiusz Grądkowski, prezes Izby POLMED i członek zarządu MedTech Europe, pytał, czy planowane jest wprowadzenie terminów dla oceny takich wniosków, tak aby ułatwić pacjentom dostęp do nowoczesnych technologii.
Odpowiadając, Daniel Rutkowski wskazał, że ścieżki proceduralne są dziś zróżnicowane i nie w każdym przypadku ustawowo określono czas procedowania. Zwrócił też uwagę, że kluczowe jest właściwe rozumienie samego pojęcia innowacji:
„Tak naprawdę innowacją powinna być technologia, która dostarcza istotnego efektu zdrowotnego i charakteryzuje się zwiększeniem efektów leczenia czy też podniesieniem jakości opieki”.
W debacie pojawił się również temat refundacji leków i udziału tych wydatków w budżecie NFZ.
Wiktor Janicki, prezes Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, pytał o możliwość powrotu do ambicji, by określona część budżetu Funduszu była przeznaczana na refundację. Filip Nowak, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, przypomniał, że od momentu wprowadzenia tego mechanizmu znacząco zmieniły się realia systemu, a na jego strukturę kosztową wpływają dziś także inne, bardzo istotne obciążenia.
„W międzyczasie zadziało się bardzo dużo w naszym systemie ochrony zdrowia, jak choćby ustawa podwyżkowa, która konsumuje około 70 miliardów złotych z 217 miliardów złotych nakładów na system. W planie na rok 2026 refundacja to ponad 31 miliardów złotych, podczas gdy w 2012 roku było to około 10 miliardów, więc nominalnie te nakłady bardzo rosną, natomiast inne obciążenia powodują, że relacje procentowe wydają się być zachwiane” - podkreślił.
Dyskutowano o bezpieczeństwie lekowym i gotowości państwa do ponoszenia wyższych kosztów w zamian za większą niezależność produkcyjną.
Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego - Krajowi Producenci Leków i wiceprezydent Konfederacji Lewiatan, pytał, czy resort zdrowia jest gotowy zapłacić więcej za bezpieczeństwo lekowe.
Katarzyna Kacperczyk, wiceministra zdrowia, zaznaczyła:
„Kwestie bezpieczeństwa wprowadziliśmy do agendy unijnej i do nowych dokumentów pakietu farmaceutycznego oraz aktu o lekach krytycznych. Często słyszymy, że państwo powinno kupić bezpieczeństwo i tym samym więcej zapłacić za te leki, które są dla nas ważne, krytyczne, tylko tak naprawdę ministerstwo nie ma żadnych swoich pieniędzy, więc to jest też pytanie do pacjentów, czy my Polki i Polacy jesteśmy gotowi płacić więcej za leki, żeby kupić nasze bezpieczeństwo”.
W dalszej części sesji poruszono temat deregulacji i ograniczenia obowiązków, które obciążają personel medyczny i organizacje bez wyraźnego przełożenia na jakość opieki. Anna Rulkiewicz, prezeska Grupy LUX MED, prezeska związku Pracodawcy dla Zdrowia i pierwsza wiceprezydentka Konfederacji Lewiatan, pytała o możliwość wspólnego, międzysektorowego przygotowania deregulacji dotyczących wymogów kadrowych i sprawozdawczych.
Jolanta Sobierańska-Grenda, ministra zdrowia, odpowiedziała krótko, ale jednoznacznie:
„Do takich deregulacji na pewno będziemy się przymierzali i zapraszamy do współtworzenia. Natomiast myślę, że cyfryzacja przede wszystkim już w części nas odciąża od pewnej dokumentacji”.
Do tej propozycji odniósł się także Bartłomiej Ł. Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta:
„Rozumiem, że pani prezes mówi o zbędnej regulacji, ale przecież te dane i sprawozdawczość są potrzebne do podejmowania decyzji. Myślę, że powinniśmy stworzyć taką grupę ekspertów, wspólnie zaprosić wszystkich chętnych i przedstawić pani minister rekomendacje, zarówno krótkoterminowe, jak i średnioterminowe oraz długookresowe”.
Istotnym tematem dyskusji była także przewidywalność finansowania świadczeń i stabilność systemu z perspektywy świadczeniodawców. Adam Szlachta, prezes American Heart of Poland i Scanmed, pytał o to, jakie działania rząd planuje, aby ustabilizować finansowanie publicznego systemu oraz kiedy szpitale i inni świadczeniodawcy odczują realną poprawę przewidywalności.
Filip Nowak, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, podkreślał, że Fundusz nie rozróżnia świadczeniodawców ze względu na formę własności, lecz kontraktuje tych, którzy spełniają określone wymagania. Dodał jednocześnie, że świadczenia wykonywane ponad limit pozostają obszarem mniej przewidywalnym i w przyszłości mają być rozliczane przy zastosowaniu stawek degresywnych.
W dalszej części sesji Katarzyna Kacperczyk zapytała branżę farmaceutyczną, o gotowość współtworzenia modelu, który dawałby sektorowi prywatnemu określone zachęty, ale w zamian premiował inwestycje w Polsce, płacenie podatków CIT, prowadzenie badań klinicznych oraz rozwój krajowego zaplecza.
Krzysztof Kopeć wyraził gotowość do takiej współpracy, podkreślając, że wymaga ona wspólnej analizy danych i zaprojektowania skutecznego mechanizmu. Jak mówił:
„Jeśli sprawdzimy dane i rzeczywiście okaże się, że te pieniądze z naszych firm produkujących w Polsce zostają u nas i generują dodatkowe wpływy do systemu, to wyższy koszt leku może się zrekompensować. Trzeba usiąść i porozmawiać, jak taką ścieżkę zaprojektować”.
Podobne stanowisko przedstawił Wiktor Janicki, który również zadeklarował otwartość, akcentując jednak znaczenie stabilnego horyzontu dla decyzji inwestycyjnych.
„Również jesteśmy zainteresowani takim modelem. Chcielibyśmy absolutnie utrzymać pozycję Polski na rynku badań klinicznych, natomiast prosimy o długoterminową strategię, dlatego że te decyzje inwestycyjne wymagają długiego, przewidywalnego horyzontu czasowego” - podkreślił.
W kolejnej części debaty pojawił się temat relacji między sektorem publicznym i prywatnym w kontekście pracy personelu medycznego.
Filip Nowak pytał o możliwość większego uporządkowania tej sfery i ewentualnej polaryzacji obu rynków. Anna Rulkiewicz podkreśliła, że pełne rozdzielenie tych obszarów byłoby w polskich warunkach bardzo trudne, ale większa transparentność jest potrzebna.
„Nie powinno być sytuacji takiej, że ktoś idzie do prywatnego gabinetu, wykorzystuje publiczną infrastrukturę. Natomiast to są dwa systemy, które powinny się uzupełniać i przenikać” - zaznaczyła.
Do tego wątku odniósł się również Adam Szlachta, który zwrócił uwagę, że reprezentowany przez niego podmiot działa wyłącznie na rzecz NFZ, a nie w formule komercyjnej.
„My nie mamy żadnych świadczeń usług prywatnych, tylko działamy wyłącznie na rzecz NFZ. Żeby mówić o tej dostępności do lekarzy, musimy jednoznacznie określić te wykonania. Nie dyskutuję z tym, czy kwestia degresywnej stawki jest zła czy dobra, ale jej przewidywalność i jasność są konieczne, żeby dostępność do pacjenta była zapewniona na każdym etapie procesu leczenia” - zadeklarował.
Ważne miejsce w debacie zajęła także kwestia jakości i bezpieczeństwa pacjenta. Bartłomiej Ł. Chmielowiec pytał o konkretne rozwiązania wdrażane w tym obszarze.
Odpowiadając, Artur Białkowski zaznaczył: „Wdrożenie odpowiednich procedur, wprowadzenie medycznych wskaźników jakości do analizy tego, jak pracujemy, jak zajmujemy się pacjentem i jakie są efekty pracy z pacjentami, jest bardzo ważne. Powinniśmy się też uczyć na zdarzeniach niepożądanych i wymieniać doświadczeniami, bo na końcu dnia jest pacjent, o którego powinniśmy zabiegać”.
Istotnym elementem rozmowy było też pytanie o gotowość biznesu do przechodzenia od klasycznego modelu sprzedaży do modelu współodpowiedzialności za efekty zdrowotne.
Wiktor Janicki zauważył, że branża jest otwarta na taki kierunek, pod warunkiem zachowania przejrzystych zasad mierzenia skuteczności oraz rzeczywistego podziału ryzyka.
„Jesteśmy gotowi na przejście na ten model, gdyż wierzymy w skuteczność naszych leków. Musielibyśmy jednak umówić się na pewne standardy mierzenia efektów, tak żeby były porównywalne do badań klinicznych. Jeżeli mówimy o podziale ryzyka, to nie może to być jednostronne przeniesienie ryzyka na firmy farmaceutyczne, tylko rzeczywisty mechanizm jego dzielenia” - stwierdził.
Do tej samej kwestii nawiązał Arkadiusz Grądkowski, który wskazał na potrzebę większej przejrzystości procesu oceny świadczeń z wyrobami medycznymi oraz wyraźniejszego określenia odpowiedzialności po stronie producentów i dostawców.
Krzysztof Kopeć z kolei zwrócił uwagę, że na koszty innowacji bardzo silnie wpływa konkurencja rynkowa.
Cyfrowa transformacja ochrony zdrowia: między innowacją, bezpieczeństwem a praktyką wdrożeń
Dużo miejsca w programie XI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych zajęły w tym roku tematy związane z e-zdrowiem, cyfryzacją i praktycznym wykorzystaniem nowych technologii w ochronie zdrowia. Trzy sesje poświęcone temu obszarowi pokazały, że dziś nie wystarczy już mówić o potencjale innowacji. Coraz ważniejsze stają się pytania o to, jak wdrażać rozwiązania cyfrowe tak, by rzeczywiście wspierały personel, ułatwiały pacjentom dostęp do systemu, nie pogłębiały wykluczenia i odpowiadały na rosnące wymagania w zakresie bezpieczeństwa, interoperacyjności oraz organizacji pracy.
Jednym z najmocniej wybrzmiewających wątków podczas sesji Wyzwania E-zdrowia - co działa, a co blokuje rozwój? była kwestia realnych zasobów potrzebnych do prowadzenia cyfrowej transformacji w placówkach medycznych.
W swojej wypowiedzi Przemysław Jesionowski, prezes IC Solutions, zwracał uwagę, że największym wyzwaniem nie są dziś wyłącznie same technologie czy nawet liczba projektów, ale przede wszystkim ograniczone kadry, krótki czas na realizację wdrożeń i kumulacja wielu zadań w tym samym okresie. Podkreślał, że choć część szpitali pokazuje dobre, etapowe podejście do wdrażania zmian, to w wielu placówkach zespoły IT są po prostu zbyt małe, by w bezpieczny i spokojny sposób udźwignąć skalę oczekiwań.
„Wszystko zaczyna i kończy się na ludziach. Technologia jest tym elementem, który powinien wspierać, ale jeśli nie ma tego, kim realizować, to to jest największe wyzwanie. Zespołu nie zbudujemy w trzy minuty, bo to wymaga doświadczenia, znajomości systemów dziedzinowych, baz danych, cyberbezpieczeństwa i funkcjonowania całego szpitala. Przy takiej kumulacji projektów i krótkich terminach bardzo bym chciał, żeby to było bardziej rozłożone w czasie, żeby można było planować działania i kończyć je z sukcesem, bez nadmiernego obciążania ludzi” - zauważył.
W tej samej sesji Krzysztof Groyecki, wiceprezes Asseco Poland, zwracał uwagę, że skala i tempo wdrożeń związanych z cyfryzacją ochrony zdrowia są dziś dużym wyzwaniem organizacyjnym, ale rynek ma już kompetencje, by sobie z nimi poradzić. Podkreślał, że przy tak dużej liczbie równolegle prowadzonych projektów kluczowe okazują się doświadczenie, zaplecze organizacyjne i dobrze zbudowana sieć partnerska.
„KPO jest trudne ze względu na spiętrzenie w czasie wszystkich działań i to po wszystkich stronach: po naszej, po stronie klientów i po stronie partnerów. Największym problemem jest to, że w szpitalach kumuluje się wiele zadań jednocześnie, bo oprócz KPO mamy centralną rejestrację, wdrożenia związane z certyfikacją szpitali i normalną codzienną pracę. Mimo to patrzę na ten projekt optymistycznie, bo to jest naprawdę szansa cywilizacyjna dla naszej opieki zdrowotnej. Jeżeli uda się go zrealizować, Polska w bardzo krótkim czasie może znaleźć się w absolutnej czołówce Europy, jeśli chodzi o cyfryzację ochrony zdrowia” - mówił.
