W 83. rocznicę powstania w getcie warszawskim hołd bohaterom oddali przedstawiciele m.in. organizacji żydowskich, władz państwowych, w tym m.in. prezydent Karol Nawrocki, marszałkowie Sejmu i Senatu Włodzimierz Czarzasty i Małgorzata Kidawa-Błońska. Naczelny rabin Polski Michael Schudrich odmówił modlitwy za zmarłych.
Główne obchody 83. rocznicy wybuchu powstania w „dzielnicy żydowskiej” utworzonej przez Niemców w Warszawie w 1940 r. odbyły się w niedzielę na placu przed Pomnikiem Bohaterów Getta. Uczestniczyli w nich przedstawiciele najwyższych władz państwowych i lokalnych, członkowie organizacji i stowarzyszeń żydowskich, dyplomaci oraz mieszkańcy miasta.
Naczelny rabin Polski Michael Schudrich odmówił modlitwy za zmarłych i poległych w powstaniu w getcie.
Następnie przy dźwiękach werbli, wieńce złożyli m.in. przedstawiciele Stowarzyszenia „Dzieci Holocaustu” w Polsce, Stowarzyszenia Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej, a także Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.
Z kolei hołd powstańcom oddali składając wieńce prezydent Karol Nawrocki, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oraz marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska.
Uroczystość odbyła się w milczeniu. Nie było żadnych oficjalnych wystąpień.
Po zakończeniu oficjalnej części wyruszył marsz do miejsc upamiętniających uczestników powstania oraz miejsca walk.
Kilkanaście minut przed rozpoczęciem głównych uroczystości kilka osób protestowało przeciwko umieszczeniu flagi Izraela przy pomniku Szmula Zygielbojma, członka Rady Narodowej RP, który po upadku powstania w getcie popełnił samobójstwo.
W 1940 roku Niemcy ogrodzili murem część centrum Warszawy i stłoczyli tam prawie pół miliona Żydów ze stolicy i okolic. Uwięzieni w getcie umierali wskutek głodu, chorób, niewolniczej pracy i ginęli w egzekucjach. Latem 1942 roku została zorganizowana Wielka Akcja Likwidacyjna. Niemcy wywieźli z getta do ośrodka zagłady w Treblince blisko 300 tysięcy Żydów. Wśród tych, którzy pozostali, narodziła się idea zbrojnego oporu.
19 kwietnia 1943 roku 2 tys. Niemców wkroczyło do getta, by je ostatecznie zlikwidować. Przeciwstawiło się im kilkuset młodych ludzi z konspiracyjnej Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) i Żydowskiego Związku Wojskowego (ŻZW). Powstańcy pod dowództwem Mordechaja Anielewicza byli wycieńczeni i słabo uzbrojeni. Wielu wiedziało, że nie mają szans, ale wolało zginąć w walce, by ocalić swoją godność. Pozostali mieszkańcy getta, około 50 tys. cywilów, przez wiele tygodni ukrywało się w kryjówkach i bunkrach. Pomimo rozpaczy, samotności, głodu, pragnienia i strachu walczyli o każdy kolejny dzień. Ich opór był tak samo ważny, jak ten z bronią w ręku. Przez wiele dni pozostali nieuchwytni – zeszli do podziemi i nie podporządkowali się rozkazom Niemców. Przez cztery tygodnie Niemcy równali getto z ziemią, paląc dom po domu. Schwytanych bojowców i mieszkańców zabijali lub wywozili do obozów.
8 maja Anielewicz i kilkudziesięciu powstańców zostało otoczonych i popełniło samobójstwo. Nielicznym Żydom udało się wydostać kanałami z płonącego getta. 16 maja Niemcy na znak zwycięstwa wysadzili Wielką Synagogę przy ul. Tłomackie. Getto warszawskie przestało istnieć. Na jego terenie w gruzach pozostali już tylko nieliczni ukrywający się Żydzi. „Gruzowcy” zmagali się z brakiem wody i jedzenia. Ginęli z wycieńczenia i chorób, rozstrzeliwani przez Niemców. Niewielu udało się przejść na drugą stronę muru. Ostatni opuścili „cmentarzysko getta” w styczniu 1944 roku. (PAP)
wnk/ mhr/


PAP
19.04.2026 / 15:20