Propozycja ws. Europejskiej Rady Bezpieczeństwa i odpowiednika art. 4 traktatu NATO pokazuje, iż UE podziela naszą analizę, że Rosja jest groźna - ocenił szef MSZ Radosław Sikorski. Dodał, że dziś nie ma problemu z szybką organizacją konsultacji, a potrzebne jest przyspieszenie produkcji wojskowej.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w wygłoszonym w środę dorocznym orędziu o stanie UE zapowiedziała prace nad nową europejską strategią bezpieczeństwa, która obejmować ma utworzenie Europejskiej Rady Bezpieczeństwa oraz mechanizm wzorowany na art. 4 traktatu NATO - mówi on o pilnym zwoływaniu konsultacji sojuszniczych, gdy jedno z państw NATO uzna, że jest zagrożone.
- Unia Europejska podziela naszą analizę tego, że Rosja jest groźna. Przypominam, że to jest też nam sygnalizowane na bardzo wysokich szczeblach i dość szczegółowo przez Stany Zjednoczone - powiedział Sikorski zapytany w czwartek Programie Trzecim Polskiego Radia o zapowiedź von der Leyen.
Zaznaczył, że zna przemówienie szefowej KE, ale chciałby wiedzieć więcej o tej propozycji.
Szef MSZ stwierdził zarazem, że obecnie nie ma problemu ze „skrzyknięciem się szybko” w różnej formie, by się skonsultować, także z krajami, takimi jak Kanada, Wielka Brytania czy Norwegia, które nie należą do UE, ale „podzielającymi nasze wartości i analizę zagrożeń”.
Problemem - dodał Sikorski - było to, że „gigantyczna gospodarka” UE nie była zmobilizowana do produkcji wojskowej. - To się zmienia, ale pierwsze dwa lata rosyjsko-ukraińskiej wojny zostały zmarnowane - powiedział szef MSZ.
Podkreślił, że „potrzebne jest przyspieszenie, szczególnie w tych technologiach, które okazują się przydatne na współczesnym polu walki, czyli: zastosowanie sztucznej inteligencji, głębokie uderzenia oraz wojska dronowe i antydronowe”.
W środowym wystąpieniu przewodnicząca KE zapowiedziała też zbliżenie z Kanadą. Von der Leyen oświadczyła, że chce pracować z premierem Kanady Markiem Carneyem „nad otwarciem dla Kanady drogi do uzyskania statusu pierwszego członka stowarzyszonego UE”. Nie doprecyzowała jednak, czym miałby być taki status. W reakcji prezydent USA Donald Trump zagroził, że może nałożyć „bardzo ciężkie cła” na Unię Europejską, jeśli uzna, ewentualne stowarzyszenie Kanady z UE za „wrogi akt”.
Zapytany o te słowa prezydenta USA Sikorski powiedział, że miałby tu prośbę do prezydenta Karola Nawrockiego. - Miałbym prośbę do pana prezydenta, który jest takim, no delegatem ruchu MAGA na Polskę, i który ma ponoć wpływ na prezydenta Trumpa, żeby go przekonał, żeby cła i sankcje prezydent Stanów Zjednoczonych zechciał nałożyć na Rosję, a nie na Unię Europejską - powiedział szef MSZ.
Na pytanie jak rozumie słowa Trumpa, który apelował niedawno do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, by przestał „niszczyć olej napędowy w Rosji” i obwiniał ukraińskie ataki za wzrost cen oleju napędowego, Sikorski powiedział, że „paliwo jest droższe na świecie ze względu na blokadę Cieśniny Ormuz i blokadę południowego wyjścia z Morza Czerwonego”.
A co do ukraińskich uderzeń w rafinerie rosyjskie, szef MSZ podkreślił, że są one „celami wojskowymi, bo przecież diesel służy do napędzania rosyjskiej logistyki i pojazdów pancernych”. - Tu Ukraina dokonała czegoś niezwykłego. Amerykański Instytut Studiów nad Wojną (...) twierdzi, że gdyby Ukrainie udało się zamknąć ponad 50 proc. zdolności rafinacyjnych Federacji Rosyjskiej, to wojna się skończy. A chcemy, żeby wojna się skończyła - powiedział Sikorski. (PAP)
mok/ par/


PAP
17.09.2026 / 10:00