Wybierz kontynent

Kolumbia: w wyborach prezydenckich lewicowy senator zmierzy się z popieranym przez Trumpa kandydatem prawicy

W drugiej turze wyborów prezydenckich w Kolumbii senator Ivan Cepeda, protegowany obecnego, lewicowego szefa państwa Gustavo Petro, zmierzy się w niedzielę z popieranym przez prezydenta USA Donalda Trumpa prawicowym biznesmenem i prawnikiem Abelardo de la Espriellą.

Fot. Elvis González

Od wyniku głosowania będzie zależało, czy władzę w trzecim kraju Ameryki Łacińskiej pod względem liczby ludności utrzyma lewicowa koalicja, czy też dołączy on do rosnącej grupy państw regionu, w których rządy sprawuje prawica sympatyzująca z Trumpem.

Jednym z głównych tematów w kampanii wyborczej była pogarszająca się sytuacja bezpieczeństwa i narastająca fala przemocy przypisywanej rebelianckim grupom wywodzącym się z rozbrojonych w 2016 roku Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC).

Cepeda, z wykształcenia filozof, jest synem lewicowego senatora, zamordowanego w 1994 roku przez byłych wojskowych związanych z organizacją paramilitarną. Zapowiada kontynuację, choć ze zmianami, prowadzonej przez obecnego prezydenta polityki „totalnego pokoju”, która kładzie nacisk na próby negocjacji i przekonania zbrojnych grup do złożenia broni. Zdaniem krytyków strategia ta okazała się całkowicie nieskuteczna; według zwolenników zapobiegła większemu rozlewowi krwi.

De la Espriella, prawnik, biznesmen i polityczny outsider, posługuje się pseudonimem „Tygrys” i kieruje ruchem o nazwie Obrońcy Ojczyzny. Na wiecach przemawia z kuloodpornej klatki, często ubrany w koszulkę piłkarskiej reprezentacji Kolumbii, co lewica krytykuje jako jej upolitycznianie. Obiecuje twardą rozprawę z przestępczością, zerwanie negocjacji z rebeliantami, siłowe odzyskanie kontroli nad zajmowanymi przez nich terenami oraz budowę 10 olbrzymich więzień.

W pierwszej turze wyborów 31 maja de la Espriella z 44 proc. głosów wyprzedził Cepedę, który zdobył ich niecałe 41 proc. Sondaże przed drugą turą nie są jednoznaczne, ale większość badań cytowanych przez media w czerwcu wskazuje na przewagę prawicowego kandydata.

Zwycięstwo de la Esprielli oznaczałoby polityczny zwrot w prawo w kolejnym państwie Ameryki Łacińskiej. Kolumbia, największy producent kokainy na świecie, dołączyłaby do rosnącego grona krajów rządzonych przez prawicowych lub skrajnie prawicowych sojuszników Trumpa, takich jak prezydent Argentyny Javier Milei, prezydent Chile Jose Antonio Kast czy prezydent Salwadoru Nayib Bukele.

Kampania wyborcza obfitowała w przypadki przemocy politycznej. W ubiegłym roku na wiecu politycznym zastrzelono senatora Miguela Uribego, który zamierzał kandydować na prezydenta. Według prokuratury zabójstwo zleciła frakcja rebeliancka wywodząca się z FARC. W maju br. dwóch członków sztabu wyborczego de la Esprielli zostało zamordowanych, a stronnicy Cepedy informowali o próbie uprowadzenia koordynatora jego kampanii. (PAP)

wia/ sp/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj