Wybierz kontynent

Serbia: przedwyborcza kampania pod znakiem polaryzacji; temat integracji europejskiej niemal nieobecny

Kampania poprzedzająca niedzielne przedterminowe wybory parlamentarne w Serbii upłynęła pod znakiem silnej polaryzacji, wzajemnych zarzutów i nadużyć władzy. W porównaniu z wyborami w ostatnich latach wyjątkowo rzadko poruszano temat aspiracji kraju do członkostwa w Unii Europejskiej.

Fot. MARKO DJOKOVIC

Kampania poprzedzająca niedzielne przedterminowe wybory parlamentarne w Serbii upłynęła pod znakiem silnej polaryzacji, wzajemnych zarzutów i nadużyć władzy. W porównaniu z wyborami w ostatnich latach wyjątkowo rzadko poruszano temat aspiracji kraju do członkostwa w Unii Europejskiej. 

Chociaż w niedzielnych wyborach biorą udział także inne ugrupowania, zakończoną w nocy z czwartku na piątek kampanię zdefiniowała rywalizacja pomiędzy obozem byłego prezydenta Aleksandara Vuczicia oraz wspieraną przez studentów listą „Studenci Zwyciężają”. Wybory, organizowane po niemal dwóch latach protestów, wywołanych zawaleniem się części dachu dworca w Nowym Sadzie, będą starciem dwóch narracji - władz, obiecujących stabilność i rozwój, oraz studentów, zapewniających o wykorzenieniu korupcji i naprawieniu instytucji państwa.

Vuczić i jego lista „Zjednoczona Serbia” koncentrowali się na wzroście gospodarczym, projektach infrastrukturalnych oraz wartościach rodzinnych. Rząd przedstawiał swoje dotychczasowe osiągnięcia jako dowód na zdolność do zapewnienia dobrobytu i stabilności, jednocześnie sugerując, że opozycji brakuje wiarygodnego programu rządzenia.

Przedstawiciele obecnej władzy podkreślali wartość ściąganych do kraju inwestycji, a także zagraniczne kontakty i doświadczenie kandydata na premiera - byłego wieloletniego prezydenta i już wcześniej szefa rządu, Vuczicia. Jego obóz obiecywał też utrzymanie dobrych relacji z UE, Rosją, Chinami i USA. 

Krytyka władz wobec ich najpoważniejszego rywala skupiała się na kwestionowaniu tego, czy ruch studencki posiada kompetencje niezbędne do sprawowania rządów. Studentom zarzucano też zależność wobec podmiotów zagranicznych, m.in. sąsiedniej Chorwacji.

Obóz rządzący korzysta z dobrze rozwiniętych struktur partyjnych - w kraju regularnie pojawiają się głosy o wymaganiu od pracowników budżetówki obecności na wydarzeniach kampanijnych - oraz szerokiego dostępu do mediów sprzyjających władzy.

Organizacja BIRN ujawniła w raporcie opublikowanym przed wyborami, że od pracowników sektora publicznego wymagano podpisania dokumentu, w którym zobowiązywali się do oddania głosu na rządzącą partię SNS oraz do pozyskiwania poparcia wśród swoich krewnych i znajomych.

Lista „Studenci Zwyciężają” swoimi głównymi postulatami uczyniła kwestie dotyczące walki z korupcją, odpowiedzialności politycznej oraz odbudowy instytucji państwa. Kandydaci wspierani przez studentów domagają się utworzenia niezależnych instytucji, zapewnienia wolności mediów, przeprowadzenia uczciwych wyborów oraz wyciągnięcia konsekwencji wobec urzędników podejrzewanych o nielegalną działalność.

Odmienna, w porównaniu z wcześniejszymi wyborami, jest rola Unii Europejskiej w przedwyborczej kampanii. W kraju kandydującym do członkostwa we Wspólnocie temat akcesji nie jest eksponowany przez żadne z głównych ugrupowań. Swoją kampanię zbudowała wokół niego tylko koalicja „Europejska Serbia”. Formacja ta balansuje jednak na granicy progu wyborczego.

Serbska niezależna organizacja Centrum Badań, Przejrzystości i Odpowiedzialności (CRTA) zwróciła w swoim raporcie uwagę na „eskalację przemocy, groźby i wywieranie presji na wyborców, a także wykorzystywanie instytucji do mobilizacji na rzecz partii”. CRTA odnotowała łącznie 430 przypadków prowadzenia negatywnej kampanii, utrudniania aktywności przedwyborczej oraz stosowania przemocy wobec rywali.

Dodano, że prawie wszystkie odnotowane przypadki nadużyć, wywierania presji, dyskredytowania oraz utrudniania działań przeciwników dotyczyły przedstawicieli władz.

Według danych serbskiej Agencji ds. Zwalczania Korupcji kandydaci - z wyłączeniem list mniejszości narodowych - przeznaczyli na swoje kampanie ponad 8,5 mln euro. Najdroższą kampanię przeprowadził obóz rządzący, wydając około 4 mln euro, czyli dwukrotnie więcej niż ich najpoważniejsi rywale. Lista studencka jako jedyna została sfinansowana niemal w całości przez osoby prywatne - dzięki darowiznom 26 tys. osób zebrała 1,97 mln euro. Koalicja pod wodzą Vuczicia nie zadeklarowała żadnych darowizn od obywateli ani firm. Prawie wszystkie środki na kampanię tej partii pochodziły z jej własnego rachunku.

Z Belgradu Jakub Bawołek (PAP)

jbw/ rtt/

O Autorze

PAP Redaktor

© PowiemPolsce.pl

Miejsca Polaków na świecie

Miejsca Polaków na świecie

Zapisz się do newslettera

Jesteś tutaj