W procesie b. szefów KNF ws. nadzoru nad SKOK Wołomin przez ponad pięć godzin kontynuował zeznania współtwórca, wieloletni szef Kasy Krajowej SKOK, senator PiS Grzegorz Bierecki. To jednak nie koniec jego zeznań, oskarżeni zapowiedzieli już kolejne kilkadziesiąt pytań do świadka.
- Ten proces nie odbywa się w próżni, a wycofanie aktu oskarżenia to nie jest standardowe wydarzenie. To, że na sali wciąż zasiada prokurator, też nie jest standardowe - mówił Bierecki w czwartek przed sądem.
W kwietniu prokuratura formalnie wycofała akt oskarżenia wobec siedmiorga członków byłego kierownictwa KNF z lat 2011-2016 - w tym byłego zastępcy szefa KNF Wojciecha Kwaśniaka - w procesie odnoszącym się do kwestii niewłaściwego nadzoru nad SKOK Wołomin. Nie oznaczało jednak końca procesu w tym wątku, ponieważ w sprawie występują oskarżyciele posiłkowi, którzy nadal popierają oskarżenie opierające się na zarzucie „spóźnionej i opieszałej” reakcji KNF na nieprawidłowości w tym SKOK.
Ponadto proces łącznie dotyczy 11 osób - czterech spoza KNF w innym wątku sprawy. Wobec tej czwórki prokuratura nie wycofała oskarżenia i - jak wskazywano - to m.in. uzasadnia obecność prokurator podczas rozpraw.
Ponad miesiąc temu Sąd Okręgowy w Warszawie, przed którym toczy się proces - po wycofaniu aktu oskarżenia przez prokuraturę wobec członków kierownictwa KNF - zwrócił się do wszystkich osób mających status pokrzywdzonych z pouczeniem o możliwości przystąpienia do sprawy jako oskarżyciele. Jest to grupa ponad 200 osób. Pokrzywdzony w takiej sytuacji, po wycofaniu się prokuratury, ma 14 dni na ewentualne przystąpienie do sprawy jako oskarżyciel.
Jak poinformowała w czwartek sędzia Marzena Tomczyk-Zięba na ogłoszenie sądu odpowiedziało pięciu pokrzywdzonych. Oznacza to, że łącznie z dotychczasowymi osobami oskarżającymi pozostałymi w tej sprawie, w procesie występuje obecnie 12 oskarżycieli.
Czwartkowe przesłuchanie Biereckiego - współtwórcy społecznych kas oszczędnościowo-kredytowych - było już trzecim w tym roku. Poprzednie odbyły się na rozprawach w marcu i maju.
KNF przejął nadzór nad SKOK-ami jesienią 2012 r. Zarządca komisaryczny w SKOK Wołomin został wyznaczony jesienią 2014 r. - W przypadku SKOK Wołomin postępowanie KNF prowadzone było przewlekle i nieadekwatnie do sytuacji w tej Kasie, służyło do przedłużania, co doprowadziło do wielomilionowych strat - powtarzał w związku z tym kilkukrotnie senator Bierecki.
Kwaśniak zwrócił uwagę, że w 2024 r. KNF zakończyła postępowanie w sprawie zarządcy komisarycznego nad SKOK Stefczyka. Trwało ono ponad dekadę, w końcu zostało umorzone, zaś program naprawczy zaplanowano na kolejne lata. Media pisały o „rekordowym” czasie postępowania. - Czy trwające w tym przypadku 20 lat działania naprawcze zostały ocenione za przewlekłe? - pytał świadka b. wiceszef KNF.
- W tamtym postępowaniu trwały bardzo długie dyskusje nad zaakceptowaniem programu naprawczego, to było przyczyną tylu lat postępowania - odpowiedział Bierecki. Jak ocenił, Kasa Stefczyka obecnie spełnia wszystkie wymogi. - Mam nadzieję, że ten program wkrótce zostanie zakończony, natomiast w sytuacji SKOK Wołomin mieliśmy do czynienia z tolerowaniem złodziejstwa. Porównywanie obu tych Kas jest nieuprawnione - odpowiedział świadek.
Bierecki ocenił, że „w czasie, gdy oskarżeni pełnili funkcje w KNF dochodziło do nadużywania postępowań w celu ustanawiania zarządów komisarycznych, wywierania presji na Kasy i przymuszania do działań z perspektywy czasu niekorzystnych dla tych Kas”.
W odpowiedzi Kwaśniak wskazywał na pismo kolejnego szefa KNF Marka Chrzanowskiego z 2018 r. informujące, że w latach 2013-2018 do prokuratur trafiły 22 zawiadomienia wobec osób zarządzających SKOK-ami. Bierecki odpowiadał, że z tego samego pisma wynika, iż jeszcze do 2018 r. pięć tych spraw umorzono, nie wiadomo zaś jak zakończyły się pozostałe.
