Sprawa fałszywego alarmu w mieszkaniu rodziny prezydenta jest badana. Nikt nie usłyszał w tej sprawie zarzutów – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Karolina Staros. Dodała, że przedstawione zarzuty dotyczą TV Republika i alarmu w domu Jarosława Kaczyńskiego.
Staros w środę podczas konferencji prasowej przed siedzibą prokuratury przypomniała, że dwie osoby zostały zatrzymane w związku z podejrzeniem udziału w grupie przestępczej zajmującej się wywoływaniem fałszywych alarmów. Jedna z nich usłyszała zarzut udziału, a druga kierowania grupą.
Podała, że to osoby młode – w wieku około 20 lat. Jedna z nich była wcześniej zatrzymana i aresztowana, ale wyszła na wolność. Są niekarane, a za czyny, które im zarzucono, grozi do 15 lat pozbawienia wolności.
Dodała, że jednemu z podejrzanych, zatrzymanemu 21 maja, zarzucono udział w grupie przestępczej i spowodowanie wywołania kilkunastu fałszywych alarmów – w tym kilku, które miały charakter kaskadowych zgłoszeń, czyli jednocześnie kilkudziesięciu zawiadomień o stanie zagrożenia w kilkudziesięciu podmiotach. Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów, jednakże złożył wyjaśnienia. Prokurator wystąpił do sądu o trzymiesięczny areszt, na co sąd się zgodził.
Drugi mężczyzna, który został zatrzymany 24 maja, jest podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, a także o udział w poszczególnych zdarzeniach.
– Podejrzany częściowo przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu, złożył wyjaśnienia. Prokurator skierował wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania i sąd dzisiaj ten wniosek uwzględnił – powiedziała.
Przekazała, że jeden z podejrzanych usłyszał zarzut dotyczący udziału w dwóch zdarzeniach. Jest też materiał dowodowy wskazujący na prawdopodobieństwo, że również drugi podejrzany mógł brać w tym udział.
– Ta kwestia będzie dalej badana – zaznaczyła rzeczniczka. Sprawdzany jest też udział innych osób w tych przestępczych działaniach – dodała.
Przekazała, że w tym postępowaniu badane są również zdarzenia z maja tego roku, w tym to dotyczące TV Republika. Z kolei fałszywy alarm dotyczący zawiadomienia o zdarzeniu w mieszkaniu rodziny prezydenta jest badany. Zaznaczyła, że za to zdarzenie na razie nikt nie usłyszał zarzutów. Podkreśliła, że zarzutami objęte są zdarzenia w siedzibie TV Republika oraz informacja o stanie zagrożenia w miejscu zamieszkania Jarosława Kaczyńskiego.
Majowe wydarzenia powiązano z wszczętym wcześniej – w grudniu 2025 r. śledztwem praskiej prokuratury okręgowej i CBZC – podała. W toku tamtego postępowania ustalano sposób działania i skład tej grupy. Rzeczniczka wyjaśniła, że za te historyczne już akcje z 2024 i 2025 r. zarzuty za udział w grupie i poszczególne zdarzenia usłyszały inne osoby.
– Ostatnie czynności pozwoliły na powiązanie aktywności innych osób, co do których informacje, a raczej nawet nie co do osób, tylko co do użycia urządzeń, dane telekomunikacyjne wskazywały na powiązania. Dlatego też po ujawnieniu tych informacji i po powiązaniu tych informacji i tych użytkowników z możliwością, ze zdarzeniami między innymi w Telewizji Republika, wtedy dołączono materiały i dlatego też to postępowanie, te zdarzenia są badane w tym postępowaniu – przekazała dziennikarzom.
Zaznaczyła, że tak jak inne wątki badane są ewentualne zagraniczne powiązania lub możliwość zlecenia działań z zewnątrz lub przestępcze czyny z własnej inicjatywy. Nie chciała powiedzieć, co wynika z wyjaśnień podejrzanych i skomentować ich i innych szczegółów wynikających ze śledztwa, bo może to wpłynąć na efektywność dalszych czynności. Podkreśliła, że śledztwo ma na celu również zbadanie motywacji tych osób.
