Wybierz kontynent

Szefowa władz ukraińskiego miasta Ołeszki: około stu ciał w piwnicy szpitala, mieszkańcy tego miasta głodują

Około stu ciał leży w piwnicy szpitala w okupowanych przez Rosję Ołeszkach na południu Ukrainy, a mieszkańcy ryzykują życie, wychodząc z miasta w poszukiwaniu żywności; ludzie giną tam każdego dnia — powiedziała PAP szefowa administracji miejskiej Tetiana Hasanenko.

Fot. Mykola Kalyeniak

Około stu ciał leży w piwnicy szpitala w okupowanych przez Rosję Ołeszkach na południu Ukrainy, a mieszkańcy ryzykują życie, wychodząc z miasta w poszukiwaniu żywności; ludzie giną tam każdego dnia — powiedziała PAP szefowa administracji miejskiej Tetiana Hasanenko.

Papież Leon XIV rozmawiał w piątek przez telefon z przywódcą Rosji, Władimirem Putinem - podało watykańskie biuro prasowe. Tematem rozmowy była sytuacja w Ukrainie.

„W trakcie rozmowy Ojciec Święty wyraził głębokie zaniepokojenie poważną sytuacją humanitarną w mieście Ołeszki w obwodzie chersońskim, prosząc o rozejm w celu umożliwienia dostarczenia pomocy żywnościowej i medycznej oraz dobrowolnej i bezpiecznej ewakuacji ludności cywilnej” - napisano w komunikacie Watykanu.

- Nie miałam jeszcze takiego dnia, żeby w Ołeszkach nikt nie zginął. Takich dni nie ma — podkreśliła rozmówczyni PAP, która działa na terenach kontrolowanych przez Ukrainę, jednak utrzymuje kontakt z mieszkańcami pozostającymi pod okupacją oraz osobami, którym udało się wydostać z miasta.

- Według naszych danych, około stu ciał przechowywanych jest po prostu w piwnicy szpitala w Ołeszkach. Nie ma przecież prądu. Od wysadzenia elektrowni wodnej w Kachowce nie ma elektryczności. Kostnica już dawno została zbombardowana. Były tam co najmniej trzy trafienia, i to dawno temu. Podjęto więc decyzję, żeby składać ciała w szpitalu – powiedziała Hasanenko.

- Nie pozwalano ludziom ich grzebać, żeby — i teraz przytaczam słowa okupantów — ustalić i udokumentować rzekome zbrodnie Sił Zbrojnych Ukrainy. Ustalić, czy człowiek zginął od drona, ostrzału artyleryjskiego, czy zmarł śmiercią naturalną – zaznaczyła.

Hasanenko powiedziała, że latem sytuacja w Ołeszkach, które leżą na południu Ukrainy, była nie do zniesienia. - Upał latem sięga tam 50 stopni, Rosjanie pozwolili wydawać zaświadczenia tylko w przypadku osób, które zmarły śmiercią naturalną – powiedziała.

Według Hasanenko w Ołeszkach pozostaje około dwóch tysięcy ludzi, w tym 35 dzieci. Przed pełnoskalową inwazją Rosji miasto liczyło 24 tys. mieszkańców. Spośród 13 miejscowości należących do gminy pięć zostało — jak przekazała — całkowicie zniszczonych.

Rozmówczyni PAP powiedziała, że ciała leżą również na drogach i poboczach. Mieszkańcy boją się je zabierać ze względu na zagrożenie atakami dronów. Niekiedy przykrywają zmarłych jakimś materiałem lub po prostu przysypują ziemią.

- Znamy nazwiska i imiona tych ludzi, którzy nie zostali pochowani i których nikt nie zabiera — zaznaczyła.

Hasanenko mówiła też w rozmowie z PAP o problemach z żywnością. - Mieszkańcy próbują zdobywać jedzenie, pokonując pieszo około 25 kilometrów - zaznaczyła. - A oni z powodu tego strasznego głodu już nie boją się, że zostaną zabici. To po prostu cena ich życia — powiedziała.

- Piszą do nas przez komunikatory, że na nas czekają, że jest im ciężko, ale nawet nie robią planów zakładających, że będą dalej żyć. To jest straszne — powiedziała Hasanenko.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

jjk/ 

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj