Wybierz kontynent

Akt oskarżenia wobec byłych szefów KNF – formalnie wycofany

Prokuratura formalnie wycofała akt oskarżenia wobec członków b. kierownictwa KNF o nadzór nad SKOK Wołomin. Sąd w poniedziałek nie umorzył tego wątku; oskarżenie zostało podtrzymane na razie przez czterech z 11 oskarżycieli posiłkowych.

Fot. Marcin Bielecki

W toczącym się od września 2023 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie procesie oskarżeni są m.in. byli szefowie i pracownicy Komisji Nadzoru Finansowego. Na ławie oskarżonych łącznie zasiada 11 osób, w tym właśnie 7 osób z ówczesnego kierownictwa KNF sprzed ponad dekady. Jest to m.in. ówczesny wiceszef KNF Wojciech Kwaśniak.

Na rozprawie przed miesiącem prokurator zwróciła się do tych siedmiorga oskarżonych o zgody na cofnięcie aktu oskarżenia w zakresie przedstawionych im zarzutów. Jak wówczas tłumaczyła PAP rzeczniczka Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak, „zachowanie prokuratora było konsekwencją wydania polecenia przez PG, który (...) polecił, aby prokurator oskarżający podczas rozprawy zwrócił się o takie pisemne oświadczenia, ponieważ taka zgoda jest niezbędna do podjęcia kolejnych działań przez prokuratora - mianowicie do cofnięcia aktu oskarżenia w zakresie dotyczącym tych osób”.

Podczas poniedziałkowej rozprawy sędzia Marzena Tomczyk-Zięba poinformowała, że wszystkich siedmioro członków byłego kierownictwa KNF wyraziło takie zgody i w ostatnich dniach sąd otrzymał oświadczenie prokuratury o wycofaniu aktu oskarżenia.

Nie oznacza to na razie końca procesu w tym wątku. Jeszcze w marcu prok. Adamiak tłumaczyła, że w sprawie występują również oskarżyciele posiłkowi i cofnięcie aktu oskarżenia przez prokuratora nie pozbawia tych osób prawa uczestnictwa w postępowaniu.

Dotychczas spośród 11 oskarżycieli posiłkowych oświadczenie o dalszym poparciu oskarżenia złożyło czterech. Sąd przekazał, że dla pozostałych nie upłynął jeszcze termin na złożenie takich oświadczeń.

Obrońcy byłego szefostwa KNF wnioskowali w poniedziałek o umorzenie sprawy ich klientów, wskazując m.in., że osoby mające status oskarżycieli posiłkowych – czyli byli członkowie wołomińskiej Kasy - nie zostały w tej sprawie „bezpośrednio pokrzywdzone” działaniami zarzuconymi szefom KNF.

Sąd nie uwzględnił jednak wniosku o umorzenie. – Od kilku lat już toczy się to postępowanie. Do tej pory osoby te (oskarżyciele posiłkowi - przyp. PAP) korzystały z tych uprawnień i stanowisko sądu się nie zmieniło – powiedziała sędzia Tomczyk-Zięba.

Taka sytuacja procesowa pociąga za sobą jednak określone konsekwencje. Obrońcy oskarżonych zwracali uwagę, że zgodnie z Kodeksem postępowania karnego „w sprawie, w której oskarżyciel publiczny nie bierze udziału, niestawiennictwo oskarżyciela posiłkowego i jego pełnomocnika na rozprawie głównej bez usprawiedliwienia uważa się za odstąpienie od oskarżenia”. Jak wskazywali oznacza to, że oskarżyciele - większość z nich na razie nie ma pełnomocnika - powinni uczestniczyć w każdej z kolejnych rozpraw.

- Z chwilą odstąpienia oskarżyciela z prokuratury przejmują oni role oskarżyciela publicznego i ich aktywny udział jest niezbędny. Nie mogą wybierać rozpraw, w których chcą brać udział, a w których nie chcą - potwierdziła obecna na sali rozpraw prok. Justyna Brzozowska z warszawskiej prokuratury regionalnej.

Tymczasem już na wtorek zaplanowana jest w tym procesie kontynuacja przesłuchania w charakterze świadka współtwórcy społecznych kas oszczędnościowo-kredytowych i wieloletniego szefa Krajowej Kasy, senatora PiS Grzegorza Biereckiego.

Sędzia Tomczyk-Zięba przyznała, że sytuacja powstała w tej sprawie po wycofaniu oskarżenia prokuratury wobec 7 z 11 oskarżonych jest precedensowa. Jak poinformowała, ewentualne decyzje co do liczby oskarżycieli, którzy pozostaną w sprawie oraz rozstrzygnięcia w kwestiach ich obowiązkowej obecności, zapadną dopiero na kolejnej z rozpraw - w połowie maja.

Postępowanie wobec byłego kierownictwa KNF - w tym przewodniczącego Komisji w latach 2011-2016 Andrzeja Jakubiaka oraz jego zastępcy Wojciecha Kwaśniaka - odbiło się szerokim echem przed kilkoma laty, w czasach rządów PiS. Jak wtedy informowała prokuratura, oskarżeni urzędnicy, nadzorując SKOK Wołomin w latach 2013-2014, mieli dopuścić się zaniedbań, które pozwoliły na kontynuowanie przestępczej działalności w tej kasie.

- Dbałem o to, aby zachowana była najwyższa staranność i profesjonalizm w działaniach wobec SKOK Wołomin. Jestem przekonany, że podczas tego procesu ja i moi współpracownicy zostaniemy oczyszczeni ze stawianych zarzutów – mówił na początku procesu Jakubiak.

Na początku tego roku warszawski sąd w tym procesie rozpoczął przesłuchania - w charakterze świadków - osób związanych z zarządem Kasy Krajowej SKOK w czasach funkcjonowania SKOK Wołomin. W połowie lutego swoje zeznania rozpoczął senator Bierecki.

W poniedziałek zeznania złożyła ówczesna pracownica KNF uczestnicząca w kontrolach w wołomińskim SKOK w roku 2013 i 2014, już po tym, gdy jesienią 2012 r. KNF przejął nadzór nad SKOK-ami. - Skala nieprawidłowości była dla mnie szokująca - zeznała świadek.

Zaznaczyła, że kontrola z 2013 r. była pierwszą po zmianie ustawy i objęciu tych instytucji nadzorem KNF. - Struktura dokumentacji kredytowej i pożyczkowej różniła się od tego, do czego byliśmy przyzwyczajeni podczas kontroli w bankach - oceniła. W kontekście tych kontroli mówiła m.in. o „wysokokwotowych kredytach udzielanych bez oceny zdolności i wiarygodności pożyczkowej” oraz o zabezpieczaniu wielu kredytów dla różnych osób na tych samych nieruchomościach.

W związku z tą sprawą - jeszcze na etapie śledztwa w grudniu 2018 r. - CBA zatrzymało kilkoro urzędników KNF, w tym Kwaśniaka. Zostali oni wówczas przewiezieni do Szczecina. W 2019 r. szczeciński sąd uznał jednak, że zatrzymanie to było bezzasadne i uchylił wszystkie środki zapobiegawcze stosowane wobec zatrzymanych. Sąd Apelacyjny w Warszawie zasądził później od Skarbu Państwa na rzecz Kwaśniaka 20 tys. zł jako zadośćuczynienie za niesłuszne zatrzymanie.

Temu postępowaniu poświęcono blisko 30 stron w opublikowanej w końcu kwietnia ub. r. drugiej części raportu z audytu spraw z lat 2016-2023, czyli z czasów rządów PiS. Sprawa ta otwierała rozdział zatytułowany: „Postępowania dotyczące inicjowania postępowań karnych dla osiągnięcia celów politycznych”.

Wprawdzie w tym raporcie zauważono, że – z uwagi na ówczesny etap postępowania i przepisy prawa – wycofanie „skargi publicznej nie znajduje procesowego ani merytorycznego uzasadnienia”, to jednocześnie sformułowano rekomendację dotyczącą zmiany prokuratora występującego w sprawie. Miesiąc później – pod koniec maja ub. r. – poinformowano, że funkcje oskarżycielskie w tym procesie przejął prokurator z Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Wcześniej oskarżający szczeciński prokurator został wyłączony ze sprawy.

Kwaśniak w 2014 r. padł ofiarą napaści, a dotkliwe pobicie wiceszefa KNF to jeden z najgłośniejszych wątków afery związanej ze SKOK Wołomin. W marcu ub. r. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wyrok skazujący w sprawie tej napaści, skazując prawomocnie zasiadającego w radzie nadzorczej wołomińskiego SKOK Piotra Polaszczyka – któremu prokuratura zarzuciła nakłanianie do pobicia wiceszefa KNF – na 8 lat więzienia. Obrona sformułowała kasację, którą Sąd Najwyższy oddalił na początku marca br. jako „oczywiście bezzasadną”.

Z kolei w końcu grudnia ub. r. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga wymierzył (nieprawomocnie) Polaszczykowi 14 lat więzienia w procesie dotyczącym „wyprania” około 350 mln zł. Obrona zapowiedziała już apelację.

Natomiast od początku grudnia ub. r. przed tym samym sądem okręgowym toczy się główny proces w sprawie afery SKOK Wołomin. Na ławie oskarżonych w tym głównym procesie zasiada ponad 60 osób, sam akt oskarżenia liczy 29 tomów, ponad 5,5 tys. stron.

Marcin Jabłoński (PAP)

mja/ sdd/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj