Wybierz kontynent

Niemcy: kanclerz Merz traci złudzenia wobec Trumpa

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz coraz mniej liczy na ocieplenie stosunków z prezydentem USA Donaldem Trumpem i coraz otwarciej mówi o narastających transatlantyckich sprzecznościach. Amerykanie grożą wyprowadzeniem wojsk USA z Niemiec, ale Berlin scenariusz całkowitego wycofania uznaje za mało prawdopodobny.

Fot. FILIP SINGER

Jeszcze kilka tygodni temu Merz miał nadzieję na ugoszczenie Trumpa w Niemczech. Zależało mu na pokazaniu prezydentowi USA wioski Kallstadt w Palatynacie, skąd pochodzą przodkowie amerykańskiego przywódcy. Nawiązanie relacji na poziomie osobistym miało w zamiarze Berlina pomóc w wielkiej polityce. W końcu gdy Merz po raz pierwszy jako kanclerz w czerwcu 2025 r. został przyjęty w Białym Domu, przekazał amerykańskiemu przywódcy kopię certyfikatu urodzenia jego dziadka.

Obecnie przyjazd Trumpa do Niemiec wydaje się niemożliwy, kanclerz przyznawał ostatnio, że gospodarz Białego Domu „w tej chwili nie jest do niego najlepiej nastawiony”, a rozmowy telefoniczne z Waszyngtonem „nie przebiegają bez sprzeczności”. Głównym punktem spornym są odmienne perspektywy Waszyngtonu i Berlina na wojnę z Iranem.

Niemcy uważają, że konflikt prowadzony jest przez USA bez głębszej strategii, obawiają się przeciągającego się kryzysu gospodarczego oraz zarzucają administracji Trumpa brak konsultacji. Biały Dom komunikuje natomiast, że oczekiwał od swoich europejskich sojuszników większej pomocy, zaangażowania militarnego.

Złość wśród Republikanów jest na tyle duża, że z Waszyngtonu, także z Białego Domu, ponownie płyną sugestie dotyczące możliwości wycofania lub zmniejszenia liczby amerykańskich żołnierzy w Europie, w tym w Niemczech.

Łącznie w Niemczech stacjonuje 35-40 tys. amerykańskich żołnierzy. W RFN znajduje się Ramstein, czyli największa amerykańska baza w Europie, położona w linii prostej ok. 40 km na zachód od Kallstadt. To kluczowe miejsce pełni rolę hubu logistycznego sił USA, to tu znajduje się siedziba Dowództwa Sił Zbrojnych USA w Europie (EUCOM). Baza posiada rozbudowaną infrastrukturę: pasy startowe, centra dowodzenia, zaplecze logistyczne i mieszkalne. Jest wykorzystywana do operacji lotniczych, w tym tankowania i transportu strategicznego, także przy misjach na Bliskim Wschodzie.

Tygodnik „Der Spiegel” napisał, że Berlin nie przewiduje, by Amerykanie zdecydowali się na zasadniczą redukcję sił w Niemczech, szczególnie w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie. Także dlatego, że przeniesienie żołnierzy niosłoby za sobą ogromne koszta. Jednocześnie urząd kanclerski jest zaniepokojony zmniejszającym się kręgiem osób decydujących o amerykańskiej polityce i obawia się w każdej chwili radykalnej zmiany kursu.

Krytykowanie RFN i grożenie Berlinowi konsekwencjami to nic nowego w przypadku Trumpa. Na wiecach od wielu lat Republikanin krytykował Niemców za kupowanie energii od Rosji, wskazując na gazociąg Nord Stream 2. Podkreślał, że Niemcy nie wydają na obronność tyle, ile oczekuje od nich NATO. W ostatnich miesiącach pierwszej kadencji (lata 2017-21) Trump planował wycofanie około 12 tys. żołnierzy z Niemiec. Realizacja tego planu została wstrzymana po objęciu urzędu w 2021 roku przez Joe Bidena.

Znany ze swoich transatlantyckich poglądów Merz w kampanii wyborczej przed ponad rokiem prezentował się jako „zaklinacz Trumpa”, ten który jest w stanie skutecznie przekonywać Republikanina. Po blisko roku jego rządów w Berlinie z urzędu kanclerskiego dochodzą jednak przecieki, że kanclerz coraz bardziej powątpiewa w sojusz z USA.

Lista spornych kwestii jest długa. Berlin ma za złe Amerykanom, że w grudniu lobbowali w Brukseli za tym, by nie konfiskować zamrożonych rosyjskich aktywów, za czym opowiadał się Merz. Niemcy z frustracją przyjmowali też groźby Amerykanów dotyczące przejęcia Grenlandii. Z medialnych doniesień wynika, że Merz rozczarowany wrócił także z marcowej wizyty w Białym Domu. Głównym powodem było to, że nie usłyszał żadnych szczegółów dotyczących planu zakończenia wojny z Iranem.

- Nie ma praktycznie niczego, co Niemcy mogłyby zrobić w sprawie Trumpa i tego, czy prezydent USA zniszczy relacje transatlantyckie, które już przybrały formę czegoś na kształt „zombie-transatlantyzmu”. Choć prawdopodobnie rozsądnie jest powstrzymanie się przed ogłaszaniem ich definitywnego końca, to jednak należy stanowczo odrzucać politykę USA tam, gdzie narusza ona prawo międzynarodowe, a zwłaszcza gdy godzi w suwerenność Niemiec i Europy – twierdzi ekspert berlińskiego ośrodka analitycznego DGAP Henning Hoff.

Pęknięcia w relacjach transatlantyckich wykorzystuje wygrywająca większość sondaży opozycyjna i prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD). Współprzewodniczący tego ugrupowania Tino Chrupalla publicznie wzywa do wycofania wojsk USA z Niemiec. To o tyle ciekawe, że kierownictwo AfD ostatnie miesiące mocno stawiało na nawiązywanie bliskich relacji z Republikanami i ruchem MAGA.

Z Berlina Mateusz Obremski (PAP)

mobr/ adj/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj