Liban weźmie udział w rozmowach z USA i Izraelem o zawieszeniu broni, do których ma dojść w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie - poinformowała w piątek agencja Reutera, powołując się na wysokiego rangą libańskiego urzędnika.
Data rozmów nie została jeszcze wyznaczona - przypomniała agencja.
Urzędnik przekazał, że warunkiem wstępnym dalszych rozmów, których celem miałoby być szersze porozumienie z Izraelem, jest zawieszenie broni.
Izraelski portal Ynet podał w piątek, że w skład libańskiej delegacji ma wejść były ambasador Libanu w USA Simon Karam oraz przewodniczący parlamentu, przywódca szyickiego ruchu Amal Nabih Berri. Oczekuje się również udziału Nady Hamadeh Mouawad, obecnej ambasadorki Libanu w USA.
W czwartek premier Izraela Benjamin Netanjahu przekazał, że polecił rozpoczęcie bezpośrednich rozmów z Libanem. Na portalu X napisał, że rozmowy skupią się na rozbrojeniu Hezbollahu - finansowanej przez Iran terrorystycznej organizacji libańskiej - i „sformalizowaniu pokojowych stosunków” między obu krajami.
Dziennik „Washington Post” przypomniał, że w czwartek premier Libanu Nawaf Salam zwrócił się do libańskiego wojska i sił bezpieczeństwa z nakazem „natychmiastowego wzmocnienia pełnej kontroli państwa” nad Bejrutem, w tym zapewnienia, że broń będzie znajdowała się wyłącznie w rękach „legalnych sił bezpieczeństwa” (a nie Hezbollahu - PAP).
Gazeta przypomniała, że w marcu, gdy Izrael nasilił działania militarne przeciwko Hezbollahowi, libańscy urzędnicy dyplomatycznymi kanałami apelowali do światowych stolic, od Paryża po Waszyngton, o zawieszenie broni, wsparcie libańskiej armii w przejęciu arsenału Hezbollahu oraz ostateczne bezpośrednie rozmowy pokojowe z Izraelem pod egidą USA – informował wówczas doradca prezydenta Joseph Aouna.
Liban oficjalnie pozostaje w stanie wojny z Izraelem od 1948 roku, kiedy państwa arabskie zaatakowały państwo żydowskie.
Jak zauważył francuskojęzyczny portal Ici Bayrouth, prezentujący głównie chrześcijańską stronę polityczną w Libanie, zauważył, że bezpośrednie rozmowy na temat formalnego porozumienia pokojowego wymagałyby spełnienia kilku warunków. Należą do nich: „zakończenie kontroli Hezbollahu nad państwem libańskim, odpowiednie wsparcie ze strony arabskich stronnictw, aby zapobiec politycznemu rozpadowi rządu libańskiego (...) oraz gotowość Izraela do zaoferowania czegoś konkretnego, np. całkowitego wycofania się z kontrolowanych przez niego terytoriów (Libanu - PAP), i gwarancje gospodarcze”.
Komentator portalu podkreślił, że najzagorzalsi wrogowie podpisywali czasem najtrwalsze traktaty pokojowe. Nienawiść nie jest trwałą przeszkodą dla racji stanu - dodał.
„Liban przetrwał wszystko: (...) wojnę domową, okupacje, zamachy, załamania gospodarcze. Przetrwa również tę wojnę. Pytanie nie brzmi, czy istnieje wyjście z sytuacji. Pytanie brzmi: za jaką cenę i czy ktoś w końcu będzie miał odwagę, by je wynegocjować. Ponieważ najgorszym rodzajem zakończenia wojny jest takie, które toruje drogę następnej” - dodał. (PAP)
os/ akl/


PAP
10.04.2026 / 14:00