W sesji Innowacje w placówkach medycznych. Jak skutecznie wykorzystywać je w praktyce? Łukasz Sosnowski, dyrektor Departamentu E-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia, zwracał uwagę, że projekty takie, jak centralna e-rejestracja to przedsięwzięcia o zupełnie innym ciężarze niż wdrożenia realizowane w pojedynczych placówkach.
„Wdrożenie rozwiązania, które pozwala umawiać pacjentów w poradni mające kilka czy kilkadziesiąt tysięcy pacjentów, to całkiem inne wyzwanie niż wdrożenie rozwiązania, które pozwoli umawiać 38 milionów Polaków. Trzeba myśleć o podstawach prawnych, ale też o tym, jak wdrażać innowacje, żeby z jednej strony dawać nowoczesne rozwiązania, a z drugiej nie tworzyć monopoli finansowych z pieniędzy publicznych, które zamykają konkurencję” - mówił.
Jak budować efektywny szpital?
Podczas sesji Efektywny szpital. Czyli jaki? dużo miejsca zajęło pytanie o zdefiniowanie nowoczesnej i dobrze zarządzanej placówki. W wypowiedziach wyraźnie wybrzmiało, że efektywny szpital nie może być rozumiany wyłącznie przez pryzmat kosztów czy liczby wykonanych świadczeń, ale przede wszystkim jako organizacja budowana wokół potrzeb pacjenta i realnych możliwości personelu. Marcin Bruszewski, prezes Innovaris, zwracał uwagę, że w obliczu rosnących oczekiwań społecznych, ograniczonych zasobów kadrowych i presji organizacyjnej kluczową rolę zaczynają odgrywać technologia oraz zarządzanie oparte na danych. Podkreślał, że to właśnie dzięki lepszemu opomiarowaniu procesów, wykorzystaniu robotyki i narzędzi wspierających organizację pracy możliwe staje się nie tylko zwiększanie liczby realizowanych procedur, ale też bardziej racjonalne planowanie pracy zespołów, poprawa funkcjonowania oddziałów i lepsze wykorzystanie dostępnych zasobów.
„Technologia wokół jednostki zarządzania zdrowiem pacjenta jest kluczem i odpowiedzią na to, co się wydarzy w przyszłości. Efektywny szpital to ten, który stawia przede wszystkim na pacjenta. Wiemy o tym też, że dzisiaj najdroższym i najważniejszym zasobem są ludzie, lekarze, pielęgniarki, personel supportujący i też wiemy o tym, że oczekiwanie społeczne jest coraz większe. Z jednej strony widzimy, że nie mamy zasobów, jest tych zasobów coraz mniej. Te zasoby, co jest super, coraz lepiej zarabiają, ale coraz bardziej sobie cenią też życie. Zaczynamy chwytać taki moment, że nie ma kto tych pacjentów obsługiwać. Odpowiedzią z mojej perspektywy na pewno jest technologia, czyli ten szpital efektywny na pewno musi zacząć przechodzić transformację, musi patrzeć do przodu” - powiedział.
Młodzi pacjenci, system pod presją. Zdrowie psychiczne, profilaktyka i prawa młodego pokolenia
W programie Kongresu mocno wybrzmiały także tematy dotyczące dzieci i młodzieży, zwłaszcza w kontekście zdrowia psychicznego, profilaktyki i realnego dostępu do wsparcia. Dwie poświęcone temu sesje pokazały, że dziś nie chodzi już wyłącznie o diagnozowanie skali kryzysu, ale o pytanie, czy system potrafi odpowiedzieć na potrzeby młodych wystarczająco wcześnie, skutecznie i adekwatnie do ich codziennych doświadczeń. W centrum rozmowy znalazły się zarówno rosnąca presja psychiczna, wpływ środowiska cyfrowego i przeciążenie systemu opieki, jak i bariery prawne, edukacyjne oraz społeczne, które sprawiają, że wielu młodych trafia po pomoc dopiero wtedy, gdy kryzys jest już zaawansowany.
W sesji Kryzys zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży - system pod presją, Aleksandra Lewandowska, konsultantka krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, podkreślała, że dziś nie można już mówić o kryzysie samej psychiatrii dziecięcej w takim znaczeniu jak kilka lat temu, ponieważ w ostatnich latach udało się zbudować nowy, środowiskowy model opieki. Jej zdaniem prawdziwym i nadal narastającym problemem pozostaje jednak kryzys zdrowia psychicznego młodego pokolenia, którego skala z roku na rok rośnie. Zwracała uwagę, że same działania lecznicze nie wystarczą, jeśli nie zostaną oparte na silnym fundamencie profilaktyki i współpracy międzysektorowej. Wyraźnie akcentowała też, że zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży nie może być traktowane wyłącznie jako zadanie resortu zdrowia, lecz powinno być osadzone szerzej, w obszarze zdrowia publicznego, edukacji i działań środowiskowych.
„My już w tej chwili kryzysu psychiatrii dzieci i młodzieży nie mamy, bo przez te ostatnie lata udało nam się zbudować nowy model opieki psychiatrycznej, rzeczywiście osadzony w środowisku naszych pacjentów. Ale kryzys zdrowia psychicznego i ta epidemia, o której mówimy, ona nadal trwa, a co niepokojące, ten problem się nasila z roku na rok. Jeżeli nie będzie wzmocnionego obszaru profilaktyki, jeżeli nasz trójpoziomowy model nie będzie stał na mocnym fundamencie zero, czyli profilaktyce, to nie wyjdziemy z tego kryzysu” - wskazywała.
W sesji System bez młodych? O zdrowiu i prawach dzieci oraz młodzieży bez cenzury, Paulina Piechna-Więckiewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, zwracała uwagę, że szkoła nie może być traktowana jako instytucja, która samodzielnie rozwiąże wszystkie problemy zdrowotne i społeczne młodych ludzi. Podkreślała, że rolą systemu edukacji jest przede wszystkim profilaktyka, wczesne wsparcie i tworzenie bezpiecznego środowiska, ale nie zastąpi on specjalistycznych świadczeń zdrowotnych. W swojej wypowiedzi mocno akcentowała także potrzebę poważnego traktowania głosu młodych ludzi, większej spójności prawa oraz odpowiedzialności dorosłych za tworzenie świata, w którym prawa dziecka do zdrowia, w tym zdrowia psychicznego, nie pozostają jedynie deklaracją. Wskazywała również, że jednym z realnych problemów są sytuacje, w których młodzi nie otrzymują potrzebnej pomocy z powodu decyzji dorosłych, a państwo musi umieć na takie wyzwania odpowiadać w sposób bardziej konsekwentny i międzyresortowy.
„Dla mnie najważniejsza rzecz na świecie to świat odpowiedzialnych dorosłych. Bez względu na to, ile wymyślimy instrumentów, które pozwolą młodym ludziom mieć realny udział w różnych decyzjach, to najgorsze, co można zrobić, to lekceważenie doświadczenia młodej osoby, która czegoś doświadcza. Jeżeli chcemy mieć odpowiedzialną młodzież, to musimy podzielić się również instrumentami sprawczości, bo młodzi ludzie chcą być wysłuchani, chcą brać odpowiedzialność i chcą wiedzieć, że kiedy się ich pyta, to coś z tego naprawdę wynika” - skonkludowała.
Jak budować bezpieczeństwo lekowe: między krajowymi rozwiązaniami a europejską koordynacją
Kongres był okazją do rozmowy na temat bezpieczeństwa lekowego, m.in. w ramach sesji o tym właśnie tytule. Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia, wskazywał, że w obliczu sytuacji kryzysowych trzeba poświęcić kwestię cenową, żeby pacjent miał zagwarantowane leki. Podkreślał, że Polska wypracowała już rozwiązania, które na tle innych państw Unii Europejskiej stawiają ją w pozycji jednego z bardziej zaawansowanych krajów w tym obszarze. W jego wypowiedzi wyraźnie wybrzmiało, że bezpieczeństwo lekowe nie może być dziś rozumiane wyłącznie jako obecność wielu preparatów na rynku, ale jako realna zdolność systemu do zabezpieczenia pacjentów w sytuacjach kryzysowych. Kluczowe znaczenie ma więc nie tylko równowaga między lekami oryginalnymi i generycznymi, ale także wzmacnianie produkcji lokalnej oraz myślenie o dostępności leków w sposób strategiczny i całościowy, z uwzględnieniem scenariuszy nadzwyczajnych.
„Polska jest zdecydowanym liderem pod względem bezpieczeństwa lekowego, bo państwa Unii Europejskiej dopiero pod tym względem raczkują. Każde z państw dostało listę leków krytycznych i tworzy do tego przepisy, rozwiązania albo strategie. My wyszliśmy już krok zdecydowanie do przodu w naszych modelowych dwunastu rozwiązaniach, na które trzeba patrzeć holistycznie. (…) To nie jest bezpieczeństwo, jak się ma jeden produkt, z jednej substancji. Gdy wybucha wojna, to nikt nie będzie patrzył, że mamy 40 leków z tej samej grupy terapeutycznej, 50 z drugiej, 100 z kolejnej. Tylko będzie zapytanie wtedy: co zrobić, żeby przeżyć, jak ma się niewydolność serca np. albo cukrzycę. Jaki lek wystarcza, gdy wszystko się dookoła załamało? Więc to jest spojrzenie: przynajmniej jeden z jakiejś grupy, przynajmniej tyle, żeby przeżyć” - dodawał.
„Komisja Europejska tak działa, aby ograniczyć fragmentaryzację rynku i wspierać ciągłości dostaw. Jest koncepcja też w Europejskiej Agencji Leków czy w Komisji Europejskiej stworzenia pewnych hubów, miejsc wytwarzania substancji czynnych, nawet sieci. Oczywiście każdy kraj byłby odpowiedzialny za różne cząsteczki, czy antybiotyki, czy leki onkologiczne, można by wdrażać wytwarzanie takiej substancji czynnej dla całej Europy z dotacji UE - i to ma sens, bo fragmentacja rynku krajowego nie ma sensu” - mówił dr Grzegorz Cessak, prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Podkreślał także rolę badań klinicznych, wskazując, że o bezpieczeństwie lekowym należy mówić szerzej, nie tylko w kontekście generyczności, ale innowacyjności.
Pensje medyków a stabilność systemu ochrony zdrowia
W panelu Wynagrodzenia medyków. Inwestycja czy koszt? mocno wybrzmiał dylemat, przed którym stoi dziś system ochrony zdrowia: jak prowadzić politykę płacową w sposób sprawiedliwy i długofalowy, a jednocześnie nie osłabiać finansowania świadczeń dla pacjentów.
Katarzyna Kęcka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, podkreślała, że wynagrodzenia personelu medycznego należy traktować jako inwestycję w stabilność systemu, podobnie jak nakłady na infrastrukturę czy sprzęt. Zwracała jednak uwagę, że obecna sytuacja wymaga znalezienia równowagi między dalszym wzrostem płac a bezpieczeństwem finansowym całego systemu. Jej wypowiedź wyraźnie podkreśliła też potrzebę bardziej przewidywalnej, racjonalnej i opartej na danych polityki wynagrodzeń, która będzie możliwa do utrzymania nie tylko dziś, ale również w kolejnych latach.
„Dla mnie wynagrodzenia medyków to zawsze inwestycja. Tak jak inwestujemy w nowoczesny sprzęt i infrastrukturę, tak absolutnie powinniśmy inwestować w ludzi, którzy tworzą system ochrony zdrowia. Dziś jesteśmy jednak w miejscu wyjątkowym i trudnym, dlatego musimy znaleźć balans pomiędzy finansowaniem świadczeń a kształtowaniem wynagrodzeń. Ta równowaga jest nam potrzebna nie tylko teraz, ale też w dłuższej perspektywie” - powiedziała.
Między profilaktyką a sprawnością systemu
W trakcie sesji Szczepienia w Polsce - bilans skuteczności i luki systemowe dużo uwagi poświęcono nie tylko skuteczności samych programów szczepień, ale też barierom systemowym, które ograniczają ich pełny potencjał. Dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny, zwracał uwagę, że o szczepieniach należy mówić przede wszystkim w kategoriach inwestycji w zdrowie publiczne i realnych oszczędności dla systemu, a nie wyłącznie kosztu jednostkowego. Podkreślał, że skuteczna polityka szczepień powinna opierać się na powszechnej dostępności i centralnie organizowanych rozwiązaniach, które zwiększają efektywność zakupów i upraszczają cały mechanizm.
„Wszystkie szczepionki powinny być bezpłatne. Ja dzisiaj szczepiąc za złotówkę daję państwu 10 zł oszczędności niewydanych na leczenie chorób i ich skutków, tak powinniśmy rozmawiać o szczepieniach. Refundacja jest błędem, jest protezą i to jeszcze zepsutą. Odporność to nie są tylko szczepienia, szczepienia to jeden z elementów łańcucha profilaktyki. Bez szybkiej diagnostyki, skutecznego leczenia, higieny i właściwych procedur nie wygramy z chorobami zakaźnymi” - przekonywał.
Kardiologia w nowym modelu
O losach Krajowej Sieci kardiologicznej i karty EKOK w ramach sesji Kardiologia: od zawału do niewydolności serca mówił Konrad Korbiński, dyrektor generalny w Ministerstwie Zdrowia. Specjalista podkreślał, że jest to proces wieloetapowy, wymagający zarówno zmian organizacyjnych, jak i odpowiednich ram prawnych. W jego wypowiedzi wyraźnie wybrzmiało także to, że ważnym elementem całego modelu ma być EKOK, choć jej praktyczne wdrożenie będzie wymagało jeszcze dopracowania sposobu zbierania danych, zwłaszcza na poziomie POZ.
„Wdrożenie Krajowej Sieci Kardiologicznej to jest proces, przed nami wiele kroków, które trzeba wykonać. Pierwszy, ze strony POZu - wprowadzenie ścieżki pacjenta. Pierwszy raz w historii medycyny wprowadzamy rozporządzeniem standard koordynacji opieki nad pacjentem. Drugi krok to wprowadzenie rozporządzenia, które określi wskaźniki jakości opieki kardiologicznej, tak abyśmy mogli docelowo przejść w model taki, w którym premiujemy jakość i efektywność tej opieki w systemie. I oczywiście Elektroniczna Karta Opieki Kardiologicznej, tutaj też rozporządzenie już jest w konsultacjach i myślę, że niedługo ta karta będzie miała ramy prawne, żeby być wdrożona, rozwiązanie informatyczne już jest gotowe. Karta EKOK i zbieranie danych jest wielkim wyzwaniem, bo część danych jesteśmy w stanie w sposób bardzo prosty zintegrować, ale wielkim wyzwaniem jest wprowadzanie danych do karty przez lekarzy POZ, nad tym będziemy jeszcze pracować” - wskazał.
Nagrody
Kongresowi towarzyszyły także gale wyróżniające osoby i inicjatywy realnie wpływające na jakość ochrony zdrowia. Podczas wieczornej gali Kobieta Rynku Zdrowia 2026 uhonorowano 13 laureatek wyłonionych z rankingu 100 najbardziej wpływowych kobiet w polskiej ochronie zdrowia, a drugiego dnia wydarzenia w ramach IX Konkursu Zdrowy Samorząd nagrodzono samorządy realizujące wartościowe i skuteczne programy z zakresu profilaktyki, edukacji zdrowotnej i promocji zdrowia.
Kongres Wyzwań Zdrowotnych - Health Challenges Congress (HCC) w Katowicach to spotkanie specjalistów reprezentujących kilkanaście dyscyplin medycznych, środowiska akademickiego, gospodarki, biznesu, finansów, rynku ubezpieczeniowego, organizacji pozarządowych, polityki, administracji państwowej i samorządowej oraz mediów. Wydarzenie stało się bezprecedensowym w skali Europy forum interdyscyplinarnej dyskusji dotyczącej kluczowych zagadnień dla systemów opieki zdrowotnej.
Organizatorem HCC jest Grupa PTWP, wydawca portalu rynekzdrowia.pl, organizator m.in.: Forum Rynku Zdrowia, corocznej, jednej z najbardziej prestiżowych i reprezentatywnych debat publicznych o aktualnej sytuacji na rynku zdrowia oraz przyszłości systemu ochrony zdrowia w Polsce, a także Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, największej imprezy biznesowej Europy Centralnej. Rynek Zdrowia zajmuje 1. miejsce w TOP 5 najbardziej opiniotwórczych mediów o tematyce zdrowotnej, według danych Instytutu Monitorowania Mediów.
Zapraszamy na stronę: www.hccongress.pl
Więcej informacji o organizatorze - Grupa PTWP: www.ptwp.pl
KONTAKT:
Karolina Frączek
Imago Public Relations
Tel. 603 712 201
e-mail: [email protected]
Źródło informacji: Grupa PTWP / Rynek Zdrowia


PAP
17.03.2026 / 12:06