Polska popiera jak najmocniejsze sankcje wobec osób współpracujących z rosyjskim reżimem i wspierających jego machinę wojenną - powiedział we wtorek w Brukseli wiceszef MSZ Ignacy Niemczycki. Jak dodał, liczy, że kraje UE do północy osiągną porozumienie w sprawie przedłużenia wygasających sankcji.
Polska niezmiennie uważa, że sankcje na Rosję powinny być jak najmocniejsze i najbardziej dotkliwe wobec wszystkich zaangażowanych w wojnę w Ukrainie - podkreślił wiceminister przed posiedzeniem unijnych ministrów ds. europejskich.
Przyznał jednocześnie, że Polska zdaje sobie sprawę, że decyzja w sprawie sankcji wymaga jednomyślności państw członkowskich. – Jesteśmy zakładnikami (zasady - PAP) jednomyślności. Trzeba po prostu szukać porozumienia - powiedział Niemczycki.
Jak podkreślił, nie wyobraża sobie sytuacji, w której państwa UE nie dojdą do porozumienia w sprawie sankcji przed północą z wtorku na środę. Jeśli państwa nie osiągną jednomyślnego porozumienia przed upływem tego terminu, sankcje wygasną.
Państwa unijne dały sobie czas do godz. 14 we wtorek na ostateczną decyzję w sprawie przedłużenia sankcji nałożonych na blisko 3 tys. osób i podmiotów związanych z rosyjską agresją na Ukrainę. Procedura pisemna, która pierwotnie miała zakończyć się w poniedziałek wieczorem, została przedłużona z powodu braku jednomyślności.
Spór dotyczy m.in. rosyjskich oligarchów Aliszera Usmanowa i Michaiła Fridmana. Francja domagała się wykreślenia z listy sankcyjnej Usmanowa, a Słowacja - Usmanowa i Fridmana. W poniedziałek ambasadorowie państw UE wynegocjowali potencjalny kompromis, zgodnie z którym obaj zostaliby wykreśleni z listy, a w zamian sankcje wobec pozostałych osób i podmiotów byłyby przedłużane co trzy lata zamiast co pół roku. Państwom nie udało się jednak dotąd podjąć formalnej decyzji.
Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana (PAP)
jowi/ akl/ mow/


PAP
22.09.2026 / 13:00