Pytana przez PAP, zaznaczyła, że obecnie to Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadzi wszystkie postępowania związane z ostatnimi fałszywymi alarmami – przestępstwami polegającymi głównie na zawiadamianiu różnych publicznych i niepublicznych instytucji o zagrożeniach, które w rzeczywistości nie istniały. Oprócz tzw. alarmów kaskadowych badane są też inne formy przestępczych działań grupy – podała.
Przypomniała, że z ustaleń śledczych wynika, iż ta zorganizowana grupa przestępcza, której działalność była ukierunkowana głównie na wywoływanie fałszywych alarmów, zawiązała się w społeczności internetowej.
– Korzystała z komunikatorów internetowych, platform internetowych, stworzyła strukturę, hierarchię, która z jednej strony motywowała do tego, żeby piąć się w tej hierarchii, ale z drugiej strony też dawała możliwości kontrolowania, wykonywania poleceń kierownictwa – tłumaczyła prokurator. Uczestnicy grupy nie znali się osobiście.
Wyjaśniła, że trzecia osoba, o której była mowa w mediach, nie jest zatrzymana do śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga.
Podkreśliła „ścisłą i bardzo dobrą” współpracę z Centralnym Biurem Zwalczania Cyberprzestępczości policji, która nadal trwa. Zaznaczyła, że przez nagłaśnianie w mediach fałszywych alarmów w najbliższym czasie mogą pojawić się naśladowcy zatrzymanych osób, dlatego apelowała o zachowanie spokoju, dużej ostrożności w reakcjach na niesprawdzone informacje.
Prosiła też o zrozumienie pracy służb w takich sytuacjach i umożliwienie im wykonywania swoich działań.
Rzecznik prasowy policyjnego Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości komisarz Marcin Zagórski zaznaczył, że w tym śledztwie funkcjonariusze przeanalizowali ogromne ilości danych, które pozyskali w czasie przeszukań i swoich działań. Te dane z komputerów, telefonów czy innych nośników danych pozwoliły na dotarcie do osób, które podejrzane są o wywoływanie fałszywych alarmów.
Podał, że każdego dnia od kilku do kilkunastu zgłoszeń o zagrożeniu życia i zdrowia trafia do specjalnej komórki CBZC i w efekcie jej działania policjanci z lokalnej jednostki jadą na miejsce. Podkreślił, że w wielu sytuacjach bywa tak, że docierają w ostatniej chwili po to, żeby nieść pomoc i żeby uratować ludzkie życie. Przekazał, że komórka w Biurze przyjmuje też sygnały w takich sprawach przekazywane od współpracujących instytucji i fundacji.
– Zadaniem tej komórki jest bardzo pilne podejmowanie działań zmierzających do tego, żeby nieść pomoc, żeby ratować osoby, które są w kryzysie emocjonalnym i zawiadamiają przez sieć internetową o swoim położeniu i swojej trudnej sytuacji. Tutaj nie ma czasu na sprawdzanie, jakie jest podłoże takiego alarmu i czy mamy do czynienia z prawdziwym, czy z fałszywym. W każdej takiej sytuacji pilnie podejmujemy działania po to, żeby dotrzeć do tej osoby i udzielić jej pomocy – stwierdził.
Podkreślił, że będą reagować na każdy taki sygnał, ale jednocześnie „wszystkie osoby, które fałszywie zawiadamiają i które kierują służby w miejsce, gdzie tej pomocy nie trzeba, będziemy oczywiście doprowadzać przed wymiar sprawiedliwości”.
– To jest poważne przestępstwo zagrożone wysoką karą pozbawienia wolności – zaznaczył. (PAP)
ago/ joz/


PAP
27.05.2026 / 16:00