Epidemia zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, która wybuchła w hrabstwie Kent w południowo-wschodniej Anglii, jest wydarzeniem bez precedensu - przyznał we wtorek brytyjski minister zdrowia Wes Streeting. Do tej pory potwierdzono 15 zachorowań, dwie osoby zmarły.
- To jest bezprecedensowy wybuch. To także szybko rozwijająca się sytuacja - mówił Streeting, składając w Izbie Gmin sprawozdanie na temat epidemii i działań podjętych przez rząd. Poinformował, że w najbliższych dniach rozpoczną się szczepienia dla studentów mieszkających w akademikach Uniwersytetu Kent w Canterbury. Zapewnił też, że ryzyko dla całej populacji pozostaje niskie.
Pierwsze przypadki zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych wykryto w Canterbury w minioną niedzielę. Do wtorku rano potwierdzono ich 15, z czego cztery to choroba wywołana przez meningokoki grupy B, który jest typem rzadkim, ale poważnym i potencjalnie śmiertelnym. Wszystkie chore osoby trafiły do szpitali. Dwie zmarły - 18-letnia licealistka oraz 21-letni student.
Streeting poinformował również, że większość zachorowań łączona jest z nocnym lokalem Club Chemistry w Canterbury, w związku z czym antybiotyki podawane są wszystkim osobom, które przebywały w tym miejscu w dniach 5, 6 i 7 marca. Do tej pory dawki antybiotyku przyjęło ponad 700 osób. Według właścicieli lokalu, w ciągu tych trzech dni lokal odwiedziło około 2 tys. osób. Przedstawiciel rządu wyjaśnił, że nie zalecił zamykania szkół, gdyż choroba przenosi się na skutek bliskiego kontaktu przez dłuższy czas.
Minister zdrowia odpierał też zarzuty, że władze zbyt wolno zareagowały na pierwsze doniesienia o chorobie. Poinformował, że działania Brytyjskiej Agencji Bezpieczeństwa Zdrowotnego (UKHSA) zostaną przeanalizowane po opanowaniu epidemii.
- Nieuchronnie zawsze będą rzeczy, które możemy i będziemy próbować robić lepiej - przyznał Streeting. (PAP)
bjn/ rtt/


PAP
17.03.2026 / 17:00