Wybierz kontynent

Przydacz: ws. fałszywego alarmu w mieszkaniu rodziny prezydenta Kierwiński zasłoni się „jakimiś procedurami”

Jak szef MSWiA Marcin Kierwiński nie ma nic do powiedzenia, „będzie się zasłaniał jakimiś procedurami” - w ten sposób szef BPM Marcin Przydacz skomentował informacje, że to w kompetencjach ochrony prezydenta jest zgłoszenie do zabezpieczenia m.in. mieszkania matki prezydenta, w którym doszło do fałszywego alarmu.

Fot. Adam Warżawa

W nocy z soboty na niedzielę rzecznik MSWiA Karolina Gałecka poinformowała, że mieszkanie, którego dotyczyło sobotnie zgłoszenie, nie należy do prezydenta RP, lecz do członka jego rodziny. „W związku z tym adres ten nie jest objęty ochroną SOP" - napisała. Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek wyjaśnił później, że „prezydent nie zgłosił tego lokalu, jako lokalu, w którym przebywa, wykonuje swoje życiowe funkcje”. W związku z tym - jak wskazał - mieszkanie nie było objęte ochroną SOP-u.

W poniedziałek w rozmowie z Polsat News szef prezydenckiego BPM Marcin Przydacz - pytany, czy szef ochrony prezydenta, nie zgłaszając lokalu matki prezydenta, popełnił błąd - odparł, że „nie wie, czy (szef ochrony) zgłaszał, czy nie zgłaszał”. - Nie jest to moja kompetencja. Nie wiem, czy od tego jest szef ochrony - podkreślił.

Na uwagę dziennikarki, że procedury, o których mówią przedstawiciele MSWiA wskazują, iż zgłoszenie lokalu leży w kompetencjach szefa ochrony prezydenta, Przydacz stwierdził: „pan minister Kierwiński, jak nie ma nic do powiedzenia, będzie się zasłaniał jakimiś procedurami”.

- Mówię o szerokim temacie bezpieczeństwa państwa polskiego. Jeśli nie pan Kierwiński, to pan (minister koordynator służb specjalnych Tomasz) Siemoniak. (...) Mam wrażenie, że państwo za sprawą tej sytuacji pokazało swoją kartonowość, że jeśli nie jest w stanie zabezpieczyć przed tego typu sytuacją domu rodzinnego prezydenta, w którym mieszka jego starsza mama, to czy jest w stanie zabezpieczyć nas wszystkich przed atakami rosyjskimi, białoruskimi czy jakimikolwiek innymi? - mówił prezydencki minister.

Przydacz dodał, że główne zarzuty kieruje wobec Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i służb specjalnych, które - jego zdaniem - przede wszystkim „powinny zwalczać tego typu cyberprzestępczość”. Zaznaczył, że „nie chodzi o to, aby fizycznie ktoś stał pod drzwiami z pistoletem i pilnował” mieszkania, ale - jak sprecyzował - służby powinny reagować na zagrożenia.

- Jasnym jest, że mieszkanie mamy pana prezydenta, w której mieszka starsza kobieta, w jakimś sensie jest punktem zagrożenia dla państwa polskiego. Gdyby ktoś chciał je zdestabilizować, to na pewno może brać pod uwagę tego typu miejsce - ocenił.

W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła śledztwo w sprawie fałszywego zawiadomienia o pożarze i zagrożeniu życia w mieszkaniu należącym do matki prezydenta RP Karola Nawrockiego.

O interwencji w rodzinnym domu prezydenta w Gdańsku poinformował w sobotę wieczorem rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Jak podał, „służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania”. Napisał też, że od kilkunastu dni służby są paraliżowane przez fałszywe zgłoszenia dotyczące dziennikarzy oraz osób publicznych związanych z prawicą.

W sobotę późnym wieczorem w MSWiA odbyła się narada służb pod przewodnictwem szefa resortu Marcina Kierwińskiego, a w niedzielę rano premier Donald Tusk zwołał odprawę z udziałem ministrów i przedstawicieli służb. Szef rządu powiedział, że osoby odpowiedzialne za prowokacje związane z fałszywymi zgłoszeniami muszą zostać jak najszybciej zatrzymane. Z kolei politycy PiS zapowiadają, że w związku z tą sprawą klub złoży w Sejmie wniosek o wotum nieufności wobec Kierwińskiego. (PAP)

kl/ mro/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj