Ministerstwo spraw zagranicznych Peru poinformowało, że do sił zbrojnych Rosji zaciągnęło się dotąd 459 Peruwiańczyków. Według danych resortu 11 z nich zginęło, 114 uznano za zaginionych, a trzech zostało pojmanych przez ukraińską armię.
Nowe dane opublikowano w niedzielę, w momencie, gdy peruwiański rząd poinformował o powrocie do kraju dwóch młodych Peruwiańczyków. Jak przekazało MSZ, mężczyźni uciekli przed przymusowym wcieleniem do rosyjskiej armii i udziałem w wojnie przeciwko Ukrainie.
Resort zaapelował również o zachowanie szczególnej ostrożności przy rozpatrywaniu ofert pracy za granicą. „Ostrzegamy naszych obywateli, aby nie dali się oszukać fałszywym ofertom pracy, ponieważ mogą paść ofiarą handlu ludźmi” - podkreśliło MSZ Peru.
4 sierpnia rodziny Peruwiańczyków zwerbowanych przez Rosję do udziału w wojnie przeciwko Ukrainie protestowały przed rosyjską ambasadą w Limie. Demonstranci domagali się informacji o losie swoich bliskich oraz ich powrotu do kraju, w szczególności osób rannych - podał argentyński dziennik „Clarin”.
Jak przekazał portalowi BBC wysoki rangą urzędnik NATO podczas lipcowego szczytu w Ankarze, w szeregach rosyjskiej armii walczy obecnie około 24 tys. najemników z 44 państw. Według szacunków Sojuszu Północnoatlantyckiego większość z nich pochodzi z krajów afrykańskich.
Wśród zagranicznych rekrutów znajdują się więźniowie zwerbowani w rosyjskich zakładach karnych, migranci zmuszeni lub oszukani do podpisania kontraktów, ochotnicy skuszeni wysokimi zarobkami, a także żołnierze Korei Północnej wysłani do Rosji na mocy porozumienia zawartego w 2024 r. między Moskwą a Pjongjangiem - zauważyło BBC.
W kwietniu hiszpański dziennik „El Pais” poinformował, że Kuba i Kolumbia stały się głównymi ośrodkami rekrutacji najemników do rosyjskiej armii w Ameryce Łacińskiej. Według gazety, zagraniczni rekruci przeżywają na froncie średnio 150 dni. Z kolei peruwiański portal RPP podał wówczas, że obywatele Peru byli werbowani pod pretekstem pracy jako ochroniarze lub kucharze, z obietnicą wynagrodzenia w wysokości 20 tys. dolarów. Po przybyciu do Rosji odbierano im paszporty i telefony.(PAP)
mgp/ mal/


PAP
10.08.2026 / 12:00