Kilkanaście tysięcy osób wzięło w czwartek udział w kilku miastach Wenezueli w protestach przeciwko wielogodzinnym przerwom w dostawach prądu. Niektóre manifestacje służyły wyrażeniu niezadowolenia z pogarszających się warunków życia.
Jedne z największych protestów odbyły się w miastach Piritu, Aragua de Barcelona i Maracay, gdzie kilka tysięcy osób wznosiło antyrządowe okrzyki, a także blokowało główne ulice. Najbardziej krewcy uczestnicy demonstracji podpalali opony oraz kosze na śmieci.
Część uczestników demonstracji wyszła na ulice z garnkami, aby uderzać w nie łyżkami na znak protestu przeciwko dochodzącym do 14 godzin niedoborom prądu.
Po południu przez centrum Caracas, stolicę kraju, przeszedł marsz robotników kontestujących pogarszające się warunki życia i spadającą siłę nabywczą Wenezuelczyków.
W czwartek w Caracas odbyła się również manifestacja zwolenników nieformalnej liderki opozycji Marii Coriny Machado domagających się jej powrotu do kraju oraz pilnej demokratyzacji Wenezueli.
W środę tymczasowa prezydentka Delcy Rodriguez, która objęła władzę po obaleniu 3 stycznia przez wojska USA Nicolasa Maduro, zapowiedziała, że w Wenezueli odbędą się wybory prezydenckie. Nie sprecyzowała, kiedy miałoby to nastąpić.
Podczas wystąpienia w trakcie 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku Rodriguez obiecała, że wybory odbędą się “w sposób uporządkowany, a ich ostateczny wynik będzie można zweryfikować”. Dodała, że jej administracja prowadzi już w tej sprawie negocjacje z opozycją. (PAP)
zat/wr/


PAP
25.09.2026 / 07:00