Oskarżeni już wcześniej wskazywali, że inna sytuacja była w podmiotach współpracujących z nadzorem i wykazujących straty, a inna w skomplikowanym postępowaniu KNF wobec SKOK Wołomin, gdzie nieprawidłowości nie były wykazywane w dokumentach. Argumentowali, że po przejęciu nadzoru przez KNF nad sektorem SKOK trzeba było „gasić pożary” i prowadzić wiele działań nadzorczych.
- Czy ma pan jeszcze dużo pytań do świadka? Tak uczciwie - zapytała Kwaśniaka po pięciu godzinach rozprawy sędzia. Kwaśniak odpowiedział, że „uczciwie, to jeszcze około 80 pytań”. Zapewne pytania będą mieli też jeszcze inni uczestnicy procesu.
Kolejny termin przesłuchania senatora Biereckiego wyznaczono w związku z tym na 20 października br. Możliwe, że odbędzie się ono w trybie zdalnym, świadek będzie w sądzie w Gdyni. Obrońcy oskarżonych wnioskują o osobiste stawiennictwo świadka w warszawskim sądzie. W procesie wyznaczony jest już także szereg innych terminów rozpraw przewidzianych na lipiec, sierpień i wrzesień.
Postępowaniu wobec byłego kierownictwa KNF poświęcono blisko 30 stron w opublikowanej przed rokiem drugiej części raportu z audytu spraw z lat 2016-2023, czyli z czasów rządów PiS. Sprawa ta otwierała rozdział zatytułowany: „Postępowania dotyczące inicjowania postępowań karnych dla osiągnięcia celów politycznych”.
Sprawa odbiła się szerokim echem właśnie w czasach rządów PiS. Jak wtedy informowała prokuratura, oskarżeni urzędnicy, nadzorując SKOK Wołomin w latach 2013-2014, mieli dopuścić się zaniedbań, które pozwoliły na kontynuowanie przestępczej działalności w tej kasie.
- Dbałem o to, aby zachowana była najwyższa staranność i profesjonalizm w działaniach wobec SKOK Wołomin. Jestem przekonany, że podczas tego procesu ja i moi współpracownicy zostaniemy oczyszczeni ze stawianych zarzutów – mówił na początku procesu ówczesny szef KNF Andrzej Jakubiak.
W związku z tą sprawą - jeszcze na etapie śledztwa w grudniu 2018 r. - CBA zatrzymało kilkoro urzędników KNF, w tym Kwaśniaka. Zostali oni wówczas przewiezieni do Szczecina. W 2019 r. szczeciński sąd uznał jednak, że zatrzymania te było bezzasadne i uchylił wszystkie środki zapobiegawcze stosowane wobec zatrzymanych. Sąd Apelacyjny w Warszawie zasądził później od Skarbu Państwa na rzecz Kwaśniaka 20 tys. zł jako zadośćuczynienie za niesłuszne zatrzymanie.
Ze SKOK Wołomin - jak ustalono w późniejszym żmudnym śledztwie - wyprowadzono trzy miliardy złotych. Natomiast Kwaśniak w 2014 r. padł ofiarą napaści, a dotkliwe pobicie wiceszefa KNF to jeden z najgłośniejszych wątków tej afery.
W marcu ub.r. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wyrok skazujący w sprawie tej napaści, skazując prawomocnie zasiadającego w radzie nadzorczej wołomińskiego SKOK Piotra Polaszczyka – któremu prokuratura zarzuciła nakłanianie do pobicia wiceszefa KNF – na 8 lat więzienia. Obrona sformułowała kasację, którą Sąd Najwyższy oddalił na początku marca br. jako „oczywiście bezzasadną”.
Niedawno przed warszawskim sądem rejonowym wznowiło się postępowanie wobec Krzysztofa A. ps. Twardy, oskarżonego jako bezpośredni sprawca napaści na Kwaśniaka. Mężczyzna został zatrzymany w Kirgistanie; niedawno trafił do Polski na skutek ekstradycji.
Z kolei w końcu grudnia ub.r. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga wymierzył (nieprawomocnie) Polaszczykowi 14 lat więzienia w procesie dotyczącym „wyprania” około 350 mln zł. Obrona zapowiedziała apelację.
Natomiast od początku grudnia ub.r. przed tym samym sądem okręgowym toczy się główny proces w sprawie afery SKOK Wołomin, wobec m.in. osób z kierownictwa tej Kasy. Na ławie oskarżonych w tym głównym procesie zasiada ponad 60 oskarżonych, sam akt oskarżenia liczy 29 tomów - ponad 5,5 tys. stron.
Marcin Jabłoński (PAP)
mja/ sdd/


PAP
18.06.2026 / 20:00