Politycy Konfederacji niejednoznacznie oceniają stowarzyszenie Ruch Biało-Czerwoni europosłanki Ewy Zajączkowskiej-Hernik. Według członka Nowej Nadziei Grzegorza Płaczka jest ono pewnego rodzaju konkurencją dla jego partii; z kolei wiceprezes Ruchu Narodowego Krzysztof Tuduj „przyjmuje ciepło” tę inicjatywę.
Stowarzyszenie Ruch Biało-Czerwoni, którego prezesem jest Zajączkowska-Hernik, zostało zarejestrowane 3 czerwca. O jego założeniu polityczka Konfederacji poinformowała we wpisie na X zapewniając, że chce stworzyć środowisko ludzi, „którym zależy na Polsce i na konkretnym działaniu dla dobra rodaków”, oraz że nowa inicjatywa ma pomagać ludziom „pozostawionym samym sobie”, a w szczególności tym, którzy „w trudnych sprawach są zdani na decyzje urzędów, instytucji i państwa”.
„Chcemy pomagać takim osobom, nagłaśniać ich problemy, wspierać ich w kontaktach z instytucjami oraz działać na rzecz sprawiedliwych i rozsądnych rozwiązań. Ruch Biało-Czerwoni ma być miejscem dla ludzi o różnych poglądach, których łączy jedno: troska o dobro Polski i jej obywateli” - napisała Zajączkowska-Hernik.
Politycy Konfederacji odnieśli się w rozmowie z PAP do nowego projektu europosłanki. Szef poselskiego klubu Konfederacji, członek Nowej Nadziei Sławomira Mentzena - Grzegorz Płaczek zaznaczył, że „Ruch Biało-Czerwoni” to prywatna inicjatywa Zajączkowskiej-Hernik, a nie organizacja składowa Konfederacji. - Ostatnio w polityce panuje moda na nowe stowarzyszenia - po tym, jak były premier Mateusz Morawiecki założył takie obok PiS - stwierdził.
Ocenił, że stowarzyszenie Zajączkowskiej-Hernik „jest pewnego rodzaju konkurencją dla Nowej Nadziei”. - Jednak życie toczy się dalej. My w naszym klubie chcemy być silni - dlatego działamy wspólnie w Konfederacji - powiedział Płaczek.
Pytany, czy przystąpienie do Ruchu Biało-Czerwoni uniemożliwia bycie członkiem Nowej Nadziei odpowiedział, że „każdy, kto działa politycznie w jakiejś organizacji, musi dostać zgodę władz partii na przystąpienie do Nowej Nadziei”. - Ciężko działać na rzecz dwóch wolnościowych organizacji czy podmiotów jednocześnie. Ta sfera jest niezwykle delikatna i trzeba o tym pamiętać - dodał.
Inaczej założenie stowarzyszenia przez europosłankę ocenia poseł Konfederacji, wiceprezes Ruchu Narodowego Krzysztof Tuduj, który powiedział PAP, że „przyjmuje ciepło” inicjatywę Ewy Zajączkowskiej-Hernik. Zaznaczył, że dla niektórych osób, które nie chcą należeć do partii politycznej, praca w ramach stowarzyszenia może być - jak stwierdził - „miejscem do służby Polsce”.
- Nie postrzegam tego jako konkurencji z prostej przyczyny, że rozróżniam partię od stowarzyszeń, w odróżnieniu od środowiska PiS-owskiego, które jest przesiąknięte atmosferą nieufności - ocenił, odpowiadając na pytanie, czy traktuje Ruch Biało-Czerwoni jako konkurencję dla Ruchu Narodowego bądź Nowej Nadziei, czyli partii współtworzących Konfederację. - Mało tego, spodziewam się, że wśród posłów Konfederacji mogą się pojawić jeszcze kolejne inicjatywy zawiązywania stowarzyszeń dających przestrzeń do realizacji wybranych celów, oczywiście zgodnych z postulatami Konfederacji dla wzmocnienia Polski - dodał Tuduj.
Podkreślił, że można łączyć członkostwo w Ruchu Narodowym z członkostwem w tym stowarzyszeniu. - Spodziewam się po licznie zgłaszających się do współpracy sympatykach Ewy, że niektórzy z nich po jakimś czasie aktywności, po zdobyciu nowych kompetencji, będą chcieli wstąpić w szeregi Konfederacji przez przystąpienie formalne do środowiska narodowego czy wolnościowego - ocenił.
11 czerwca działaczka Nowej Nadziei Dorota Spalony poinformowała we wpisie na swoim profilu na Facebooku, że została „wyrzucona” z partii. Napisała, że dowiedziała się od sekretarza partii, kandydata Konfederacji na prezydenta Krakowa Bartosza Bocheńczaka, że - jak napisała - „według interpretacji statutu sama wykluczyła się z partii, ponieważ przystąpiła do stowarzyszenia Ewy Zajączkowskiej-Hernik”. „Usłyszałam, że w Nowej Nadziei uznano, iż stowarzyszenie Ewy ma cele sprzeczne z ideami partii. Na tym rozmowa praktycznie się zakończyła, ponieważ w połowie mojego zdania połączenie zostało rozłączone” - przekazała Spalony. Dodała we wpisie, że „od pewnego czasu widać też, że piętnowanie osób współpracujących lub sympatyzujących z Ewą Zajączkowską-Hernik nabiera rozpędu”.
W rozmowie z portalem Onet Bartosz Bocheńczak przekazał, że członkowie partii, którzy dołączają do stowarzyszenia Ewy Zajączkowskiej-Hernik nie są „wyrzucani” z partii, tylko sami wykluczają się z niej na mocy statutu. Jeden z punktów statutu Nowej Nadziei mówi, że członek partii traci członkostwo wskutek m.in. „samowolnego przystąpienia do innej partii politycznej lub do organizacji, której cele, metody działania i interesy są sprzeczne z celami, metodami działania i interesem Partii”. Zgodnie z informacją widniejącą w Krajowym Rejestrze Sądowym, do celów stowarzyszenia Ruch Biało-Czerwoni należy m.in. „promocja kultury, tradycji i historii narodowej”, „promocja przedsiębiorczości” czy „kształtowanie postaw patriotycznych obywateli Polski”.
W skład komisji rewizyjnej stowarzyszenia Ruch Biało-Czerwoni - pozą Dorotą Spalony - wszedł także m.in. skarbnik Ruchu Narodowego Marek Szewczyk. Polityk pytany przez PAP o powody swojej decyzji powiedział, że jest osobą „szeroko zaangażowaną społecznie”, m.in. w ramach stowarzyszenia Marsz Niepodległości, dlatego też „przyjął z zaciekawieniem nową inicjatywę Ewy Zajączkowskiej-Hernik”. - Z Ewą znamy się kilkanaście lat, z resztą byłem jedną z osób, która namawiała ją, żeby dołączyła do Konfederacji. Jestem sam zainteresowany, jak ta inicjatywa się będzie rozwijać i stwierdziłem, że warto również wziąć w niej udział - powiedział.
Przekazał, że jego decyzja o dołączeniu do Ruchu Biało-Czerwoni nie spotkała się z żadną negatywną reakcją w Ruchu Narodowym. - To, że w Ruchu Narodowym działamy w jakichś różnych stowarzyszeniach, nie jest rzeczą dziwną. Nie jesteśmy PiS-em, żeby dopatrywać się jakiegoś budowania wewnętrznej konkurencji politycznej. To stowarzyszenie w ogóle nie ma mieć takiego charakteru - zaznaczył Szewczyk.
Podkreślił, że dołączenie do stowarzyszenia w żaden sposób nie wpłynie na jego zaangażowanie w działalność w ramach Ruchu Narodowego i Konfederacji. Pytany, jak ocenia decyzję władz Nowej Nadziei dotyczącą Doroty Spalony stwierdził, że „z szacunku do koalicjanta” nie chce komentować ich wewnętrznych spraw kadrowych. - Chwalę sobie współpracę z Nową Nadzieją; w ramach Konfederacji możemy osiągać wielkie sukcesy dla Polski i Polaków - dodał.
Pod koniec marca Zajączkowska-Hernik poinformowała o dołączeniu do europarlamentarnej grupy Patrioci dla Europy. Tym samym polityczka opuściła grupę Europy Suwerennych Narodów, do której należą europosłowie współtworzącej Konfederację Nowej Nadziei - Marcin Sypniewski i Stanisław Tyszka - i weszła w szeregi ugrupowania w PE tworzonego przez m.in. Annę Bryłkę i Tomasza Buczka, którzy są działaczami drugiej składowej Konfederacji, czyli Ruchu Narodowego. Na wpis Zajączkowskiej-Hernik odpowiedział lider Konfederacji, prezes Nowej Nadziei Sławomir Mentzen, który podziękował europosłance „za ponad 2 lata współpracy i kilka wspólnych kampanii wyborczych”. „Życzę ci powodzenia u naszych przyjaciół Narodowców. Dalej działamy razem w Konfederacji dla dobra Polski!” - napisał Mentzen. Europosłanka przekazała wówczas w rozmowie z PAP, że „nie złożyła rezygnacji z członkostwa w Nowej Nadziei, nie zamierza rezygnować i nie została poinformowana o wykluczeniu z partii”.
W rozmowie z Onetem rzecznik Konfederacji Wojciech Machulski stwierdził, że Zajączkowska-Hernik sama wykluczyła się z Nowej Nadziei, ponieważ nie skonsultowała przejścia do innej grupy w PE. Komentując sprawę w Kanale Zero europosłanka powiedziała, że „narracja o tym, że dokonała samowykreślenia (...) jest nieprawdziwa”. - Prawnicy, którzy analizowali statut Nowej Nadziei czy przepisy dot. partii politycznych mówią wprost, że nie ma takiej formuły jak samowykreślenie, więc doprecyzujmy - ja zostałam wykreślona z listy członków partii Nowa Nadzieja - podkreśliła Zajączkowska-Hernik.
Stwierdziła także, że chociaż oficjalnie nie jest działaczką Ruchu Narodowego, tak współpraca z jej działaczami układa się bardzo dobrze, a jej lider Krzysztof Bosak „wyrasta na lidera prawicy” i będzie jej „bardzo przyjemnie współpracować z nim w przyszłości”.
Iwo Prusiński (PAP)
iwo/ mro/


PAP
20.06.2026 / 12:00