Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi ostrzegł w piątek przed wszelkimi „prowokacyjnymi działaniami” przed spodziewanym głosowaniem na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, dotyczącym ewentualnego użycia siły w celu ponownego otwarcia cieśniny Ormuz. Szlak ten został niemal całkowicie zablokowany przez Iran po rozpoczęciu wojny z USA i Izraelem.
„Pan Aragczi podkreśla, że wszelkie prowokacyjne działania ze strony agresorów i ich zwolenników, w tym w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, dotyczące sytuacji w cieśninie Ormuz, tylko dodatkowo skomplikują sytuację” – napisano w oświadczeniu irańskiego resortu dyplomacji.
Jak przekazała agencja AFP, szef irańskiego MSZ wypowiedział te słowa w czwartek, przed planowanym pierwotnie na piątek głosowaniem Rady Bezpieczeństwa ONZ nad projektem rezolucji złożonej przez Bahrajn i zezwalającej na użycie sił „obronnych” do ochrony żeglugi w cieśninie Ormuz przed atakami ze strony Iranu.
Głosowanie zostało jednak przełożone na czas nieokreślony. Źródła agencji Associated Press przekazały, że dojdzie do niego najprawdopodobniej w sobotę.
- Nie możemy tolerować terroryzmu ekonomicznego, który dotyka nasz region i świat. Cały świat odczuwa skutki tych wydarzeń – mówił w tym tygodniu ambasador Bahrajnu przy ONZ Dżamal al-Ruwaji. Dodał, że do tekstu rezolucji, który uzyskał już poparcie Stanów Zjednoczonych, wprowadzono w ostatnim czasie wiele poprawek.
Zablokowanie przez reżim w Teheranie cieśniny Ormuz poważnie uderzyło w globalną gospodarkę i wywołało wstrząsy na rynkach energetycznych. Ten strategicznie ważny szlak morski jest główną drogą eksportu ropy z Iranu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu oraz Iraku. W czasach pokoju przepływa przez niego 20 proc. światowego eksportu ropy. Dodatkowo, Katar transportuje nim również większość skroplonego gazu ziemnego.
Wojna na Bliskim Wschodzie rozpoczęła się 28 lutego od nalotów Izraela i USA na Iran. Teheran odpowiedział atakami zarówno na Izrael, jak i na arabskie państwa regionu Zatoki Perskiej, w tym na położone tam amerykańskie bazy wojskowe i obiekty cywilne, takie jak lotniska i instalacje petrochemiczne. (PAP)
ek/ rtt/


PAP
03.04.2026 / 12:20