Wybierz kontynent

Politycy KO: Miszalski nie zmobilizował swoich zwolenników

Politycy Koalicji Obywatelskiej, komentując wynik referendum w Krakowie, podkreślają, że Aleksander Miszalski za mało komunikował się z mieszkańcami i nie zmobilizował swoich zwolenników. - Do przedterminowych wyborów musimy przygotować szybką strategię dla Krakowa - mówi wiceszefowa KO Dorota Niedziela.

Fot. Art Service

W niedzielnym referendum z urzędu prezydenta Krakowa odwołany został Aleksander Miszalski (KO). Frekwencja wyniosła 29,99 proc. przy progu ważności 26,98 proc. Za odwołaniem Miszalskiego zagłosowało 171 581 osób (97,93 proc.), przeciwko – 3 631 (2,07 proc.). Wynik referendum oznacza przedterminowe wybory, które odbędą się w ciągu 90 dni.

Zdaniem wicemarszałek Sejmu, Doroty Niedzieli, jednej z wiceprzewodniczących KO, wynik referendum jest kwestią - z jednej strony - braku komunikacji prezydenta Miszalskiego, a z drugiej - bardzo mocnej pozycji jego głównego oponenta, Łukasza Gibały. - Pan Gibała postawił sobie za cel odwołać pana Miszalskiego i zmobilizował elektorat popierający odwołanie prezydenta. Bo na referendum poszli właściwie wszyscy ci, którzy byli za jego obaleniem, połączone siły pana Gibały, PiS-u i Konfederacji - powiedziała PAP Niedziela.

- W moim przekonaniu Miszalski za mało komunikował się z obywatelami i to spowodowało, że łatwiej było przekonać jego przeciwników do pójścia na referendum - dodała. Pytana o to, kto zostanie teraz kandydatem na prezydenta Krakowa, odparła, że na razie jest za wcześnie na podawanie potencjalnych nazwisk. - Mamy teraz 90 dni na przygotowanie i wdrożenie szybkiej strategii dotyczącej Krakowa – zaznaczyła Niedziela.

Poseł KO Piotr Lachowicz, który jest jednym z wiceprzewodniczących małopolskiej KO (szefem regionu jest Miszalski), zwrócił uwagę, że Miszalski rządził Krakowem od dwóch lat, „nie naruszył prawa, nie ma jakichś procesów karnych, nie zachował się w sposób niestosowny”. - Można się zastanawiać, czy 30 proc. mieszkańców powinno decydować o zakończeniu kadencji kogoś, kto dopiero został wybrany. To jest jak z meczem piłkarskim, który się rozgrywa i przed pierwszą połową zostaje przerwany. Czyli drużyna nie może pokazać, a w tym przypadku prezydent, jak naprawdę skończyłby tę kadencję - zaznaczył Lachowicz.

Pytany o to, kto zostanie wysunięty jako kandydat KO na prezydenta Krakowa, Lachowicz odparł, że sprawa jest świeża i z jakimikolwiek propozycjami należy poczekać kilka dni. - Na pewno się spotkamy (zarząd małopolskiej KO - przyp. PAP), omówimy temat, porozmawiamy z ustępującym prezydentem i zarazem szefem regionu - powiedział.

Inny polityk z Małopolski skwitował, że prezydentura Miszalskiego nie należała do dobrych, a na jej postrzeganie nawarstwiło się kilka niepopularnych decyzji, w tym przede wszystkim wprowadzenie strefy czystego transportu.

Zdaniem rozmówcy PAP, po przegranym referendum należałoby się zastanowić też nad zmianą przywództwa Miszalskiego w małopolskiej KO. - Przegrany człowiek osłabia naszą strukturę – uważa polityk.

Poseł KO Mariusz Witczak, pytany, czy przegrane dla Miszalskiego referendum to żółta kartka dla Koalicji Obywatelskiej i rządu, zaznaczył, że sprawa nie ma nic wspólnego z kondycją rządu ani kondycją tej kadencji parlamentu. - To jest specyfika krakowska. W wyborach w 2024 roku Miszalski wygrał z Gibałą w tak dużym mieście przewagą tylko 5 tys. głosów. Czyli krótko mówiąc: kredyt zaufania dostał na kredyt. W związku z tym mamy cały czas głęboki podział pomiędzy stronnikami Miszalskiego i Gibały - ocenił Witczak.

W jego ocenie Miszalski popełnił błąd, nie mobilizując swoich zwolenników. Teraz - wskazał Witczak - KO musi zaproponować takiego kandydata, który nie odda władzy PiS-owi i Konfederacji w Krakowie. Dodał, że jest za wcześnie, by mówić o nazwiskach. - Może warto pomyśleć o wspólnym kandydacie koalicji rządzącej - zasugerował.

Zgodnie z przepisami do czasu wyłonienia nowego prezydenta miastem będzie zarządzać osoba wskazana przez premiera. Wybory przedterminowe mają się one odbyć w ciągu 90 dni od dnia ogłoszenia wyników referendum.

Referendum było inicjatywą grupy obywateli, której twarzą stał się przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman. Do akcji referendalnej przyłączyli się politycy opozycji, a także środowisko radnego, byłego posła PO Łukasza Gibały – głównego rywala Miszalskiego w wyborach w 2024 r.

Przeciwnicy zarzucali prezydentowi m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podobają się im również sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania.(PAP)

kmz/ sdd/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj