W poniedziałek w Sądzie Rejonowym w Turku rozpoczął się proces Artura Z. i Krzysztofa A. Mężczyźni oskarżeni są o wykorzystywanie seksualne nieletnich. Sędzia Beata Szumińska po odczytaniu aktu oskarżenia wyłączyła jawność dalszej części rozprawy.
Prok. Aleksandra Marańda z Prokuratury Rejonowej w Koninie oskarżyła Artura Z., byłego ordynatora w szpitalu w Koninie, o łącznie dziewięć przestępstw seksualnych wobec nieletnich: wielokrotne doprowadzenie ich do poddania się „innym czynnościom seksualnym”, inicjowanie kontaktów z nieletnimi przez komunikator internetowy w celu popełnienia przestępstw oraz posiadanie dziecięcej pornografii. Czyny, zdaniem śledczych, miały być popełnione w latach 2011-2013, 2018-2020 i 2022-2025 głównie w Turku (woj. wielkopolskie), ale również podczas wyjazdu sylwestrowego z jednym z poszkodowanych do Gdyni (woj. pomorskie) oraz w Zagórowie (woj. wielkopolskie).
Krzysztof A., były organista, oskarżony został o wielokrotne doprowadzenie małoletnich do „innych czynności seksualnych” w latach 2011-2013 w Turku.
Poszkodowanych w sprawie jest łącznie osiem osób. Dwie z nich są już pełnoletnie.
Szczegóły przestępstw nie zostały w poniedziałek ujawnione. Zarówno obrona, jak i oskarżyciele wnioskowali o wyłączenie jawności rozprawy. Sędzia Beata Szumińska przychyliła się do wniosku oskarżycieli, zezwalając na odczytanie w obecności mediów jedynie aktu oskarżenia i wyłączając jawność dalszej części rozprawy.
Prok. Aleksandra Marańda w rozmowie z dziennikarzami zaznaczyła, że nie będzie ujawniać szczegółów sprawy, by chronić pokrzywdzonych przed „podwójną wiktymizacją”.
Pełnomocnik dwóch pokrzywdzonych mec. Artur Nowak powiedział mediom, że jego klienci zdecydowali się na zgłoszenie sprawy, ponieważ widzieli na platformie społecznościowej kontakty jednego z oskarżonych z młodymi ludźmi; chcieli w ten sposób chronić potencjalne kolejne ofiary. Jak dodał, działanie „dało im dużą otuchę”, a obecnie nie są przestraszeni, ale raczej zdenerwowani, że przez tyle lat nic z tym nie zrobili.
Mec. Ewelina Maciejewska, reprezentująca kolejnego z pokrzywdzonych, powiedziała, że jej klient po zgłoszeniu się do prokuratury spotkał się z negatywnym zachowaniem środowiska kościelnego. – Gdzieś było sugerowane, żeby faktycznie nie występował w tej sprawie w charakterze pokrzywdzonego – poinformowała. Jak dodała, od momentu nagłośnienia sprawy nie może być już ministrantem. Zaapelowała do lokalnej społeczności, by „uszanowała dobro pokrzywdzonych”.
Obrońca Artura Z. mec. Maciej Lenart nie chciał komentować szczegółów sprawy ze względu na wyłączenie jawności rozprawy. Przekazał jedynie mediom, że jego klient nie przyznaje się do winy. Obrońca Krzysztofa A. odmówił komentarza.
48-latkom grozi od dwóch do dwunastu lat więzienia. Obaj mężczyźni od kwietnia ubiegłego roku są aresztowani. (PAP)
bsk/ mark/


PAP
20.04.2026 / 15:40