Jacek Magiera spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Zmarłego w miniony piątek w wieku 49 lat trenera, pracującego ostatnio w sztabie szkoleniowym reprezentacji Polski, pożegnały tłumy kibiców oraz przedstawiciele władz i środowiska piłkarskiego.
Magiera został pochowany obok swojego mentora i wielkiego autorytetu, legendy polskiego futbolu oraz Legii Warszawa Lucjana Brychczego, zmarłego w grudniu 2024 roku w wieku 90 lat.
Na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach oddano salwę honorową, a kibice odpalili race, unieśli szaliki i skandowali nazwisko Magiery. Odśpiewano „Sen o Warszawie” Czesława Niemena, który jest hymnem warszawskiego klubu. Oprócz sympatyków Legii zmarłego pożegnali fani zespołów z całego kraju, m.in. Rakowa Częstochowa, Śląska Wrocław i Widzewa Łódź, w których był zatrudniony w różnych rolach, jako piłkarz lub trener.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się w samo południe mszą świętą żałobną w Katedrze Polowej Wojska Polskiego.
Magiera został wówczas pośmiertnie uhonorowany przez prezydenta RP Karola Nawrockiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, który przyznano mu za wybitne osiągnięcia w pracy szkoleniowej i trenerskiej oraz za dokonania sportowe. Odznaczenie z rąk prezydenta odebrała żona zmarłego Magdalena Magiera.
W pożegnaniu w Katedrze Polowej Wojska Polskiego, oprócz Nawrockiego, udział wzięli m.in. minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki, władze PZPN z prezesem Cezarym Kuleszą na czele, selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban, którego Magiera był głównym współpracownikiem w sztabie kadry, kibice, piłkarze, działacze i dziennikarze. W mszy koncelebrowanej przez biskupa polowego Wojska Polskiego Wiesława Lechowicza uczestniczył również kapitan reprezentacji narodowej Robert Lewandowski.
Kulesza w imieniu krajowej federacji upamiętnił zmarłego Diamentową Odznaką Honorową PZPN.
Ojciec Marcin Borządek w homilii podkreślił, że Magiera był człowiekiem wielkiej wiary, nie tylko w wymiarze duchowym. Przytoczył jego przekonanie, że „jeśli wierzysz, to osiągniesz cel”, zarówno w życiu, jak i w sporcie, nawet jeśli po drodze się potkniesz i pojawią się niepowodzenia.
Zmarłego pożegnali ponadto byli trenerzy reprezentacji Polski, m.in. Andrzej Strejlau, Stefan Majewski, Czesław Michniewicz i Jerzy Brzęczek. Obecny był również właściciel i prezes Legii Dariusz Mioduski.
Przed mszą na trumnie położono szaliki reprezentacji Polski oraz klubów, z którymi Magiera był najdłużej związany. Pamiętali o nim także fani innych drużyn, o czym świadczył m.in. duży wieniec w niebieskich barwach Ruchu Chorzów.
- Aż trudno uwierzyć, że Jacka nie ma już wśród nas. 49 lat to przecież za mało, by żegnać się z tym światem. Obserwowałem przebieg jego kariery zawodniczej i trenerskiej zawsze z wielkim zainteresowaniem. Ta śmierć to dramat całej jego rodziny, jak również rodziny piłkarskiej. Odszedł człowiek prawy, który zawsze starał się pomagać innym i kierował się w życiu niezwykłą uczciwością - powiedział PAP Strejlau.
Śmierć Magiery, prowadzącego bardzo zdrowy tryb życia, była szokiem dla środowiska piłkarskiego w kraju. Trener zasłabł w ubiegły piątek podczas porannego treningu biegowego we Wrocławiu, gdzie mieszkał. Mimo szybkiej akcji ratunkowej, reanimacji oraz transportu do miejscowego szpitala nie udało się go uratować.
- Jego odejście jest ze wszech miar zaskakujące. Był bowiem bardzo sprawny, prowadził niezwykle aktywne życie. Uczestniczył przecież w zajęciach z zawodnikami, a wiem, że po treningu często mówił „idę jeszcze pobiegać”, bo uważał, że ruchu na boisku było mu za mało - przyznał Strejlau.
Magiera urodził się w Częstochowie 1 stycznia 1977 roku. Był wychowankiem Rakowa, zadebiutował w ekstraklasie w wieku 18 lat. W 1997 roku trafił do Legii i występował w stolicy do 2006, z półroczną przerwą grę w Widzewie Łódź (2000).
Ze stołecznym klubem wywalczył dwa razy mistrzostwo, raz Puchar Polski i Superpuchar. W 2006 roku powrócił do Rakowa, a karierę zakończył wkrótce potem Cracovii.
W ekstraklasie rozegrał łącznie 233 mecze, zdobywając 25 bramek. Występował również w juniorskich reprezentacjach Polski, a z kadrą do lat 16 wywalczył mistrzostwo Europy (1993). Kilka miesięcy później był kapitanem reprezentacji Polski U-17, która na mistrzostwach świata zajęła czwarte miejsce.
Pracę trenerską zaczynał jako asystent Urbana w stołecznym zespole, później był samodzielnym trenerem Legii (w sezonie 2016/17 zdobył mistrzostwo Polski), prowadził też Zagłębie Sosnowiec, reprezentację Polski do lat 20 i 19, a następnie Śląsk Wrocław, z którym wywalczył wicemistrzostwo kraju.
Od lipca 2025 roku pełnił funkcję drugiego trenera reprezentacji Polski. Jeszcze 31 marca siedział wśród szkoleniowców na ławce rezerwowych kadry narodowej, która przegrała na wyjeździe ze Szwecją 2:3 w finale baraży o awans do mistrzostw świata.
Był bardzo szanowany i lubiany przed kibiców oraz dziennikarzy. Wszechstronnie wykształcony, kulturalny, niezwykle życzliwy, zawsze otwarty w kontaktach z mediami.
W miniony weekend wszystkie mecze piłkarskie na szczeblu centralnym w Polsce poprzedzano minutą ciszy. W szczególny sposób Magierę upamiętnili kibice Legii, którzy przed spotkaniem z Górnikiem Zabrze zaprezentowali wielką flagę z wizerunkiem zmarłego trenera oraz odpalili race, ułożone w kształt liter J i M, czyli inicjałów trenera.
Z kolei z inicjatywą upamiętnienia Magiery w rodzinnym mieście wyszło Stowarzyszenie Kibiców „Wieczny Raków”. Zmarły ma być patronem wiaduktu w Częstochowie, budowanego obok miejsca, gdzie w przyszłości powstanie nowy stadion. (PAP)
bia/ jej/ pp/


PAP
16.04.2026 / 17:40