Wybierz kontynent

Poczobut: droga ofiar Obławy Augustowskiej prowadziła przez wieś Kalety

Działacz mniejszości polskiej na Białorusi Andrzej Poczobut, który uczestniczył w niedzielę w obchodach 81. rocznicy Obławy Augustowskiej powiedział, że według jego wiedzy droga ofiar prowadziła przez wieś Kalety na Białorusi. Podobne podejrzenia mają polscy historycy.

Fot. Radek Pietruszka

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, który pod koniec kwietnia br., po ponad pięciu latach, został zwolniony z białoruskiego więzienia uczestniczył w niedzielę w upamiętnieniu ofiar Obławy Augustowskiej w siedzibie Instytutu Pileckiego w Augustowie (Podlaskie).

Poczobut złożył kwiaty pod pomnikiem ofiar, obejrzał wystawę poświęconą tej zbrodni a także wziął udział w publicznym odczytywaniu nazwisk ofiar pod nazwą „Przywróćmy im twarze i imiona”.

Mówił, że Obława Augustowska to jest coś co dotknęło także ludzi z północno-zachodniej części Grodzieńszczyzny.

- Osiem lat temu nagrywałem relacje ostatnich świadków tej tragedii. Prześledziłem ich ostatnią drogę, która prowadziła przez wieś Kalety (obecnie Białoruś). Tam wtedy była i teraz pewnie jest stodoła, w której spędzili swoją ostatnią noc, jak się okazało. A z rana pod konwojem wyruszyli w kierunku wsi Giby i tam ich ślady się urywają. Nie wiemy co się dalej stało. Możemy się tylko domyślać - powiedział Poczobut.

Podkreślił, że Białoruś i Rosja nie współpracują z Polską w tej kwestii, nadal zatajając informacje, które dotyczą ofiar obławy.

- Co możemy zrobić w takiej sytuacji? Możemy pamiętać. Musimy pamiętać. Pamięć buduje tożsamość. Jeżeli my nie będziemy pamiętać o nich, to kto później będzie pamiętał o nas? Dlatego pamiętajmy - zaapelował Poczobut.

Obława - co podkreślają historycy - jest największą niewyjaśnioną do końca zbrodnią dokonaną na Polakach po II wojnie światowej. Jest też nazywana „Małym Katyniem”.

Białostocki oddział IPN od lat prowadzi śledztwo w tej sprawie. Dotyczy ono zbrodni komunistycznej przeciwko ludzkości. Przyjęto w nim, że w lipcu 1945 r., w nieustalonym dotychczas miejscu, zginęło około 600 osób - działaczy podziemia niepodległościowego - zatrzymanych w powiatach augustowskim, suwalskim i sokólskim. Zatrzymali ich żołnierze sowieckiego Kontrwywiadu Wojskowego Smiersz III Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej przy współudziale funkcjonariuszy polskich organów Bezpieczeństwa Publicznego, MO oraz żołnierzy I Armii Wojska Polskiego. Obława zaczęła się 12 lipca 1945 r.

- Ofiary obławy nie wołają o zemstę, wołają o pamięć, a my jesteśmy zobowiązani o ich uhonorowanie i o udostępnianie wiedzy o tej zbrodni - powiedział w Augustowie członek zarządu województwa podlaskiego Bogdan Dyjuk.

Dlatego w ubiegłym roku w siedzibie Instytutu Pileckiego w Augustowie powstał Dom Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej.

Dom powstał w tzw. Domu Turka w Augustowie. Jest to zabytkowa kamienica, gdzie od początku 1940 r. do czerwca 1941 roku znajdowała się siedzibą NKWD i NKGB. W latach 1945-56 w budynku mieściło się UB. Byli tam katowani m.in. żołnierze wyklęci, którzy później zginęli w obławie.

12 lipca jest ustanowionym przez Sejm Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. Dlatego zarówno w Gibach, gdzie jest symboliczny grób osób zaginionych oraz w Augustowie organizowane są uroczyste obchody.

Wciąż nie wiadomo, gdzie są groby ofiar. Biegli z zakresu kartografii, którzy analizowali powojenne zdjęcia lotnicze, wskazali ponad 60 miejsc na Białorusi - większość w okolicach miejscowości Kalety - które mogą być jamami grobowymi. Białoruś odmówiła pomocy prawnej w tej sprawie. Prace sondażowe we wskazanych miejscach po polskiej stronie granicy nie przyniosły jednoznacznego rezultatu. Znaleziono pojedyncze szczątki ludzkie, ale nie wiadomo, czy mają związek z obławą.(PAP)

bur/ drag/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj