Chiny wykazują się odpowiedzialnością w sprawie wojny USA z Iranem - powiedział w czwartek amerykański wiceprezydent J.D. Vance. Odpowiedział w ten sposób na pytanie o potencjalne sankcje przeciwko Pekinowi.
- Chińczycy, ChRL, są gotowi do gry w tej sprawie. (...) Mówcie o nich, co chcecie (...), ale nie są oni narodem, który atakuje żeglugę handlową, bo nie osiągają swoich celów w międzynarodowym sporze. Myślę, że w tym sensie są skłonni do bycia nieco bardziej odpowiedzialnymi - powiedział Vance podczas czwartkowego briefingu dla prasy w Białym Domu.
- Nie twierdzę, że robią wszystko, o co ich prosiliśmy, ale myślę, że ChRL wykazała się znacznie większą odpowiedzialnością, z pewnością większą niż Irańczycy, i znacznie większą odpowiedzialnością niż kilka innych państw - dodał.
Vance odniósł się do pytania o amerykańską politykę izolacji gospodarczej Iranu poprzez sankcje na jego partnerów w obliczu wsparcia Pekinu dla Teheranu. Vance zaznaczył, że nie tylko Chiny, ale i inne państwa: Turcja, kraje Zatoki Perskiej i inne „prywatnie robią wiele dobrego, aby pomóc nam dopilnować, by Irańczycy ponieśli karę”.
Wiceprezydent, który poprowadził w czwartek pierwszy briefing w Białym Domu od 40 dni, bronił decyzji prezydenta Donalda Trumpa o wojnie z Iranem, twierdząc jednak, że „nie nazwałby tego wojną”, bo „w tej chwili nie ma aktywnego strzelania”, a formalnie poważne operacje wojskowe zakończyły się po sześciu tygodniach.
Vance twierdził też, że tylko dzięki polityce Trumpa udało się uniknąć „globalnego kryzysu energetycznego”. - Szczerze mówiąc, cena benzyny mogła być o wiele, wiele wyższa, gdyby nie nasze wysiłki - ocenił.
Wiceprezydent odniósł się do wspierania przez siły USA żeglugi przez cieśninę Ormuz. Wskazał na fakt, że w środę przez cieśninę przepłynęły tankowce z ładunkiem 15 mln baryłek ropy naftowej. Przed wojną średni przepływ wynosił 20 mln baryłek.
Vance zaznaczył jednocześnie, że nie trwają żadne rozmowy z Iranem i nie zostaną one wznowione, dopóki Iran nie przestanie strzelać do statków przepływających przez cieśninę Ormuz.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ ap/


PAP
03.09.2026 / 23:00