Wybierz kontynent

Trump: Kuba w końcu idzie w naszą stronę

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w środę, że Waszyngton „nie pozwoli" Chinom na przejęcie kontroli nad Kanałem Panamskim, a Kuba „po wielu dekadach idzie w naszą stronę". Trump wypowiadał się podczas Inauguracji Biblioteki Pezydenckiej Theodore'a Roosevelta w Medorze, w Dakocie Północnej.

Fot. AARON SCHWARTZ / POOL

Prezydent występował w amfiteatrze Burning Hills w Medorze - osadzie liczącej 120 mieszkańców, położonej w Badlands, gdzie młody Theodore Roosevelt prowadził w latach 80. XIX w. ranczo i formował swoje poglądy na kwestie ochrony przyrody.

Trump przybył do Dakoty Północnej nowym samolotem Air Force One, przekazanym USA jako dar przez Katar. Zwiedził otwierany oficjalnie 4 lipca kompleks biblioteczny wart 450 mln dolarów, przekazał w darze Medal Honoru Kongresu, jaki Roosevelt otrzymał za działania w wojnie hiszpańsko-amerykańskiej w 1898 r., i zapowiedział dodatkowe wsparcie placówki w wysokości 750 tys. dol.

W przemówieniu Trump nazwał Roosevelta „człowiekiem, którego od dawna podziwia", wymieniając budowę Kanału Panamskiego jako jedno z jego największych osiągnięć.

- A teraz Chiny próbują przejąć Kanał Panamski i nie pozwolimy na to - powiedział prezydent.

Trump, który od początku drugiej kadencji zapowiada odzyskanie amerykańskiej kontroli nad kanałem, dopuszczając wcześniej użycie środków wojskowych, opowiedział zgromadzonym, że w bibliotece „rozmawiał” z hologramem Roosevelta wygenerowanym przez sztuczną inteligencję. Miał go zapytać, czy budowę kanału uważa za swoje największe osiągnięcie i „jak się czuje z faktem, że Demokraci oddali kanał Panamie za jednego dolara”, nawiązując do decyzji Jimmy'ego Cartera.

Odwołując się do udziału Roosevelta w wojnie hiszpańsko-amerykańskiej, która dała Kubie niepodległość, Trump oświadczył, że „po wielu, wielu dekadach Kuba idzie w naszą stronę”. To nawiązanie do zwiększającej się presji na Hawanę, w tym poprzez blokadę paliwową wyspy.

Prezydent poświęcił znaczną część wystąpienia wtorkowemu orzeczeniu Sądu Najwyższego USA, który większością 6 do 3 głosów utrzymał w mocy konstytucyjną gwarancję prawa ziemi (ius soli) i unieważnił dekret Trumpa ograniczający dostęp do obywatelstwa z tytułu urodzenia w USA. Trump przyrzekł, że „zajmie się” tą sprawą.

Departament Sprawiedliwości polecił we wtorek prokuratorom priorytetowe traktowanie spraw dotyczących tzw. turystyki porodowej, czyli obchodzenia amerykańskiego prawa migracyjnego poprzez przyjazd do USA w celu urodzenia dziecka.

Środowa uroczystość miała związek z nadchodzącymi obchodami 250. rocznicy przyjęcia Deklaracji Niepodległości. Trump żartował, że podczas centralnych uroczystości w Waszyngtonie - które oprócz pokazów fajerwerków będą obejmować także wiec Trumpa - będzie przemawiał długo mimo zapowiadanych ponad 40 stopniowych upałów.

- 4 lipca będzie mniej więcej 107 stopni (Fahrenheita, ok. 42 stopni Celsjusza - PAP), a ja pójdę i wygłoszę naprawdę długą mowę, żeby pokazać, że mogę wszystko - powiedział Trump.

W piątek Trump ma udać się do Dakoty Południowej na obchody Święta Niepodległości pod górą Rushmore w której wykute są podobizny czterech prezydentów, po czym wróci do Waszyngtonu.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ jm/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj