Prezydent Karol Nawrocki chce doprowadzić do kolejnej wojny polsko-polskiej - ocenił w piątek wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, mówiąc o ewentualnym odtajnieniu aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Dodał, że nie widzi w tym nic mądrego.
W czwartek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz powiedział, że prezydent Karol Nawrocki przeszedł do formalno-prawnego etapu „bezpośrednio zmierzającego do odtajnienia i podania do publicznej wiadomości Aneksu do Raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych” przekazując dokument do zaopiniowania marszałkom Sejmu i Senatu. Wcześniej prezydent zadeklarował, że „jak nie będzie przeciwwskazań prawnych”, to upubliczni aneks.
Zapytany w piątek w Bydgoszczy o te zapowiedzi wicepremier Gawkowski ocenił, że prezydent „poszukuje wciąż nowych pól do konfliktu”. - Kłóci się z rządem (...), a teraz chce się pokłócić z Polakami, bo aneks do raportu o WSI po blisko 20 latach od ich rozwiązania, to tak naprawdę wprowadzenie chaosu, bałaganu, doprowadzenie to kolejnych pól niezgody, niebezpieczeństwa dla państwa. Podstawa zapewne do teorii spiskowych, które będą powstawały - powiedział.
Podkreślił, że po odtajnieniu pierwszej części raportu przygotowywanego przez Antoniego Macierewicza, do czego doszło w 2007 r., zdarzyło się wiele złego. - Warto przypomnieć, że gdy Macierewicz odtajniał raport, który tworzył, to był to raport pełen sprzeczności, półprawd, a później przegranych przez państwo procesów, bo okazało się, że tam były nieprawdy, fake newsy. Po prostu obrażano ludzi - mówił Gawkowski.
Jego zdaniem w 2007 r. „polskie służby specjalne zostały tak naprawdę osłabione przez informacje, które tam (odtajnionym raporcie) były, przez śmieszność państwa, które przez Macierewicza na nią zostało wystawione”.
- Jest blisko 20 tak od rozwiązania WSI. To czas, aby dokumenty przechodziły do archiwów i tam spoczywały, a nie były dziś kolejnym elementem gry politycznej. Prezydent Nawrocki, odtajniając aneks do raportu, (chce) doprowadzić do kolejnej wojny polsko-polskiej. Na pewno nie służy to bezpieczeństwu państwa. Służy to Nawrockiemu po to, aby móc się konfliktować z całym społeczeństwem. Nie widzę w tym nic mądrego a wiele głupiego - podsumował wicepremier.
Kwestia dotycząca aneksu do raportu WSI sięga 2007 roku. Wtedy to upubliczniony został raport tzw. komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza. Komisja ta zajmowała się badaniem działającej w latach 1991-2006 służby specjalnej, czyli Wojskowych Służb Informacyjnych, które w jesienią 2006 r. zostały zlikwidowane przez rząd PiS.
WSI zarzucano wiele nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z lat PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ, nielegalny handel bronią. W lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński upublicznił sygnowany przez szefa komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza raport z weryfikacji WSI. Na podstawie raportu wszczynano śledztwa ws. przestępstw WSI; większość umorzono.
W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że samo opublikowanie raportu w 2007 r. przez prezydenta Kaczyńskiego było legalne. Za sprzeczne z konstytucją TK uznał natomiast pozbawienie osób z raportu – przed jego publikacją – prawa do wysłuchania przez komisję weryfikacyjną WSI, dostępu do akt sprawy oraz odwołania do sądu od decyzji o umieszczeniu ich w raporcie. Za zbyt niejasny TK uznał też zwrot ustawy o umieszczeniu w raporcie osób, których „działania wykraczały poza obronność”.
Po tym ostatecznym wyroku TK prezydent Kaczyński nie opublikował gotowego aneksu do raportu. Mówił, że „zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami”. To stanowisko podtrzymał prezydent Bronisław Komorowski. Podobnie Andrzej Duda, który mówił, że „nie widzi powodów do jego ujawnienia”. Z kolei współpracownicy prezydenta Nawrockiego zapowiadali, że prezydent podejmie decyzje o ewentualnym odtajnieniu aneksu; na taką możliwość wskazywał np. rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz niedługo po objęciu przez Nawrockiego urzędu.
Tomasz Więcławski (PAP)
twi/ ugw/


PAP
24.04.2026 / 12:00