Polscy strażacy, którzy w sobotę wylecieli do Hiszpanii, aby wspomóc tamtejsze służby w walce z pożarami lasów rozpoczęli działania w pobliżu miejscowości Avila – przekazał PAP zastępca dowódcy pierwszej zmiany kpt. Łukasz Czemarmazowicz. Tworzą tam m.in. pasy oddzielenia, by ograniczyć rozprzestrzenianie się ognia.
W operacji gaszenia pożarów w Hiszpanii weźmie udział łącznie 105 strażaków z Państwowej Straży Pożarnej. Przez cały sierpień pełnić będą służbę w trzech następujących po sobie 35-osobowych zmianach w regionie Kastylia-La Mancha, w dwóch różnych miejscach oddalonych od siebie o około 180 km - w stolicy regionu Toledo i miejscowości Cuenca.
W sobotę dotarła tam pierwsza 35-osobowa grupa polskich strażaków, która została zakwaterowana w Szkole Ochrony Ludności i Obywateli w Toledo. W niedzielę polscy strażacy ruszyli do działań w pobliżu położonej ok. 100 km od Madrytu miejscowości Avila.
- Cały dzień dzisiaj pracujemy tworząc pasy oddzielenia, by ograniczyć rozprzestrzenianie się pożaru, niwelujemy ściółkę, wycinamy drzewa, które mogłyby utrudnić gaszenie. Początkowo pracowaliśmy na jednym skrzydle pożaru, teraz jesteśmy na drugim, gdzie prowadzimy działania razem ze strażakami hiszpańskimi - powiedział kpt. Łukasz Czemarmazowicz.
Pytany o specyfikę tamtejszych pożarów zaznaczył, że jest ona zupełnie inna niż pożarów, do których dochodzi w Polsce. - Tutejsze lasy są zupełnie inne, ściółka jest bardzo płytka, a jej grubość ma zaledwie kilka centymetrów. To taki bardzo wyschnięty materiał roślinny, który teraz, przy tych falach upałów jest wyschnięty na wióry i pali się dosłownie w sekundę - podkreślił.
Dodał, że właśnie dlatego pożary w tamtym rejonie rozprzestrzeniają się bardzo łatwo i na bardzo duże obszary. - Region, do którego zostaliśmy skierowani - Kastylia-La Mancha - jest wielkości około jednej czwartej powierzchni Polski. Ten największy pożar, który jest w okolicy osiągnął 50 tys. ha co jest w ogóle nieporównywalne do polskiej skali, gdzie nasze ostatnie duże pożary miały ok. tysiąca hektarów. Inna roślinność, inna dynamika, rozwój pożaru napędzany wiatrem, który wzmaga się, szczególnie popołudniami - zaznaczył.
Czemarmazowicz zauważył, że w niedzielę rano wiatr był niewielki, jednak w miarę upływu dnia porywy wiatru się wzmagają, co - jak ocenił - najprawdopodobniej będzie przyczyniało się do dalszego rozprzestrzeniania się pożaru.
Dodał, że najprawdopodobniej część strażaków pojedzie do miejscowości Cuenca, gdzie została przygotowana druga baza dla polskiego zespołu.
W strukturach Państwowej Straży Pożarnej funkcjonuje siedem modułów GFFF: Poznań, Lublin, Wrocław, Białystok, Olsztyn, Łódź i Rzeszów. Są to zespoły przeznaczone do gaszenia pożarów lasów z ziemi, przede wszystkim przy użyciu narzędzi ręcznych. Mogą działać w trudnym terenie, również tam, gdzie dojazd ciężkich samochodów gaśniczych jest niemożliwy.
Polska dysponuje również sześcioma modułami GFFFV – w Poznaniu, Szczecinie, Krakowie, Wrocławiu, Białymstoku i Olsztynie. Są to rozbudowane zespoły przeznaczone do gaszenia wielkopowierzchniowych pożarów lasów przy użyciu pojazdów.
Moduły GFFFV uczestniczyły m.in. w gaszeniu pożarów w Szwecji w 2018 r., Grecji w 2021 r. i w 2023 r. oraz Francji w 2022 r.
Podczas misji we Francji Polska wysłała 146 strażaków i 49 pojazdów. W lipcu 2023 r. do Grecji wyruszyło 149 strażaków i 49 pojazdów. Polacy przez dwa tygodnie prowadzili działania związane z gaszeniem pożarów lasów.
Od grudnia 2023 r. strażacy nie wyjeżdżali do działań za granicą. (PAP)
mchom/ par/


PAP
02.08.2026 / 19:00