Wiceszef MSZ Marcin Bosacki ocenił w niedzielę, że gdyby w Panteonie Narodowym Ukrainy pojawili się ludzie odpowiedzialni za masowe zbrodnie na ludności cywilnej, tacy jak Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz, to znacząco pogorszyłoby to stosunki Ukrainy z Polską i Europą.
W niedzielę poinformowano, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał ustawę o utworzeniu Panteonu Narodowego. Informację o sygnowanym przez Zełenskiego dokumencie umieszczono na stronie internetowej Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy. Inicjatywa ta wywołuje w Polsce obawy, że zostaną w nim upamiętnione osoby, odpowiedzialne za zbrodnie na Polakach.
W sobotę, występując na dorocznym Forum Weteranów w Kijowie, prezydent Ukrainy ponownie oświadczył, że w Panteonie upamiętnione zostaną postaci, które poprzez swoją działalność na rzecz niepodległości „dają dziś Ukraińcom natchnienie, aby byli silni”. Powtórzył, że tylko Ukraińcy będą decydowali o tym, kto znajdzie się w Panteonie. „Ukraiński Panteon na pewno powstanie i tylko Ukraińcy będą decydowali o tym, kto jest dla nas bohaterem” – oświadczył.
O te kwestie w niedzielę wieczorem w TVP Info pytany był Bosacki. Wiceszef MSZ zaznaczył w odpowiedzi, że „to jest jasne, że każdy naród i jego władze mają prawo do wyboru takich bohaterów, jakich uważają za stosownych”.
- Natomiast, gdyby rzeczywiście w Panteonie Narodowym Ukrainy pojawili się ludzie odpowiedzialni za masowe zbrodnie na ludności cywilnej, tacy jak (Stepan) Bandera czy (Roman) Szuchewycz, to by to znacząco pogorszyło stosunki Ukrainy nie tylko z Polską, ale w ogóle z Europą - ocenił wiceszef MSZ.
Bosacki zwrócił uwagę, że w pogrzebie „dużo mniej kontrowersyjnej postaci, bo szefa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (Jewhena) Konowalca kilka dni temu, nie wzięli udziału - i to była, mogę powiedzieć, polska akcja dyplomatyczna - prawie żadni przedstawiciele dyplomacji krajów Unii Europejskiej”. Pogrzeb Konowalca odbył się we wtorek w Kijowie. Tydzień wcześniej jego szczątki ekshumowano w Holandii.
- Ukraina wie, że na sztandarach z tymi, którzy mordowali, zresztą nie tylko Polaków, ale też niektórych Ukraińców, też Czechów, Żydów, Romów, czyli z twórcami UPA w tym najgorszym jej okresie, w latach 1943-1944, (to) Ukraina będzie miała ogromny problem, aby integrować się z Europą - powiedział wiceminister spraw zagranicznych.
Ustawa o Panteonie przewiduje m.in., że będzie można uczcić w nim pamięć osób, które pełniły funkcje głów państwa lub stanowiska z nimi równorzędne w Rusi, Królestwie Rusi, Ukraińskim Państwie Kozackim (Wojsku Zaporoskim), Ukraińskiej Republice Ludowej, Zachodnioukraińskiej Republice Ludowej, Państwie Ukraińskim oraz Karpackiej Ukrainie.
Zgodnie z dokumentem w Panteonie mogą być też uhonorowani prezydenci Ukrainy, z wyjątkiem tych, którzy zgodnie z konstytucją zostali usunięci z urzędu w drodze impeachmentu. Ponadto w Panteonie będzie można uhonorować osoby, które pełniły funkcje naczelnych dowódców lub stanowiska z nimi równorzędne w siłach zbrojnych Ukraińskiej Republiki Ludowej, Armii Halickiej (Ukraińskiej Armii Halickiej), organizacji obrony narodowej „Sicz Karpacka” oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).
Tymczasem to właśnie UPA pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. - My się różnimy nie tyle z Ukraińcami, co z pewnymi częściami władzy ukraińskiej, po jej absolutnie błędnych decyzjach nazwania jednej z elitarnych jednostek imieniem bohaterów UPA i w tym się różnimy - przyznał Bosacki.
Jednocześnie wiceminister spraw zagranicznych zapewnił, że „strategicznie interesy Polski i Ukrainy nadal są bardzo sobie bliskie, to znaczy wspieramy Ukrainę w tym, aby ona pokonała agresywną Rosję, która zagraża nie tylko Ukrainie, ale też Polsce, co widzimy co i rusz w kolejnych prowokacjach”. - Zwycięstwo Ukrainy w wojnie z Rosją jest w polskim interesie narodowym i tutaj współpraca przebiega sprawnie - podkreślił Bosacki. (PAP)
mja/ sdd/


PAP
23.08.2026 / 22:00