Czujemy się oszukani przez klub Lewicy; oby nie zdarzyło się, że przez takie frywolne podejście przegramy nadchodzące wybory - powiedział wiceszef klubu PSL-TD Krzysztof Paszyk, komentując czwartkowe głosowanie posłów Lewicy ws. zniesienia limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Czujemy się oszukani przez klub Lewicy; oby nie zdarzyło się, że przez takie frywolne podejście przegramy nadchodzące wybory - powiedział wiceszef klubu PSL-TD Krzysztof Paszyk, komentując czwartkowe głosowanie posłów Lewicy ws. zniesienia limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Sejm odrzucił w czwartek nowelizację Kodeksu wyborczego autorstwa PSL, której głównym założeniem było zniesienie limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Za przyjęciem noweli głosowało 213 posłów, przeciw 215, a 9 wstrzymało się od głosu. Klub Lewicy był podzielony - 12 posłów tej formacji było za nowelą, sześciu przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.
Komentując czwartkowe głosowanie poseł PSL Krzysztof Paszyk powiedział, że ludowcy czują się „oszukani przez klub Lewicy”. - Historycznie Polskie Stronnictwo Ludowe raczej ma nieciekawe doświadczenia ze współpracy z komunistami czy socjalistami. (...) Trochę historia zatacza koło - stwierdził w piątkowej rozmowie w programie WP Tłit.
Według doniesień medialnych PSL zgodził się poprzeć złożony przez Lewicę i KO projekt ustawy częściowo dekryminalizujący aborcję, a w zamian Lewica miała zagłosować za ustawą znosząca dwukadencyjność w samorządzie. PSL zdania dotrzymało.
Podkreślił, że posłowie Lewicy narazili tym samym na szwank relacje z klubem PSL. Dodał, że chciałby przestrzec marszałka Sejmu i lidera Lewicy Włodzimierza Czarzastego jak i innych parlamentarzystów tego klubu, żeby „przemyśleli tego typu praktyki”, bo - jak stwierdził - „nie pomaga to ani koalicji, ani samej Lewicy”.
- Oby nie zdarzyło się tak, że przez takie frywolne podejście do pewnej solidarnej, wspólnej pracy, przegramy najbliższe wybory - powiedział Paszyk.
Projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego trafił do Sejmu w lipcu 2025 r. z inicjatywy PSL. Przewidywał on zniesienie zasady, według której wójtem, burmistrzem czy prezydentem miasta można być tylko przez dwie kadencje.
W projekcie zaproponowano także likwidację zakazu startu przez kandydata na wójta, burmistrza, prezydenta miasta w wyborach do rady powiatu i do sejmiku województwa.
Przed głosowaniem ws. przyjęcia nowelizacji, Sejm nie zgodził się na odrzucenie noweli w całości, o co wnioskowali posłowie kół poselskich: Razem i Wolni Republikanie (obecnie - Demokracja Bezpośrednia).
Dwukadencyjność organów wykonawczych gmin, połączona z wydłużeniem jednej kadencji do 5 lat, została wprowadzona w 2018 r.; od tej pory sprzeciwia jej się m.in. środowisko ludowców.
Już na początku października, po posiedzeniu Rady Naczelnej PSL, wicepremier, szef MON i lider PSL Władysław Kosiniak na początku października powiedział, że w przypadku braku poparcia dla tej zmiany, PSL zaproponuje limit dwóch kadencji dla posłów i senatorów. (PAP)
iwo/ ugw/


PAP
23.10.2026 / 10:00