Finlandia, granicząca z Rosją na odcinku ponad 1300 km i mająca w związku z tym wyjątkowe doświadczenia oraz umiejętności obronne, to jeden z naszych najważniejszych partnerów - podkreślał marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty po spotkaniu z szefem fińskiego parlamentu Jussim Halla-aho.
Marszałek Sejmu i przewodniczący fińskiego jednoizbowego parlamentu - Eduskunty, spotkali się we wtorek w Warszawie.
Na wspólnej konferencji prasowej po spotkaniu Czarzasty podkreślił, że obecnie bezpieczeństwo Polski uzależnione jest od sytuacji w Ukrainie oraz „zmienności nastrojów naszego największego partnera - Stanów Zjednoczonych”. Marszałek zapewnił, że polski rząd, w tym premier Donald Tusk oraz wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski, robią wszystko, by wzmocnić bezpieczeństwo kraju, a on uważa, że „polski parlament powinien wspomóc wszystkie te działania zmierzające do zabezpieczenia interesów Polek i Polaków”.
Czarzasty podkreślił, że Finlandia ma wyjątkowe doświadczenia z uwagi na to, że dzieli z Rosją granicę o długości ok. 1340 km, ma umiejętności obronne czy system schronów, przeznaczony dla ponad 4 mln mieszkańców. - Powoduje to, że Finlandia jest dla nas jednym z najważniejszych partnerów - zaznaczył marszałek Sejmu.
- Zgodziliśmy się z panem przewodniczącym właściwie w 100 proc. co do siły naszych krajów, co do roli Unii Europejskiej, co do stosunku do Stanów Zjednoczonych, do NATO i co do tego, co trzeba w najbliższym czasie zrobić - powiedział Czarzasty.
Poinformował też, że zaprosił Halla-aho na konferencję pt. „Parlamentarny wymiar nowej europejskiej tożsamości bezpieczeństwa”, która ma odbyć się w maju 2027 r. - Będziemy chcieli zgromadzić wszystkich szefów parlamentów Unii Europejskiej oraz innych krajów zaproszonych - zadeklarował Czarzasty.
Przypomniał również, że jeszcze w tym roku w Polsce odbędzie się spotkanie szefów parlamentów Trójkąta Weimarskiego - tworzonego przez Polskę, Francję i Niemcy - oraz zapowiedział, że w najbliższym czasie uda się z wizytą na Słowację, by reaktywować współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry).
Przewodniczący Eduskunty podkreślił, że Polska jest jednym z sąsiadów w regionie Bałtyku i jednym z głównych partnerów w ramach współpracy gospodarczej i politycznej. - Cztery lata temu rosyjska inwazja w Ukrainie i wojna hybrydowa przeciwko Europie zbliżyły jeszcze bardziej Polskę i Finlandię oraz otworzyły nowe możliwości współpracy - powiedział.
Halla-aho wskazał, że Polskę i Finlandię łączą doświadczenia historyczne, położenie geograficzne, a także podejście do inwestowania w bezpieczeństwo. Zdaniem szefa fińskiego parlamentu, oba kraje spotykają się na swoich granicach z instrumentalnym traktowaniem migracji, która jest wykorzystywana przeciwko nim jako broń.
Zaznaczył, że rozmawiali z marszałkiem Czarzastym również o relacjach transatlantyckich, które - jak podkreślił - „oczywiście w tej chwili nas niepokoją i bardzo są dla nas ważne”.
- Przez kilka ostatnich lat utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że Europa jest zbyt zależna od zewnętrznych partnerów, jeżeli chodzi o dostawy surowców, energii. Brak samowystarczalności sprawia, że jesteśmy narażeni i wystawieni na łaskę innych. Europa musi wzmacniać swoją odporność i suwerenność w różnych sektorach i dlatego chcemy uczyć się od siebie i zacieśniać współpracę - oświadczył Halla-aho. Podkreślił, że Finlandia ma do zaoferowania m.in. know-how dotyczące produkcji energii bez wykorzystania paliw kopalnych.
Szef Eduskunty pytany, w jaki sposób kraje NATO powinny rozmawiać z prezydentem USA Donaldem Trumpem, ocenił, że dotychczas europejscy przywódcy próbowali „miękko” rozmawiać z Amerykanami, „nie chcieli prowokować negatywnych reakcji, robili wszystko co mogli, żeby Amerykanie byli po naszej stronie i interesowali się Europą oraz jej bezpieczeństwem”.
Takie podejście - stwierdził Halla-aho - nie do końca przynosi oczekiwane rezultaty, ale „nie wie, czy odwrotne podejście byłoby bardziej skuteczne w przypadku tej administracji”.
Czarzasty zgodził się z opinią Halla-aho. - Język rozmowy z Amerykanami powinien być delikatny, ale stanowczy. Język powinien być delikatny, ale rozmowa nie powinna być prowadzona na kolanach. Ja przynajmniej się jako polityk Lewicy na to nie zgadzam, zresztą widzę, że politykę przecież prowadzi podobną nasz rząd - powiedział. (PAP)
andr/ mok/


PAP
21.04.2026 / 14:00