Twardo stoję po stronie służb, po stronie Straży Pożarnej, pogotowia ratunkowego i Policji, a słowa komentatorów, którzy usiłują zrobić na tym kapitał polityczny potępiam - podkreślił marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty odnosząc się do interwencji służb w domu matki prezydenta Karola Nawrockiego.
Czarzasty został zapytany na konferencji prasowej w Krakowie o wejście służb do domu rodziny prezydenta oraz o to, jak odbiera reakcję polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy domagają się odwołania szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego.
- Jako marszałek Sejmu twardo stoję po stronie służb, po stronie Straży Pożarnej, po stronie pogotowia, służb medycznych, po stronie Policji, bo tak trzeba się zachowywać - odpowiedział Czarzasty. - Ci ludzie dbają o nasze bezpieczeństwo - zauważył. - Również w sprawie tego mieszkania, które nie było, i słusznie, objęte nadzorem Służby Ochrony Państwa, bo to nie było mieszkanie pana prezydenta, tylko członka jego rodziny, wszystkie procedury zostały, moim zdaniem, wypełnione - zaznaczył Czarzasty.
Jak zauważył, minister Kierwiński złożył już w tej sprawie obszerne wyjaśnienia. - Sytuacja jest przykra. Sytuacją natychmiast zajął się rząd i odpowiednie służby. Odbyła się rozmowa prezydenta i premiera. W tej sprawie wydaje mi się wszystko zostało powiedziane. Słowa komentatorów, którzy usiłują zrobić na tym kapitał polityczny potępiam i uważam za niesmaczne - mówił marszałek Sejmu.
W sobotę wieczorem służby, po fałszywym alarmie, siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku, należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Późnym wieczorem w MSWiA odbyła się pilna narada służb pod przewodnictwem szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego; w niedzielę rano premier Donald Tusk zwołał odprawę z udziałem ministrów i przedstawicieli służb.
W poniedziałek politycy PiS rozpoczynając interwencję poselską w MSWiA ocenili, że szef resortu Marcin Kierwiński powinien podać się do dymisji, bo „nie panuje nad służbami i nie jest w stanie zapewnić Polakom bezpieczeństwa”.
O interwencji w rodzinnym domu prezydenta w Gdańsku poinformował w sobotę wieczorem rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Jak podał, „służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania”. Napisał też, że od kilkunastu dni służby są paraliżowane przez fałszywe zgłoszenia uderzające w dziennikarzy oraz osoby publiczne związane z prawicą. Dodał, że „przez kilkanaście dni rządzący nie potrafią odpowiednio zareagować”.
Państwowa Straż Pożarna podała, że w sobotę o godz. 19.30 do służb wpłynęły dwa zgłoszenia. Pierwsze „wskazujące na możliwość wystąpienia pożaru w mieszkaniu oraz zagrożenia życia osób znajdujących się wewnątrz”, drugie dotyczyło nagłego zatrzymania krążenia.
Poinformowano, że z uwagi na powagę przekazanych informacji oraz fakt, że próby skontaktowania się z osobami zgłaszającymi nie przynosiły rezultatu, na miejsce niezwłocznie zadysponowano siły i środki PSP. „Po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty” – podali strażacy.
18 maja MSWiA informowało, że między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi „czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia”. Policja podjęła działania m.in. w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika po zgłoszeniu dotyczącym rzekomego zagrożenia życia osoby nieletniej. Interwencja okazała się bezpodstawna; uznano ją za próbę wprowadzenia służb w błąd.
Po interwencji w mieszkaniu matki prezydenta część polityków PiS wezwała szefa MSWiA do dymisji. Zdarzenie określili jako atak na prezydenta.
W odpowiedzi premier Tusk stwierdził, że „nazywanie interwencji straży pożarnej, która zareagowała na informację o możliwym pożarze i zagrożeniu ludzkiego życia »brutalnym atakiem służb na prezydenta« to skrajny cynizm lub skrajna głupota”. Na początku niedzielnej odprawy szef rządu powiedział, że osoby odpowiedzialne za prowokacje związane z fałszywymi zgłoszeniami muszą być jak najszybciej zatrzymane. Wskazał też, że państwo musi reagować surowymi karami dla sprawców. (PAP)
ero/ juka/ par/


PAP
25.05.2026 / 14:00