Europejskie działania negocjacyjne w sprawie Ukrainy będą zawsze ściśle koordynowane z polskim rządem - zapewnił rzecznik niemieckiego rządu Stefan Kornelius, odpowiadając na wywiad szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Rzecznik rządu Niemiec zaznaczył - jak przekazała agencja dpa - że „nie jest to odpowiedni moment na dyskusję o formatach ani o udziale”. Kornelius podkreślił, że w tej chwili nie toczą się żadne negocjacje, a Rosja nie zadeklarowała chęci rozmów. „Niemcy nie mają również wiodącej pozycji w decydowaniu, kto prowadzi negocjacje” – dodał.
Minister Sikorski, zapytany o przewodnictwo Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji w negocjacjach dotyczących Ukrainy, stwierdził w opublikowanej w sobotę na portalu „FAZ” rozmowie, że „między Morzem Czarnym, Bałtyckim i Adriatyckim w UE żyje 120 mln ludzi, a łącznie ze Skandynawią to 150 mln ludzi, którzy są o wiele bardziej bezpośrednio zagrożeni rosyjską agresją niż Niemcy”.
„Nie można ignorować jednej trzeciej UE. Francusko-niemiecki silnik jest zbyt mały, aby napędzać tak duży pojazd, jakim stała się UE” - dodał.
Szef polskiej dyplomacji ocenił, że „musimy albo działać za pośrednictwem instytucji ustanowionych w traktatach UE, takich jak Rada Europejska, albo za pośrednictwem koalicji chętnych do reprezentowania kontynentu w negocjacjach”. Zaznaczył również, że Warszawa domaga się swojego miejsca przy negocjacyjnym stole, ponieważ Polska jest zarówno sąsiadem Rosji, jak i Ukrainy, oraz ponosi ryzyko wojny.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zaprosił szefów państw i rządów Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Polski na tzw. spotkanie E5 w Berlinie w przyszłym tygodniu. Omówione mają tam zostać wyniki szczytu G7 i Rady Europejskiej w bieżącym tygodniu, a także przygotowania do szczytu NATO w Ankarze. (PAP)
jbw/ sp/ mmu/


PAP
21.06.2026 / 12:00